The Times of Israel/ prezydent porównuje UE do zaborców.
Polski prezydent porównuje członkostwo w UE do zaborów.
Po spustoszeniu wywołanym ustawą o Holokauście, Andrzej Duda skarży się, że członkostwo w Unii Europejskiej pozwala "ludziom z odległych stolic" podejmować decyzje w imieniu Warszawy
Według AFP
14 marca 2018, 21.35 3
Prezydent Polski Andrzej Duda porównał członkostwo Polski w Unii Europejskiej do okupacji kraju przez Rosję, Austrię i Prusy, podały w środę agencje prasowe.
Powiedział, że dzisiaj, tak jak przez 123 lata między 1795 a 1918 rokiem,, "w odległych stolicach podejmują za nas decyzje ... w rzeczywistości pracujemy na rzecz innych".
Przemawiając na uroczystości w południowo-zachodniej Polsce, z okazji 100 lat od przywróceniu suwerenności po I wojnie światowej, Duda powiedział: "Dziś mamy suwerenną i niezależną Polskę, w którą wierzę ... będziemy żyć coraz lepiej. "
Dla ludzi, którzy mówią, że Unia Europejska jest ważniejsza niż Polska, Duda powiedział: "każdy powinien pamiętać 123 lata rozbiorów", gdy kraj udzielił odpowiedzi władzom okupacyjnym.
Ale " uświadomiliśmy sobie, że nie decydujemy już o sobie, teraz gdzieś daleko, w odległych stolicach podejmują za nas decyzje, biorą pieniądze, które zarabiamy przez naszą pracę, a w rzeczywistości pracujemy dla innych. "
Polska, która dołączyła do UE w 2004 roku, jest największym beneficjentem funduszy z Brukseli, uzyskując około 12,4 miliarda dolarów rocznie.
Duda jest bliskim sojusznikiem prawicowej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która doszła do władzy w 2015 roku. Od tego czasu stosunki między Warszawą a Unią Europejską uległy pogorszeniu, głównie po kontrowersyjnych reformach w wymiarze sprawiedliwości, które stawiają sądy pod rządową kontrola.
Krytycy w kraju i za granicą uważają, że reformy sądowe wprowadzone przez PiS zagrażają rozdziałowi władzy, w grudniu UE rozpoczęła bezprecedensowe postępowanie dyscyplinarne.
Potępienie UE może ostatecznie doprowadzić do utraty przez Polskę prawa głosu w bloku.
Komentarze pojawiły się pod koniec kryzysu dyplomatycznego między Izraelem a Polską w związku z antysemityzmem i Holokaustem. Impas rozpoczął się wraz z uchwaleniem w styczniu ustawy kryminalizującej obwinianie Polski za zbrodnie nazistowskie. Kilka grup żydowskich twierdzi, że prawo hamuje otwartą debatę i grozi ocenzurowaniem badań. Niektórzy krytycy prawa mówią, że wybiela
to, co nazywali polskim współudziałem.
Zarzuty te wywołały falę antysemickiego nawoływania do nienawiści w Internecie i kilka incydentów antysemickich w prawdziwym życiu, które potępiła Azari w zeszłym miesiącu. Według tygodnika "Nigdy więcej" w sprawie antysemityzmu wielkość antysemickiej mowy nienawiści w Polsce od stycznia przewyższa liczbę obserwowanych w poprzedniej dekadzie łącznie.
Premier Benjamin Netanjahu w zeszłym miesiącu nazwał "oburzającą" uwagę swojego polskiego odpowiednika, Mateusza Morawieckiego, który w wywiadzie powiedział, że Holocaust miał nie tylko niemieckich, ukraińskich i polskich sprawców, ale także Żydów.
Stany Zjednoczone publicznie potępiły polskie ustawodawstwo dotyczące dyskursu o Holokauście i, według jednego z raportów, postanawiają nie gościć polskiego kierownictwa wysokiego szczebla do czasu rozwiązania kryzysu.
Pracownicy czasopisma z Izraela przyczynili się do tego sprawozdania



Komentarze
Pokaż komentarze (1)