Atak na pilotów jako sposób unieruchomienia Sił Powietrznych
To klasyczny scenariusz uderzenia w tzw. wąskie gardło - nie w sprzęt, a w człowieka. Dla Polski jest to szczególnie krytyczne.
1. Stan faktyczny - ilu mamy pilotów?
Polskie lotnictwo bojowe to obecnie 47-48 samolotów F-16 Jastrząb podzielonych na trzy eskadry taktyczne w Krzesinach i Łasku oraz 8 już dostarczonych F-35A Husarz, docelowo 32 maszyny.
Problemem od lat nie jest liczba maszyn, a ludzi:
W Wojsku Polskim mamy zaledwie ok. 40 pilotów samolotów F-16. Powinno ich być prawie dwa razy więcej
Norma NATO to minimum 1,5 pilota na jeden samolot, w USAF 2:1. Przy 47 F-16 powinno być co najmniej 70 wyszkolonych pilotów. Jesteśmy poniżej tego progu.
2. Dlaczego utrata kilkudziesięciu pilotów = paraliż?
a) Niewymienialność. Samolot można zastąpić z magazynu w tygodnie. Pilota nie. Pełne wyszkolenie pilota F-16 trwa około dwóch lat i obejmuje etapy w Dęblinie i w USA. To oznacza 6-7 lat od wstąpienia do szkoły do gotowości bojowej.
Koszt wyszkolenia jednego pilota myśliwca to kilkadziesiąt milionów dolarów.
b) Efekt skali. Jeśli mamy realnie 40-60 pilotów w pełni combat-ready na F-16, to utrata 20-30 osób to utrata 40-60% zdolności bojowej. Reszta nie jest w stanie utrzymać ciągłości:
• dyżurów QRA / Air Policing NATO 24/7 • rotacji w czasie wojny - pilot może wykonać 1-2 loty bojowe na dobę, potem wymaga odpoczynku • zabezpieczenia parami - samolot nigdy nie lata sam
c) Utrata kadry instruktorskiej. Wśród tych kilkudziesięciu są liderzy - dowódcy kluczy, eskadr, instruktorzy z uprawnieniami. Bez nich nie da się szkolić następców. System szkolenia załamuje się na lata.
d) Efekt kaskadowy na F-35. Część pilotów F-16 przesiedli się na F-35. To oznacza, że program F-35 zjada i tak już małą bazę pilotów F-16. Uderzenie w jedną grupę blokuje obie floty.
3. Jak wygląda unieruchomienie w praktyce?
Nie trzeba niszczyć lotnisk. Wystarczy, że:
1. 50% eskadr nie ma obsady do lotów. 2. Zostają odwołane dyżury bojowe, szkolenie, przerzuty. 3. MON musi uziemić maszyny ze względów bezpieczeństwa i psychologicznych - każdy lot staje się ryzykowny, rodziny pilotów wymagają ochrony. 4. NATO musi przejąć polskie niebo własnymi siłami, co politycznie jest porażką.
Z punktu widzenia Rosji to operacja o ekstremalnie niskim koszcie i maksymalnym efekcie - element wojny hybrydowej, dywersji przed pełnoskalowym konfliktem. Nie wymaga rakiet, wystarczy działanie służb specjalnych.
Dlatego w doktrynie ochrony Sił Powietrznych ochrona osobowa pilotów, anonimizacja danych, rozproszenie miejsc zamieszkania i kontrwywiadowcza osłona rodzin jest traktowana na równi z ochroną samolotów.
Samolot bez pilota to tylko drogi eksponat na płycie lotniska.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)