Paweł Łęski
Paweł Łęski
Paweł Łęski Paweł Łęski
715
BLOG

Zabić Prezydenta

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 0

 

Robert od razu zrozumiał, że to jedno zdanie stanowi
dla Bingo wartość, której nie zamieniłby nawet na swój napis na brzuchu: POSTAWIĘ CI TU PIWO.
Jeżeli dostaniesz kilka mocnych ciosów na czaszkę, toprzez tydzień nie możesz myśleć w pełni logicznie. To pew­nie było powodem znajomości jaką zawarł z Zuzanną. Tegodnia Bingo stoczył pojedynek pięściarski z mistrzem Pol­ski i wytrzymał wszystkie rundy. Mistrzowi też ta walka nie poszła łatwo. Połamał sobie ręce w nadgarstkach.
Zuzannę poznał w kościele i to wskazywało, że nie przyniesie mu farta na przyszłość. Musiała być albo takbogobojna, albo przeżywać jakieś problemy, bo modliła siężarliwie. Klęczała na wytartym od pocierania kolanami marmurze. Taką właśnie później zapamiętał. Była bardzo piękna i bez wątpienia było to jej nieszczęściem. Po walce z mistrzem ciężko zebrać wszystkie myśli naraz do kupy, więc patrzył i wydawało mu się, że jest rzeźbą Madonny, którą kościelny pomyłkowo ustawił w złym miejscu. Czasodliczany dzwonkami i kawałkami Hendla mijał, a oni,pozostawali nieruchomo. On patrzący na nią, ona zatopio­na w medytacji. Wtedy spojrzała, a on nie miał nawet jaktego odparować. Mistrz potrzebowałby następnych pięciu
60


rund i sprawnych nadgarstków, żeby zrobić na Bingo takie wrażenie. Otrzeźwił go dopiero tumult przemieszczającychsię ludzi kierujący się do wyjścia.
Zuzanna miała problemy z utrzymaniem mieszkania,więc Bingo zaproponował przeprowadzkę i wspólne opła­ty czynszu. W budynku nie było windy i trzeba było poko­nać cztery piętra, by znaleźć się przed drzwiami korytarza,który później kierował do drzwi wejściowych dwóch miesz­kań. Był to drugi zły znak, świadczący o nieuniknionej dro­dze ludzkiego wyboru między dobrem i złem, alternatywy,przed którą musieli stanąć. Jedno z mieszkań, trzydziesto-metrowa kawalerka, stało się ich przystanią.
Zuzanna pochodziła z małej miejscowości pod Orzy­szem na Mazurach, gdzie ilość domów można policzyć napalcach obu rąk. Domy połączone drogą z kocich łbów, akoniec wioski oznaczony jest błotem, z którego wyjeżdża­ły samochody zaprzęgnięte w traktory lub konie. Budynki,pozostałość po niemieckich murarzach, potrzebowały re­montów, których nie mogły dostarczyć spracowane ręcebyłych pracowników pegeeru. Zresztą, nie mieli na to cza­su, gdy po zasiłek dla bezrobotnych trzeba dojeżdżać do miasta, a jedyny w wiosce sklep z piwem otwierany był nieregularnie. Cały dzień trzeba czekać na jego otwarcie.
Twarze ludzi, poddane działaniu alkoholu, z każdym rokiem zmieniły swój wygląd, by później upodobnić sięjedna do drugiej, można powiedzieć, cała wioska to bracia i siostry. Oczy zawsze mętne, a sposób porozumiewania się-tylko równoważnikami zdań. Zadziwiające jednak, że nie mieli problemów z wzajemną komunikacją, kiedy jed-
61


