Niedawno zostałem zaatakowany na moim blogu przez indywiduum, które korzystając z anonimowości jaką daje pseudonim wypisywało niedorzeczne komentarze na mój temat. Gdy ono zbanowałem, zamieściło wpis, który dzięki użyciu, przypuszczam, mojego nazwiska w tytule stał się najpopularniejszą notką w historii efemerycznej działalności "Grabica" na forum Salonu24. Jak każda religia tego wymaga pochylam się nad indywiduum dedykując przypowieść:
Mieszkał kiedyś w sztetlu człowiek, który oplotkowywał rabina.
Pewnego dnia poczuł wyrzuty sumienia, poszedł do rabina i poprosił go o przebaczenie za rozsiewanie plotek o nim.
Rabin nakazał mu wziąć kilka poduszek wypełnionych pierzem, zanieść je na wzgórze, przeciąć je i wypuścić pierze na wiatr.
Człowiek ten poszedł więc na wzgórze, zabierając ze sobą poduszki, poprzecinał je i wypuścił z nich pierze, które natychmiast porwał wiatr. Wrócił potem do rabina i zawiadomił go, że wykonał jego polecenie.
- Czy teraz mi przebaczasz?” – zapytał.
- To jeszcze nie wszystko – odpowiedział rabin – wykonaj jeszcze jedną czynność: teraz idź i zbierz z powrotem całe pierze.
- To niemożliwe – odpowiedział plotkarz - porwał je wiatr i uniósł daleko.
- Ano właśnie! – odpowiedział rabin – Nie mam wątpliwości, że żałujesz tego, co mi uczyniłeś, ale czy naprawienie krzywdy wyrządzonej słowami nie jest równie nierealne, jak zebranie pierza porwanego przez wiatr?




Komentarze
Pokaż komentarze (19)