The Times of Israel/protestujący krzyczą "wstyd" do polskiego prezydent odnosząc się do ustawy o Holokauście.
Protestujący przerywają także wypowiedź doradcy Dudy podczas uroczystości, która ma uczcić 50 rocznicę czystki Żydów; Izraelska ambasador mówi, że teraz rozumie, jak antysemityzm może istnieć w Polsce
Przez JTA i AP
Dzisiaj, 1:16 rano 4
Antyrządowi protestujący wykrzykują hasła podczas uroczystości z okazji 50. rocznicy protestów studenckich, które komuniści wykorzystali do oczyszczenia kraju z Żydów. Protestujący przeciwko prawu, które uczyniłoby zbrodnią obwinianie Polski o wydarzenia związane z Holokaustem. Zszokowało to polskiego prezydenta i doradcę, gdy przemawiali w czwartek z okazji 50. rocznicy czystki antysemickiej w tym kraju.
Protestujący na Uniwersytecie Warszawskim krzyczeli "wstyd", "hipokryta" do prezydenta Andrzeja Dudy, gdy przemawiał na uroczystości, gdzie poprosił o przebaczenie za antyżydowską falę, która w marcu wypędziła Żydów z kraju w 1968 roku.
Duda powiedział, że dzisiejsza Polska nie ponosi odpowiedzialności za wydarzenia sprzed 50 lat.
"Kłaniam się z wielkim żalem jako prezydent. Tym, którzy zostali wyrzuceni, chciałbym powiedzieć: "Proszę, wybaczcie mi, wybaczcie Polsce i Polakom" - powiedział Duda w czwartek podczas obchodów wydarzeń w Polsce, znanych jako marzec 1968 r.
Wielu protestujących, przeciwników obecnego rządu trzymało białe róże jako symbol ich protestu.
Podczas równoczesnego upamiętnienia na dworcu Dworzec Gdański w Warszawie, doradczyni Dudy, Zofia Romaszewska również została zakrzyczana czytając list prezydenta potępiający antysemityzm. Jedna osoba wykrzyknęła: "teraz władze robią to samo" - to jest zachęcają do antysemityzmu. Romaszewska przypomniała sobie, że 50 lat temu przyjechała na stację kolejową, by pożegnać się z żydowskimi przyjaciółmi.
Duda jest sprzymierzony z rządzącą partią Prawo i Sprawiedliwość, której nacjonalistyczne polityki są obwiniane przez krytyków za spowodowanie wzrostu ksenofobii i wzniecenie sporu z Izraelem.
W marcu 1968 r. Studenci zorganizowali protesty przeciwko cenzurze i poparciu dla wolności akademickiej, brutalnie stłumione przez reżim.
Protesty zostały początkowo wywołane zakazem wystawienia sztuki polskiego poety z epoki romantycznej Adama Mickiewicza, postrzeganego jako antyradzieckie przesłanie. Dwóch studentów protestujących zostało usuniętych z Uniwersytetu Warszawskiego, co wywołało ogólnokrajową demonstrację w ich obronie.
Rywalizujące frakcje w rządzącej partii komunistycznej wykorzystywały protesty w dążeniu do kontroli partii. Wielu straciło pracę i zostało zmuszonych do wyrzeczenia się wszystkich swoich dóbr, polskiego obywatelstwa i opuszczenia kraju.
Ambasador Izraela w Polsce, Anna Azari, otrzymała ciepły aplauz podczas swojego wystąpienia na stacji kolejowej. Powiedziała, że od ponad trzech lat mieszka w Polsce i przez długi czas nie rozumiała do tej pory, jak i dlaczego w 1968 roku można było podjąć decyzję o zorganizowaniu kampanii antysemickiej i wypędzeniu Żydów z Polski.
"Przez ostatnie półtora miesiąca już wiem, jak łatwo jest obudzić w Polsce antysemickie demony, nawet jeśli w kraju prawie nie ma Żydów" - powiedziała Azari. "Chciałabym, aby obraz historii był otwarty i szczery. Prawda pomaga nie tylko zrozumieć przeszłość, ale także pomaga stworzyć dziś demokratyczne i tolerancyjne społeczeństwo ".
W całym kraju odbyło się wiele innych wydarzeń, w tym rocznice, wykłady i spotkania z niektórymi wypędzonymi, którzy teraz swobodnie odwiedzają demokratyczną Polskę.
Zamieszki studenckie w 1968 r. W Polsce zakończyła antysemicka kampania reżimu komunistycznego, który zmusił około 15 000 Żydów z Polski do wyjazdu.
Lydia Bauman, córka zmarłego socjologa Zygmunta Baumana, przebywała w Warszawie wraz z dwiema siostrami, aby uczcić wydarzenia. Powiedziała, że zrobiła to z mieszanym uczuciem ponieważ ostatnie wydarzenia antyżydowskie wydawały się podobne do tych z 1968 roku.
"Jestem zwolenniczką przebaczania i zapomnienia, ale jak możemy zapomnieć, gdy nam przypominają?", Powiedziała Bauman, artystka mieszkająca w Londynie, która miała 12 lat, kiedy jej rodzina została zmuszona do opuszczenia domu.
Niektórzy polscy urzędnicy pracują także nad tonowaniem emocji minionych tygodni. Niższa izba parlamentu w przeważającej większości uchwaliła we wtorek rezolucję, która potępiła kampanię antysemicką i uhonorowała antykomunistyczne protesty.
Premier Mateusz Morawiecki w środę potępił antysemityzm i starał się zrzucić winę za antysemicką czystkę na Moskwę, która kontrolowała Polskę w ciągu dekad zimnej wojny.
"Dzisiaj często słyszymy, że marzec '68 powinien być powodem do wstydu" - powiedział Morawiecki. "Wierzę, że marzec '68 powinien być powodem do dumy" z powodu protestów na rzecz wolności.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)