no słowo wsparte odpowiednią mimiką znaczyło tyle, codla innych długotrwała dyskusja. Te słowa dojrzewały wnich, rosły poddane działaniu wyobraźni i stanowiły zapi­sane książki. Były to słowa groźne, które zawsze miały swoją wagę. Słowo „dziwka" znaczyło bardzo wiele i mo­gło zrujnować całe życie.
Zuzanna była zupełnie inna, stanowiła czarną owcę wio­ski. Twarz było fatum, nad którym nie mogła zapanować, a prowadziło na drogę braku wyboru. Jej wygląd, odbiegają­cy od wizerunku mieszkańca, musiał budzić zrozumiałą agre­sję i niechęć. Nauczyciel mawiał: kompleks Cezara, kiedywszyscy łączą się przeciwko osobie nieprzeciętnej. Słow­nictwo Zuzanny też należało do wyszukanego na tyle, że nie mogła porozumieć się ze swoimi rodzicami, przez cooni jako w pełni kochający, cierpieli nad losem córki. Kło­poty sprawiała jej przyszłość, nie chciała wyjść za mąż zajedynego rówieśnika w wiosce. Nauczyciele sugerowalidalszą naukę w Piszu. Rodziców nie było na to stać.
Zuzanna czuła, że tutaj nie pasuje. Niechętne oczy po­gardliwie w nią wpatrzone. Koleżanki opowiadające histo­rie, za które proboszcz nie dawał rozgrzeszenia. Twarz Zu­zanny wyrażała ciągłą winę, co było jedynie potwierdze­niem dla wszystkich. Jednak wyjazdy z wioski nie byłymożliwe, gdy na bilet autobusowy trzeba było odkładać podwadzieścia złotych. Osamotnienie, tęsknota za nieznanym sprawiało jej ból chwytający za serce i żołądek, nie pozwa­lający oddychać i jeść tego, co z takim trudem rodzice zdo­bywali. Dojrzewało to każdego dnia i stawało się coraz trud­niejsze do zniesienia.
62


Zima ciągnęła się nieubłaganie i czas, kiedy do wioskimieli przyjechać letnicy, oddalał się, nie dając gwarancjirodzicom na dodatkowe dochody. Pojechała wtedy do mia­sta, by pracować w jednej ze stołówek i odłożyć parę gro­szy, które im pomogą. Odbywały się regionalne wyboryMiss Piękności. Była oszołomiona tym światłem, zapacha­mi, których wcześniej nie znała, mężczyznami w białychkoszulach i krawatach. Koleżanki mówiły jej, że jeżeli chceawansować w wyborach, to musi sobie znaleźć kogoś, ktobędzie ją popierał - najlepiej z komisji. Same to robiły,dokonując przypadkowych wyborów i nie wiedząc, która z osób będzie miała wpływ na ich przyszłość. To, co od nichusłyszała, było szokujące i nie mieściło się w głowie, jakmożna być z kimś bez małżeństwa, a przynajmniej bez mi­łości. Nigdy by tego nie zrobiła.
Biznesmena poznała po pokazie i mówił, że jest spon­sorem imprezy, miał z sześćdziesiąt lat i dokładnie wygo­loną twarz, pachniał czymś, co pamiętała z jakiegoś snu. Mówił, że żyje w separacji z żoną. Nie interesowały ją jegomożliwości pomocy w karierze modelki. Zadziwiła tylko ta elegancja, przy której odstawiał krzesło, gdy siadała,kawiarnie, do których zapraszał ją na ciastka za siedem zło­tych i coca-colę. Na każdej musiało to zrobić wrażenie.Podobało się jej takie życie. Spotkania trwały tygodniami,aż pewnego dnia zaproponował wyjazd do Warszawy iwynajęcie dla niej małego mieszkania. Wyjechała wiedząc, że ta decyzja nie pozwoli już nigdy wrócić w rodzinne stro­ny. Była pewna, że jej pomoże, bo przecież tak opowiadał.Myślała, że chciałaby mieć takiego ojca.
63


