Paweł Łęski Paweł Łęski
0
BLOG

PORTALE AGITPROP

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 0

PORTALE AGITPROP 


Warszawa, zima. Wybory za 90 dni.


Logline


Były dziennikarz prasowy, który żyje z wyszukiwania "wiadomości, których nie ma w mediach", odkrywa, że ten sam śmieszny obrazek dociera do niego w ciągu godziny z 12 różnych baniek społecznych. Zaczyna śledzić źródło i orientuje się, że przez ostatnie 3 lata sam był najlepszym wolontariuszem obcej operacji.


Ton 


 Bez hakerów w kapturach. Paranoja biurowa. Jasne jarzeniówki, open space'y, excele, faktury za "usługi kreatywne". Groza nie w tym, że ktoś nas podsłuchuje, tylko w tym, że ktoś nami dystrybuuje.


Bohaterowie


ADAM (38) - Kiedyś reporter w dzienniku, dziś prowadzi newsletter "Off-Record" i grupę na Facebooku. Jego walutą jest bycie pierwszym. Ma potrzebę bycia quasi-dziennikarzem, bo tradycyjne redakcje kopiują siebie nawzajem.


EWA (42) - Dyrektorka Fundacji "Otwarte Źródła". NGO od "edukacji medialnej i kompetencji cyfrowych". W statucie zero polityki. W rzeczywistości profesjonalna instytucja wpływu. Charyzmatyczna, wierzy, że robi dobro. Cytuje cybernetykę społeczną Wienera.


JAREK "JĘZYK" (50) - Profesor, specjalista od cybernetyki społecznej na UW. Mentor Adama. Człowiek, który wymyślił termin "inżynierowie dusz 2.0". Mówi: "Nie musisz kłamać. Wystarczy, że sprawisz, by ludzie sami chcieli roznosić twoje kłamstwo, bo jest zabawne".


MŁODZI - Zespół 20-latków w biurze na Woli. Myślą, że robią marketing wirusowy dla marek. Dostają brief: "zróbcie coś śmiesznego o tym, że X jest zmęczony". Nie wiedzą, że robią CMP.


Świat i mechanika


Wirus CMP - Corporate Marketing Propaganda ewoluował. Kiedyś SMS łańcuszek, dziś grafika bez źródła, filmik 7 sekund, proste hasło. Idealny do działań pod obcą flagą. Nikt nie pyta kto to zrobił, bo wygląda jak prywatna twórczość.


Zaufanie: ludzie ufają feedowi znajomych bardziej niż TVN czy TVP, bo myślą, że to "bardziej demokratyczne". To jest broń.


Finansowanie: operacja nie jest rozliczana jako kampania. Idzie przez 3 NGO-sy. Każdy wystawia fakturę na "warsztaty medialne".


Struktura


AKT I - WOLONTARIUSZ


Adam dostaje ten sam mem: zdjęcie pustych półek z podpisem "już się zaczęło". Dostaje go od matki, od byłej z pracy, od fana konfederacji, od kolegi z lewicy. To niemożliwe, żeby organicznie trafił do wszystkich baniek naraz. Zaczyna robić to co zawsze - zbiera linki. Tworzy mapę. Źródło: 4 konta, które wrzuciły go o 06:04, 06:05, 06:06, 06:07. Konta normalnych ludzi. Kobieta z psem, fan wędkarstwa. Ale każde z nich ma tę samą bibliotekę grafik.


AKT II - OSTRZE SZPICY


Adam trafia do biura na Woli. Na drzwiach "Content House". W środku 30 osób robi memy na zlecenie. Szef mówi: "Robimy dla klienta z branży FMCG kampanię o autentyczności". Na tablicy hasła wyborcze, ale bez nazwisk. "Zmęczenie", "Oni już się podzielili łupami", "Nie idź".


Przełom: Adam rozumie, że jego newsletter, który miał być alternatywą dla "skopiowanych mediów", był idealnym nośnikiem. On sam, szukając wiadomości nieistniejących, selekcjonował dla nich najlepsze wirusy i uwiarygadniał je swoim nazwiskiem. Jego potrzeba bycia alternatywnym była przewidziana w modelu.


JĘZYK tłumaczy mu cybernetykę: "Nie musisz przekonywać. Wystarczy, że zmapujesz dwie grupy: świadomych zwolenników, którzy będą roznosić z ideologii, i nieświadomych, którzy będą roznosić, bo to zabawne. Druga grupa jest ważniejsza".


AKT III - INŻYNIEROWIE DUSZ


Adam chce to ujawnić. Pisze wielki materiał dowodowy. Wysyła do trzech redakcji. Dwie go ignorują, trzecia kopiuje bez sprawdzenia źródła i puszcza jako własny news - dokładnie to zjawisko: kanały przez wzajemne kopiowanie stają się mniej drożne.


Ewa spotyka się z nim i nie zaprzecza. Pokazuje mu raport z zasięgów. Jego demaskatorski post ma już 80 tysięcy udostępnień. W tym 12 tysięcy od ludzi, którzy udostępnili go z komentarzem "patrzcie jaki spisek". Sam stał się kolejnym, atrakcyjnym nośnikiem. Wirus wykorzystał próbę jego neutralizacji.


Ostatnia scena: Adam siedzi sam, wyłącza powiadomienia. Na ekranie jego własny post jest przerobiony na mema. Ktoś dodał do niego śmieszny podpis. Ktoś inny już go udostępnia. Licznik rośnie. Nie da się przestać być wolontariuszem.


Znika napis: "Wartość propagandy zależy od społecznej identyfikacji tych działań. Inżynierowie będą zawsze o krok przed".

Obraz • Żadnych napisów "POBRANO Z DARKNETU". Zamiast tego autentyczny interfejs Facebooka, Messengera, Excela. • Motyw przewodni wizualny: ta sama grafika w coraz gorszej jakości, po 20 kompresjach, krążąca między telefonami. • Dźwięk: ciągłe "pyk" powiadomień, które z czasem brzmi jak tykanie licznika Geigera. 


To jest historia nie o tym, że ktoś nami steruje. Tylko o tym, że system jest tak zaprojektowany, byśmy chcieli sterować sami.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura