W The Times of Israel 5 lutego zamieszczona jest wypowiedź, “łowcy nazistów”, Efraima Zuroffa, dyrektora biura izraelskiego Centrum Szymona Wiesenthala, który z zadowoleniem przyjął sprzeciw Izraela wobec ustawy IPN, ubolewał jednak, że jest to „czubkiem góry lodowej”, gdyż inne państwa od dziesięcioleci zniekształcają historię Holokaustu, szczególnie kraje w Europie Wschodniej ; „(...)ostatecznie przeważają izraelskie obawy dotyczące realpolitik i państwo żydowskie nie będzie rzucało kolejnych wyzwań rządom wschodnioeuropejskim za ich problematyczne oceny Holocaustu i ich w nim rolę. (…) Było ironią, że izraelski rząd zdecydował wypowiedzieć się na temat ustawy o współudziale w Holokauście, która została przyjęta w zeszłym tygodniu przez obie izby parlamentu i teraz czeka na ostateczne potwierdzenie przez prezydenta Andrzeja Dudę. Kiedy Izrael nigdy nie karcił takich krajów jak Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina, Chorwacja i Węgry, które odgrywały bardziej aktywną rolę, pomagając nazistom w ich ludobójstwie Żydów podczas II wojny światowej i przez dziesięciolecia próbowały lekceważyć swoją winę.(…) Litwini mogą mówić cokolwiek chcą, mogą gloryfikować ludzi, którzy mordowali Żydów . (…) Izrael do tej pory ostrożnie postępował w sprawie deptania pamięci holokaustu w Europie Wschodniej, ponieważ miał nadzieję poprawić bilateralne stosunki z krajami wcześniej wrogo nastawionymi do państwa żydowskiego. Niektóre z tych państw rzeczywiście nawiązały silne dwustronne stosunki z Izraelem. Na przykład Chorwacja i Łotwa wstrzymały się od głosu w niedawnym głosowaniu ONZ, potępiającego uznanie przez USA Jerozolimy jako stolicy Izraela.”
Konflikt polsko-izraelski może mieć wpływ na zacieśnienie się relacji w obrębie państw Trójmorza, gdyż jest bacznie obserwowany przez te kraje ( „kto następny?”), szczególnie w obliczu planów restytucji mienia pożydowskiego po przegłosowaniu w Izbie Reprezentantów ustawy amerykańskiego kongresu 447. Ugięcie się zaś Polski na wzór Szwajcarii wpłynie na osłabienie jej pozycji i roli przywódczej w bloku wschodnim. Trzeba pamiętać jednak, że USA, które łączą II WŚ na terenie Europy coraz bardziej z zagładą narodu żydowskiego, gdzie hitlerowski Holokaust jest dziś jedynym historycznym wydarzeniem szeroko omawianym podczas uniwersyteckich zajęć, zawsze będą stawać po stronie Izraela, dezorganizując solidarność wschodnioeuropejską i wykorzystując w tym platformę NATO. Gdy trzeba pamiętać po II WŚ w USA pamięć o Shoah uznawano za przejaw komunizowania a organizacje żydowskie nie przejawiały w tej dziedzinie aktywności bojąc się zarzutu o „podwójną lojalność”.
"Istnieją dwa główne elementy zniekształcenia Holokaustu. Jednym z nich jest ukrycie lub zminimalizowanie roli lokalnych współpracowników. Drugim jest twierdzenie, że komunizm jest tak samo zły jak nazizm, i że komunizm powinien zostać sklasyfikowany jako ludobójstwo "- powiedział Zuroff. Twierdzi, że niektóre kraje Europy Wschodniej mają ustawy zabraniające zaprzeczania komunistycznego "ludobójstwa". Zuroff mówi również, że są to ustawy antysemickie i być może gorsze od polskiej ustawy IPN: "Bo jeśli komunizm jest sklasyfikowany jako ludobójstwo, to znaczy, że Żydzi dopuścili się ludobójstwa. Żydowscy komuniści należeli do tych, którzy popełniali zbrodnie komunistycznego reżimu. Jeśli Żydzi dopuścili się ludobójstwa, jak możemy narzekać, że na nich popełniono ludobójstwo (…) To świetna strategia, aby odeprzeć krytykę swoich zbrodni, wzbudzić sympatię jako ofiary ludobójstwa i uciszyć żydowską krytykę. A także, oczywiście, podważa to wyjątkowość Shoah. "
Jest w tym stwierdzeniu przyznanie się Zuroffa do odegrania przez Żydów głównej roli w kształtowaniu i wprowadzeniu w życie komunizmu. Żydzi więc w komunizmie byli katami, w nazizmie zaś ofiarami i zrównanie tych dwóch totalitaryzmów pozbawia Holokaust jego wyjątkowości, bo wszak trudno by ofiara była zarazem i katem. Każda więc krytyka, wg niego, komunizmu może mieć w podtekście wydźwięk antysemicki. Dotyka to też Żydów przybyłych z ZSRR do Izraela po 1989 roku, z których większość ma rodowód komunistyczny, byli ideologicznymi wrogami USA i państwa żydowskiego, dziś stanowią elity Izraela (gdzie te czasy gdy w Knesecie mówiło się po polsku?), i aktywnie występują w parlamencie przeciw usuwaniu pomników komunistycznych oraz Armii Czerwonej. Trudno nie mówić o ludobójstwie, gdy zbiorowe mordy popełniane przez reżimy państw komunistycznych w XX wieku przewyższają liczbowo ofiary nazizmu i szacuje się je na 85 – 100 mln. ludzi. Choć jak mawia klasyk to tylko statystyki. Holokaust traci swoją wyjątkowość co do liczby ofiar gdy przypomina się ludobójstwa króla Belgii, Loepolda II, na którego zapewne pomnik codziennie wchodząc do brukselskiego gmachu spogląda Guy Verhofstad, który to Leopold II dokonał eksterminacji 11 mln. mieszkańców czarnego lądu. Choć jak mawia klasyczka to tylko śmierć biologiczna a nie metafizyczna. Wyjątkowość traci też Holokaust co do swojego miejsca i czasu, gdyż pierwszym w XX wieku, w Europie, ludobójstwem na tle narodowościowym była tzw. Operacja Polska w 1937 roku.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)