ŻYWE REPARACJE
Inspiracja: "Tragedia Górnośląska 1945" Aleksandry Fudali i Adama Turuli, Rozkaz Berii 0060, relacje z Gliwic, Miechowic, Łabędów.
LOGLINE:
Górny Śląsk, luty 1945. Wojna się skończyła, ale nie dla Ślązaków. Józef, śląski górnik z II grupą volkslisty podpisaną za zgodą Rządu Londyńskiego, musi przeżyć trzy okupacje w ciągu miesiąca: niemiecką, sowiecką i polską - gdzie każda z nich chce go aresztować za tę samą kartkę papieru.
To nie jest kino wojenne. Nie ma tu frontu. Zima, brak prądu, miasto rozkręcane do gołej cegły przez trofiejne komandy. Paranoja polega na tym, że nie wiesz, kto jest wrogiem. Sąsiad? Urząd? Żona, która podpisze cokolwiek, żeby ratować dzieci?
BOHATEROWIE:
1. JÓZEF WIECZOREK (38) - górnik z kopalni Sośnica. Ślązak. Mówi po śląsku, po polsku i po niemiecku. W 1941 podpisał volkslistę, żeby nie wywieźli rodziny. Teraz ten podpis to wyrok śmierci z każdej strony.
2. MARIA (34) - jego żona. Została sama z dwójką dzieci. Musi handlować wszystkim z domu, żeby przeżyć. Jej wątek to druga strona tragedii - rodziny deportowanych, dzieci bez butów, które nie chodzą do szkoły.
3. LEONARD KROLL (45) - przedwojenny polski nauczyciel, teraz milicjant. Chce udowodnić polskość, donosząc na "Niemców". Jego polskość jest tak samo krucha jak śląskość Józefa.
4. MAJOR NKWD SOROKIN - nie sadysta z plakatu. Biurokrata. Ma tabelę: ilu górników, ślusarzy, elektryków musi wysłać na wschód. Nie interesuje go wina. Interesuje go plan. Mówi spokojnie: "Wy jesteście reparacjami. Żywymi reparacjami. Tak ustalono w Jałcie."
ŚWIAT - ZASADY PARANOI:
Luty 1945 to nie wyzwolenie. To wymiana jednego systemu terroru na drugi.
1. Papier zabija. Volkslista, kennkarta, ausweis, przepustka NKWD - każdy dokument jest dowodem zdrady, w zależności kto go czyta. 2. Ogłoszenie to pułapka. Na murach Gliwic, Bytomia, Zabrza wiszą te same plakaty: "Zgłosić się do prac porządkowych. Zabrać koc, łyżkę, żywność na 3 dni. Niestawienie się - sąd wojenny." Ludzie idą dobrowolnie, bo myślą, że to odgruzowanie. Wracają po 5 latach, jeśli w ogóle. 3. Miasto znika. Tuż za Armią Czerwoną idą trofiejne komandy. Demontują elektrownie, młyny, tory kolejowe, telefony. Gliwice jako pierwszy duży ośrodek są już w rękach sowieckich 25 stycznia, ale władzy polskiej nie ma tam wstępu. To teren okupowany.
TREATMENT - 3 AKTY:
AKT I: CZASY
Gliwice, 27 stycznia 1945. Dwa dni po zajęciu miasta przez 31 Korpus Pancerny i 118 Korpus Piechoty.
Józef siedzi z rodziną w piwnicy na Zatorzu. Na górze słychać to - rabunek, gwałty, strzały. W Miechowicach zamordowano 380 osób, w Gliwicach 800. To nie plotka, to dym za oknem.
Na plac wjeżdża pierwszy sowiecki żołnierz na koniu. Wchodzi do mieszkania i mówi "Czasy". Ojciec Józefa nie rozumie. Żołnierz pokazuje na nadgarstek. Zaczyna się licytacja zegarków. Jeden, drugi, trzeci. To jest moment, w którym Józef rozumie nową ekonomię: tu nie ma zasad, jest tylko siła.
