CELA NR 7. X PAWILON.
Nie liczę dni. Liczą za mnie kroki na korytarzu.
Trzydzieści osiem kroków w jedną stronę, przerwa, zgrzyt klucza, trzydzieści osiem z powrotem. To nie strażnik. Strażnik ma buty podkute nierówno. Ten ma nowe. To ten, który notuje.
Trzymają mnie w celi, gdzie ściana oddycha wilgocią. Na tynku ktoś wydrapał daty. 1863, 1894, 1904. Po każdej dacie jest kreska. Jakby ktoś liczył, ile wytrzymał, zanim zaczął mówić.
Ja nie powiedziałem nic.
To ich wścieka najbardziej. Bo wiedzą, że bomba w cyrkule na Podwalu to nie byłem tylko ja. Było nas pięciu. I teraz grają ze mną w grę, w którą gra całe miasto od dwóch lat. Kto kogo wydał pierwszy.
Wczoraj piekli.
Nie będę o tym pisał. Powiem tylko, że człowiek bardzo chce wierzyć, że jego ciało to jeszcze on. A potem nagle rozumie, że ciało to tylko rzecz, którą można położyć nad ogniem, jak płaszcz. A ty jesteś gdzieś obok i patrzysz.
Myśleli, że im co powiem. Nie powiedziałem.
W nocy zaczęło się stukanie.
Puk. Puk-puk. Puk.
Alfabet więzienny. Uczyli nas go na zebraniach na Woli. Stary system. Najpierw wiersz, potem litera.
Z lewej ściany. Cela numer sześć.
KTO TY.
Odpukałem: S. O.
Cisza. Potem szybko: JESTES SAM?
Zamarłem. Nikt w Organizacji nie mówi "jesteś sam". Mówi się "ile was". "Jesteś sam" mówi Ochrana. Tak pyta żandarm na przesłuchaniu, kiedy chce, żebyś poczuł się opuszczony.
Nie odpowiedziałem.
Za godzinę znowu: MICHAŁ ARESTOWANY.
Michał. Michał to jedyna osoba, która wiedziała, że idę na Podwale. Michał robił lonty. Jeśli Michał aresztowany, to znaczy, że to on mnie sypnął. Albo to oni chcą, żebym myślał, że to on.
Albo Michał nie istnieje i nigdy nie było żadnego Michała. Może wymyśliłem go sobie w gorączce po ogniu.
To jest ich metoda. Nie musisz nikogo wydać. Wystarczy, że zaczniesz wątpić, czy ci, których nie wydałeś, w ogóle są warci twojego milczenia.
Rano przyszedł ten w nowych butach. Przyniósł wodę. I powiedział bez pytania:
"Strzelbiecka też siedzi. Twoja siostra. Ładna dziewczyna. Szkoda by było."
Jadwiga. Nie wiedzieli o Jadwidze. Nikt nie wiedział. Jadwiga nosiła bibułę w koszyku z jajkami. Skąd on wie o Jadwidze?
I wtedy zrozumiałem. To nie jest śledztwo. To jest teatr. Oni już wszystkich mają. Ja jestem ostatnim rekwizytem, który musi uwierzyć w swoją rolę.
Po południu znowu stukanie. Tym razem z prawej. Inny rytm. Nerwowy.
STEFAN SŁYSZYSZ MNIE TO JÓZEK
Józek zginął w lutym. Na własne oczy widziałem, jak go wynosili z bramy na Miłej. Z dziurą w czole.
Odpukałem: JÓZEK NIE ŻYJE.
Odpowiedź przyszła natychmiast, za szybko, jakby ktoś czekał z gotową kartką: TO JA ŻYJE TY UMIERASZ.
I przestałem pukać.
Siedzę i słucham kroków. Trzydzieści osiem. Zgrzyt. Trzydzieści osiem. I pieśni z korytarza. Któryś z chłopaków z dołu śpiewa, żeby zagłuszyć myśli. Śpiewa fałszywie, ale znam słowa.
Posłuchajcie bracia mili, o Okrzei powieść znaną...
To o mnie. Już o mnie śpiewają. A ja jeszcze żyję. To znaczy, że już mnie skreślili. Jestem balladą, zanim zawisnę. Jestem martwy, żeby innym było łatwiej żyć.
Najgorsze jest to, że nie wiem, której wersji mam się trzymać na końcu. Tej, której uczyli nas w kółku?
Jam za wolność ciągle walczył, wiem co polska konstytucja...
Czy tej, którą naprawdę czuję, kiedy patrzę na cegły Cytadeli, które kładli tacy sami robotnicy jak ja, tylko dla cara?
Wiem co ruska konstytucja.
Bo może obie są prawdziwe. Może polska konstytucja to jest właśnie ta ruska, tylko my ją sobie inaczej śpiewamy, żeby mniej bolała.
Drzwi się otwierają.
Wchodzi ten w nowych butach, ale teraz ma mundur kata. I ręce mu drżą. Widzę to wyraźnie. Cały X Pawilon patrzy. Wszystkie cele milczą. Nawet ściany przestały pukać.
I wtedy rozumiem, co mam zrobić. Jedyne, co mi zostało. Muszę odwrócić role. Muszę sprawić, żeby to on poczuł się podsłuchiwany.
Patrzę mu prosto w oczy i mówię tak głośno, jak tylko mogę, żeby słyszały obie ściany, i ta z lewej, i ta z prawej:
"Wieszaj bracie! Po cóż stoisz? Polak śmierci się nie lęka. Każdy widzi, że się boisz, bo drży ci katowska ręka."
I on naprawdę się boi. Bo wie, że jutro ktoś inny będzie liczył jego kroki na korytarzu.
A ja na końcu mam jeszcze jedną linijkę. Tylko dla siebie. Żeby zagłuszyć to cholerne pukanie.
"Niechaj żyje rewolucja."



Komentarze
Pokaż komentarze