Sala 2022 nie ma okien. 12 kwietnia 1954.
Byłem prawie całkowicie oddzielony od współczesnej sceny w tym kraju.
Mówisz to i od razu wiesz, że popełniłeś błąd. W 1929 roku, kiedy pęka giełda, ty jesteś w Getyndze i uczysz się sanskrytu, żeby w oryginale przeczytać Bhagawadgitę. W 1933 roku, kiedy na ulicach są kolejki po chleb, ty nie masz nawet radia. To miało być twoje alibi. Staje się twoim aktem oskarżenia.
Sędzia Gordon Gray nie patrzy na ciebie. Patrzy na teczkę.
GRAY: Panie doktorze Oppenheimer, mówi pan, że nie czytał gazet. Nie miał telefonu. Nie głosował do 1936 roku. Czy człowiek tak inteligentny może być tak nieświadomy?
OPPENHEIMER: Wielu moich znajomych uważało to za dziwne. Karcili mnie, że jestem zbyt wyrafinowany.
ROGER ROBB: Zbyt wyrafinowany. Ciekawe słowo. Czy nie jest tak, że człowiek, który nie czyta gazet, jest idealnym kandydatem do czytania innych rzeczy? Na przykład Marksa? Na przykład tajnych raportów z Los Alamos?
I tu zaczyna działać mechanizm paranoi.
W normalnym procesie niewiedza cię uniewinnia. W procesie bezpieczeństwa z 1954 roku niewiedza cię obciąża. Bo jeśli naprawdę byłeś oddzielony od świata, to kto cię obudził? I dlaczego akurat w 1936 roku? I dlaczego akurat żona, brat, kochanka, wszyscy w jednym miejscu, w Berkeley, w sekcji związkowej?
Twoja fraza "interesował mnie człowiek i jego doświadczenie" jest w stenogramie podkreślona ołówkiem. Ktoś dopisał na marginesie: "a nie naród?"
Thriller polega na tym, że ty mówisz prawdę, ale w tym pokoju prawda brzmi jak najgorsze kłamstwo.
Nie rozumiałeś stosunków człowieka ze społeczeństwem. To zdanie miało być wyznaniem naiwności. Oni słyszą w nim wyznanie winy. Człowiek, który rozszczepił jądro atomu, ale twierdzi, że nie rozumiał społeczeństwa, jest albo kłamcą, albo idiotą. A na idiotę jesteś za mądry.
Więc zostaje kłamca.
Zegar tyka. Taśma magnetofonu szumi. Lewis Strauss za szybą nie słucha już twoich odpowiedzi. On zbiera twoje pauzy. To, co powiedziałeś o giełdzie w 1929 roku, której nie zauważyłeś, on zanotuje jako dowód twojej zdolności do prowadzenia podwójnego życia. Jeśli potrafiłeś nie zauważyć krachu całego świata, potrafisz też nie zauważyć przekazania szkiców.
I nagle rozumiesz finałowy twist tego thrillera: to nie jest proces o to, czy byłeś komunistą. To jest proces o to, że byłeś kiedyś tak czysty, tak oddzielony, że kiedy w końcu zacząłeś się interesować światem, zrobiłeś to z całą intensywnością neofity. A neofici są niebezpieczni.




Komentarze
Pokaż komentarze