Następnego dnia na murze pojawia się plakat. Wszyscy mężczyźni 17-50 lat. Józef nie chce iść. Maria błaga, żeby iść, bo Kroll z nowej milicji już spisał ich jako "volksdeutschów". Jeśli nie pójdzie dobrowolnie, wezmą go z łapanki na ulicy. Idzie.
Punkt zborny w szkole. Kolejka. Ludzie z kocami. Sowiecki oficer z listą pyta tylko o jedno: zawód. "Górnik? Na prawo." Żadnych wyroków. Selekcja jak na kopalni, tylko odwrotnie. Józef trafia do prowizorycznego obozu w Łabędach.
AKT II: SELEKCJA
Obóz w Łabędach, potem Mysłowice, potem Katowice - więzienie przy Mikołowskiej w rękach NKWD. To taśmy produkcyjne ludzi.
Przesłuchanie Sorokina. Kluczowa scena filmu:
- Podpisałeś volkslistę?
- Tak. Za zgodą Londynu. Żeby chronić rodzinę.
- To znaczy, że jesteś Niemcem. Niemcy będą odbudowywać Związek Radziecki. Decyzja jałtańska. Churchill i Roosevelt się zgodzili.
- Jestem Ślązakiem.
- Nie ma takiego narodu w tabeli.
Józef rozumie, że większość wywiezionych to nie "wrogi element" z początku. To ci potrzebni do pracy. Łapani bez powodu. W tym samym baraku siedzi ksiądz, który mówi po polsku i zakonnica. Procentowo najbardziej mordowana grupa, jak pod okupacją niemiecką.
P
Załadowanie do bydlęcych wagonów. Jazda na wschód. Bez ewidencji zmarłych. Ludzie umierają z głodu w pociągu, nie dojeżdżając. Baraki bez okien, ziemianki, 8 osób na pryczy bez siennika. Kamieniołomy, kopalnie torfu, huty. Za litr wody i 500 gram chleba jak glina. Trupy na taczkach.
Paranoja eskaluje: w obozie w Kazachstanie Józef spotyka Ślązaka z sąsiedniej wsi, który doniósł na niego w Gliwicach, żeby samemu nie jechać. Teraz pracują razem, pod jedną lufą.
Równolegle Gliwice: Maria bez wsparcia- dzieci nie chodzą do szkoły, bo nie mają butów, żebrzą. Musi sprzedać maszynę do szycia. Kroll przychodzi i mówi, że jej mąż to zdrajca, więc nie należy jej się kartka na chleb.
AKT III: POWRÓT
1950 rok. Powroty. Sowieci zwalniają chorych i niezdolnych do pracy. Centralny Zarząd Węglowy ma listę 9000 nazwisk. Józef wraca.
Gliwice są już polskie, ale on jest obcy. Nie ma dokumentów. Zostaje zatrzymany i osadzony w... Oświęcimiu, który wciąż działa jako obóz.
Ostatnia rozmowa z funkcjonariuszem KGB:
"Jeśli powiesz coś, co tu widział, to my cię znajdziemy i tak, choćbyś w buszu siedział."
Wraca do domu. Maria go nie poznaje. Dzieci się go boją. Na kolacji milczy. Sąsiedzi pytają, gdzie był. On odpowiada: "Na robotach. W Niemczech." Tak każe mówić.
Ostatnia scena: 1975 rok. Józef umiera. Dopiero po jego śmierci Maria znajduje w skrzyni mały notesik, zawinięty w szmatę. Lista nazwisk z wagonu. Daty. Miejsca: Ukraina, Syberia, Kamczatka. I jedno zdanie napisane ołówkiem: "Nie licz dni, nie licz kilometrów."
Ciemny ekran. Napis: Wg szacunków IPN, od lutego do kwietnia 1945 z Górnego Śląska wywieziono do ZSRR ok. 40-45 tys. osób. Co czwarta nie wróciła. Do dziś w niektórych domach nie rozmawia się o tym nawet z najbliższymi.
DLACZEGO TO DZIAŁA?
Bo wróg jest niewidzialny i jest nim system. Nie ma jednej strzelaniny, jest ciągła groźba, że papier, sąsiad i plakat na murze decydują o twoim życiu. To jest paranoja totalna - dokładnie to, co przeżyli Ślązacy.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)