Sztuka strategicznego milczenia
W polityce od dawna obowiązuje zasada: jeśli chcesz coś ukryć, nie musisz kłamać. Wystarczy zacząć bardzo głośno mówić o czymś innym.
I tak oto na konferencji prasowej poświęconej budżetowi państwa dowiadujemy się, że minister ma nową, bardzo ciekawą opinię na temat wzrostu gospodarczego. Wzrost jest ważny. Wzrost łączy naród. A nikt nie zdąży zapytać, gdzie właściwie podział się cały budżet. I ten dług. To tak jakby chwalić się przed sąsiadem z nowego Mercedesa i nie wspominać, że kupiony na kredyt i hipotekę mieszkania i za chwilę bank zabierze nie tylko Mercedesa, ale i mieszkanie.
Każda ekipa ma swoją ulubioną listę tematów, o których mówi non stop, i swoją świętą listę tematów, o których nie mówi nigdy.
Lista pierwsza to tematy zastępcze. Idealny temat zastępczy musi spełniać trzy warunki: musi być emocjonalny, musi być prosty i musi go dać się ciągnąć w nieskończoność. Kto komu co powiedział na korytarzu w Sejmie w 2017 roku. Ludzie to kochają, bo każdy ma zdanie i nikt nie musi czytać żadnych tabel.
Lista druga to cisza. To jest prawdziwa polityka. Tam leżą rzeczy nudne, skomplikowane i przez to śmiertelnie niebezpieczne dla polityka: przetargi, aneksy do aneksów, wskaźniki zadłużenia, to dlaczego system informatyczny za 400 milionów nadal drukuje wnioski w Comic Sans.
Najlepsi w tym fachu potrafią zarządzać ciszą jak orkiestrą.
Kiedy jest afera, mówią o sukcesie. Kiedy nie ma ani afery, ani sukcesu, mówią o sobie nawzajem. Rzecznik prasowy to człowiek, który potrafi przez 45 minut opowiadać o wielkim sukcesie programu wymiany klamek w ministerstwie, tak żeby nikt nie zauważył, że w budynku nie ma już drzwi.
I my, wyborcy, doskonale w to wchodzimy. Bo znacznie łatwiej jest kłócić się na Facebooku o to, czy posłanka powinna jeść sałatkę jarzynową na sali obrad niż że posiedzenie dotyczyło procedowania ustawy o prywatyzacji lasów państwowych tj. że już na grzyby nie pojedziesz.
Dlatego prawdziwej analizy debaty politycznej nie robi się słuchając, co padło. Tylko sprawdzając, o co nikt nawet nie zapytał.
Jeśli wszyscy nagle bardzo namiętnie dyskutują o kształcie bananów, to możesz być pewien, że gdzieś obok małpa właśnie uciekła z całym straganem.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)