Te pierwsze dni były straszne, bo robił to, chociaż nie chciała. Pomarszczone, starcze ciało, zasapany, zmuszającysię do robienia czegoś, co mu się nie udawało. Wychodziłwściekły, zrzucając całą winę na Zuzannę, że nic nie potrafi.Często musiała po tym wymiotować i długo myć zęby, żeby stracić z ust ten słonawy smak. Potem podczas przyjęcia, ja­kie u niej urządził, przedstawił swojego przyjaciela, z którymsię kochała, a on na to patrzył i wtedy cieszyła się, że przynaj­mniej raz jest zadowolony. Miała w sobie taką ulgę, że jestjeszcze komuś przydatna, że jednak cokolwiek potrafi.
Kiedyś chciała odejść, poszukać sobie zajęcia, wyna­jąć pokój na własny rachunek. Może wtedy odłożyłaby tro­chę pieniędzy i wysłała rodzicom, to by jej wybaczyli. Wte­dy on powiedział, że jak chce zmiany, to załatwi ją tak, że źle skończy, będzie musiała mieć wielu klientów dziennie, albo jeszcze gorzej, wyśle ją za granicę, gdzie tak spokor-nieje, że pobyt tutaj będzie dla niej rajem.
Bingo poznała w kościele. Był silny i gdy biznesmennasłał na niego zbirów, to jak go zobaczyli, z rąk powypa­dała im broń. Wynajęli razem mieszkanie, które było naj­piękniejszym miejscem na świecie. Żeby wejść na klatkęschodową, trzeba było pokonać jedne drzwi wejściowe, potem otworzyć kratę za pomocą klucza lub domofonu, potem wejść cztery piętra po schodach, co było najprzy­jemniejszą drogą, jaką pokonywała, potem następne drzwiprowadzące do korytarza i ich mieszkanie, do którego klu­cze mieli tylko oboje. Te wszystkie zabezpieczenia dawałygwarancję, że nic złego nie może się przytrafić, że dostępdo niej ma tylko Bingo.
64


Uczyła Bingo wszystkiego, czego dowiedziała się zksiążek, opowiadała o rzeczach, o których nigdy nie sły­szał: o ptakach drapieżnych, o Rewolucji Francuskiej, o tra­wieniu, o galaktykach, o współczesnej rzeźbie, nawet o elek­tryczności i magnetyzmie.
-    Wszechświat jest wszystkim, co nas otacza, co zna­my i nie znamy. To jesteśmy my, czas, energia, gwiazdy iplanety, do których dotrze i nigdy nie dotrze człowiek. -Mówiła, patrząc w lustro. - Co myślisz o krótkiej fryzurze,gdybym tak obcięła się na zapałkę?
-    Dobrze, kochanie. A kiedy to się wszystko zaczęło?
-    Początek dał Wielki Wybuch, który stworzył czas,materię, przestrzeń, energię. Na początku wszechświat był bardzo gorący, dopiero później następowało jego stopnio­we oziębienie.
-    A co było przed tym?
-    Chyba nic.
-    To znaczy, że Boga nie ma.
-    Czasami sama nie wiem. Chyba stworzeni jesteśmyna obraz i podobieństwo nie Jego, ale Wszechświata, ja czu­ję, że to wszystko mam w sobie. Śni mi się cały ten procesi że następuje we mnie wielki wybuch, i ja też razem z Wszechświatem przechodzę oziębienie. Myślę, że może dla­tego, że jestem kobietą i przeszłam już tyle upokorzeń, pod­świadomie chcę wszystko zmienić. Co by się stało, gdy­bym teraz rozpoczęła swoje życie? Zaczęłabym - przekrzy­wiła głowę patrząc czy Bingo się z niej nie śmieje - wcho­dzić do męskich toalet. Pozbyła się tego, o czym pewnienigdy nie słyszałeś: pęcherzyków Graafa, całych tych es-
65


trogenów, podpasek higienicznych. Dlaczego mnie jakokobiecie rodzice nie chcą wybaczyć tego, co wybaczylibyswojemu synowi? - Był to duży komplement dla Bingo, czuł się w pełni dowartościowany, że ktoś zazdrości mujego prawa do męskiego WC. Teraz wiedział, że Bóg, wiel­ki Bingo, istniał, bo dokonał właściwego wyboru, tworząc go osobnikiem płci męskiej. Dotąd myślał, że to właśnie lepiej być kobietą. Jakby był kobietą, nie żałowałby sobie.Ile to razy podrywał dziewczyny, które go później odrzuca­ły. Kobiecie jest znacznie łatwiej: wystarczy, że powie tyl­ko „tak" i znajdzie się wielu, którzy chcą skorzystać z jej małej przystani. Bingo musi dokonywać wysiłku bez gwa­rancji sukcesu.
Drugie mieszkanie w korytarzu wynajęła żylasta se­kretarka spędzająca więcej czasu na zażywaniu dżogingu niżw pracy biurowej. Pozbawiona tłuszczu, nie budziła zbyt­niego zainteresowania Bingo, może co najwyżej jej wiecz­nie sterczące sutki, które potrafiły utrzymać w powietrzucałą sukienkę. Poza tym pochodziła z wielodzietnej rodzi­ny i Bingo był pewien, że musiała być najbrzydszym dziec­kiem. Nie mógł długo uwierzyć, że była modelką i pozo­wała malarzom, którzy uwieczniali ją na swoich płótnach sprzedawanych na Starym Mieście. Zrozumiał to dopiero,gdy Zuzanna zaczęła opowiadać o malarstwie współcze­snym, szczególnie o kubizmie. Stał się dumny ze znajomo­ści z sekretarką i we wszystkich obrazach z przewagą trój­kątów i kresek odnajdywał jej podobiznę. Cieszył się też,bo Zuzanna mogła znaleźć przyjaciółkę uzupełniającą nie­dostatki ich życia towarzyskiego. Przebywała z nią więk-
66


