Szpital. Żaluzje w oknach, jak przez więzienne kraty wpuszczają światło, nieco rozjaśniając strefę cienia. Magda leży w łóżku. Zapach butwiejącej bielizny, jak deja vu, oznaka, że wszelkie poznanie jest tylko przypomnieniem. Nawet we wspomnieniach nie chce wrócić do smrodu lat osiemdziesiątych. W ręku trzyma pilota. Na stoliku, pozostałości po znienawidzonych czasach i odrażającej estetyce, numer „Newswe-eka" z zakreślonym artykułem. W stanie wojennym trzysta tysięcy ludzi miało uczcić na Powązkach pamięć bohaterów Powstania Warszawskiego. Włącza telewizor. Traci niebiański spokój. Migawki z okresu stanu wojennego. Tłum ludzi wycofujący się pod naporem zomowców. Potem wojskowy samochód ciężarowy Star wjeżdżający na samotnie stojącą na placu osobę. Nieuniknione skojarzenie z placem w Pekinie. Zawsze ta sama scena jest bez komentarza. Lektor nie mówi czy osoba przeżyła. Zdjęcia sugerują, że nie. Filmujący scenę kamerzysta umiejscowiony gdzieś w oknie budynku. Mógłby nim być ubek dokumentujący manifestację, opozycjonista lub jeden z zagranicznych dziennikarzy, jakich w owym czasie pełno było w Polsce. Jakość zdjęć świadczy jednak o braku profesjonalizmu. Magda patrzy na filmowy zapis i jakby rozmawiała z ofiarą wypadku, jakby przeszłość wracała. Płyną łzy po policzkach, choć jest w tym wieku, kiedy wspomnienia sprawiają mniejszy ból niż teraźniejszość. Chce złapać oddech, coś powiedzieć. Rusza wargami, ale to tylko niezrozumiały szelest. Pielęgniarka patrzy na kobietę, chce odczytać coś z tego ruchu. Wyjmuje z jej rąk pilota i przełącza na inny program. Komercyjna stacja nadaje następne „Reality show". Kilka osób, przezmiesiące zamkniętych w jednym pomieszczeniu, podglądanych przez ukryte kamery. Magda czuje, jakby powróciła do rzeczywistości po długim okresie hibernacji.
206
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (3)