szość czasu, gdy Bingo doskonalił swój lewy prosty na salitreningowej. Często też przez ścianę słyszał śmiechy i po­krzykiwania Zuzanny i sekretarki. Niepokojące było tylko,że z każdym dniem coraz mniej spędzała czasu z Bingo.
Zuzanna zaczęła się zaniedbywać, przestała depilowaćnogi. A jej powód do dumy, obszerny biust, zmniejszał się coraz bardziej i nie powodował zbytniego zainteresowania.
-    Dlaczego używasz mojej maszynki do golenia, przecież masz depilator. - Powiedział z pewnym zdziwie­niem, bo przecież nie tylko nogi pozostawały owłosione, ale również zauważył kiełkujące włosy między piersiami Zuzanny.
-    Jak pan jeździsz! - Pewnego dnia krzyknęła na mo­torniczego, który raptownie zatrzymał tramwaj, powodu­jąc przewrócenie się staruszki.
-    Niech pan się nie rzuca. - Usłyszał głos z kabinyskierowany do Zuzanny. Zdał sobie wtedy sprawę, że Zu­zanna musiała przechodzić mutację głosu.
Dla Bingo dużym zmartwieniem stał się stan zdrowianarzeczonej wymagający hospitalizacji. Wiedział, że lecze­nie kosztuje, nawet jak ma się pełne ubezpieczenie. Ale gdy powiedziała mu, że na szpital potrzebuje wszystkie jegooszczędności, czyli ponad piętnaście tysięcy nowych zło­tych, zdziwił się bardzo. Jednak nie było sumy, której niepoświęciłby dla zdrowia ukochanej. Zuzanna wyjechała na Śląsk do jednej z tamtejszych klinik. Przyjechała po kilkutygodniach jakaś niechętna do rozmów o swoich proble­mach. Kładła się do oddzielnego łóżka, nawet nie żegnającsię na dobranoc.
67


- Nie chcę tobie robić kłopotu swoim stanem zdro­wia, przeprowadzę się na jakiś czas do mieszkania obok, tosą takie damskie sprawy i ona w czasie rehabilitacji możebardziej mi pomoże niż ty. - Powiedziała to wtedy, gdyBingo oglądał swój ulubiony film rysunkowy, tak że niezwrócił zbytniej uwagi.
Gdy nie zastał wieczorem narzeczonej w domu, zmar­twił się bardzo i w pierwszym odruchu zdecydował się za­pytać sekretarkę czy coś wie. Nacisnął na klamkę, drzwi nie były zamknięte, otworzył i przez korytarzyk wszedł dodużego pokoju. Chciał się wycofać, gdy zobaczył sekretar­kę na łóżku przyciśniętą przez faceta o owłosionych ple­cach i tyłku. W tym momencie kochanek odwrócił się i spoj­rzał na Bingo, nie mogąc od niego oderwać swoich oczu, ba, nikt nie mógłby oderwać oczu od Bingo, jeżeli zoba­czyłby źrenice, które wypełniły białka.
Na łóżku z sekretarką leżała jego własna narzeczona.Jej ciało nie przypominało już tego, które znał z przeszło­ści, wszystko było zupełnie inne. To było, ze szczegółami, ze wszystkimi szczegółami ciało mężczyzny.
Po tym incydencie Bingo zaczął prowadzić pustelni­czy tryb życia, przestał nawet tolerować zapach innych osób.
Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura