The Jerusalem Post napisał:
„ Odsłonięto ścianę pamięci poświęconą 36 dyplomatom, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów podczas Holocaustu. Spośród 36 nazwisk na liście sześciu było szwedzkich dyplomatów, pięciu szwajcarskich, czterech hiszpańskich, a po dwóch z Portugalii, Rumunii i Brazylii. Premier Izraela Netanjahu powiedział: "Przede wszystkim przyszłe pokolenia muszą internalizować lekcje z Holocaustu.
Izrael ściśle współpracuje ze swoimi partnerami z całego świata, aby bronić i ujawnić prawdę o Holokauście, i spodziewamy się tego zrobić z każdym krajem, w tym z Polską" - powiedział w poniedziałek premier Benjamin Netanyahu.„
Komentarz Netanjahu pojawił się podczas odsłonięcia w Ministerstwie Spraw Zagranicznych pamiątkowej ściany poświęconej 36 dyplomatom z 21 krajów, uznanych przez Yad Vashem za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy ratowali Żydów podczas Holocaustu. Wśród nazwisk na murze pamięci znajduje się Raoul Wallenberg, szwedzki dyplomata w Budapeszcie, który uratował dziesiątki tysięcy Żydów, wydając paszporty lub chroniąc Żydów w budynkach szwedzkiej ambasady. Również mniej znane nazwiska, takie jak Ho Feng-Shan, chiński konsul generalny w Wiedniu, który wydał wizy 3000 Żydom; Kapitan Francis Foley, brytyjski oficer kontroli paszportowej w Berlinie, który pomógł tysiącom żydowskich rodzin uciec z Niemiec po Nocy Kryształowej; oraz Luis Martins de Souza Dantas, brazylijski ambasador we Francji, który uratował setki Żydów, wydając wizy dyplomatyczne za wjazd do Brazylii. Wśród nazwisk zabrakło, być może ze względu na trwający konflikt izraelsko-polski, Polaków, więc przypomnijmy przynajmniej paru.
Romer, polski Oskar Schiendler, był w przeszłości osobistym sekretarzem Romana Dmowskiego i sekretarzem polskiego poselstwa podczas konferencji wersalskiej. W latach 1937–1941 ambasadorem rządu II Rzeczpospolitej w Japonii. Romer zaczyna kierować akcją pomocy uchodźcom polskim, których od pierwszych dni sierpnia 1940 r. przybyło do Japonii przez Władywostok ponad dwa tysiące, w tym 97% Żydów, przeważnie z okolic Wilna i Kowna. Spada na niego i polski personel ambasady obowiązek starania o znalezienie im azylu na czas wojny. Spotyka w porcie przyjazdowym Tsuruga każdą większą partię uchodźców, przypływającą z Władywostoku. Ułatwia załatwienie formalności wjazdowych, wydaje nowe paszporty, interweniuje u władz japońskich w sprawie przedłużenia pobytu i kieruje Żydów do pobliskiego Kobe, gdzie uchodźców umieszcza w 27 wynajętych w tym celu domach oraz w Jokohamie i w Tokio.
We wrześniu i październiku 1941 r. w związku z zerwaniem przez Japonię stosunków dyplomatycznych z rządem polskim i likwidacją ambasady RP w Tokio władze japońskie przetransportowały do Szanghaju wszystkich pozostających jeszcze w Japonii uchodźców. Ambasador Tadeusz Romer z rodziną, personelem ambasady, i z 946 osobami, w większości nauczycielami i uczniami szkół rabinackich, w tym 320 z jeszybotu w Mirze, przybył do Chin. Wstrzymanie połączeń okrętowych a następnie wybuch (7/8.12.1941 r.) wojny na Pacyfiku, udaremniły starania ambasadora Romera o rozmieszczenie w krajach nie objętych działaniami wojennymi wszystkich pozostałych uchodźców dzięki zdobytym nowym kontyngentom wizowym.
Reszta studentów i rabinów z Mira we wrześniu 1941 roku znalazła się w porcie Jaffa tym samym lądując w Palestynie. Nową jesziwę wybudowali w Jerozolimie i nazwali po prostu Mir. Założona w 1817 roku przez rabbiego Samuela Tiktinskiego szkoła z miasteczka Mir, na polskiej ziemi, znalazła swoje miejsce w Jerozolimie i Nowym Jorku. Społeczność ortodoksów z niewielkiej mniejszości w zsekularyzowanym społeczeństwie Izraela stała się najszybciej rosnącą grupą, obejmującą obecnie ok. 10 proc. z 7,8 mln. Izraelczyków. W połowie sierpnia 1942 roku w ramach wymiany dyplomatów państw zachodnich na dyplomatów japońskich nastąpiła ewakuacja całego polskiego personelu dyplomatycznego i konsularnego z Japonii, Chin i Mandżurii a wraz z nią Tadeusza Romera.
W Bernie została odsłonięta tablica upamiętniająca polskich dyplomatów Juliusza Kühla i Konstantego Rokickiego. Rokicki był konsulem w Bernie w czasie II wojny światowej, a Kühl jego współpracownikiem i ekspertem w dziedzinie pomocy humanitarnej. W latach 1941–1943 obaj na masową skalę podrabiali paszporty Ameryki Łacińskiej, które pomogły ocalić polskich Żydów z Holokaustu.
Juliusz Kühl, kupował niewypełnione paszporty od konsulów państw Ameryki Łacińskiej i przekazywał Rokickiemu, który wystawiał je na nazwiska osób więzionych w gettach na terenie Polski. Nazwiska i fotografie do paszportów były szmuglowane z okupowanej Polski przez sieć zorganizowaną przez przedstawicieli Światowego Kongresu. Paszporty ocaliły kilkaset osób od śmierci w niemieckich obozach koncentracyjnych. Obaj konsulowie działali pod ochroną polskiego posła Aleksandra Ładosia i jego zastępcy Stefana Rynkiewicza. Gdy policja szwajcarska zażądała, aby przestali fałszować paszporty Ładoś i Rynkiewicz przekonali władze szwajcarskie, aby przymknęły oko na „nielegalne” działania. Obaj dyplomaci opuścili służbę dyplomatyczną po przejęciu władzy przez komunistów i pozostali przez resztę życia na emigracji.
Władyslaw Szlengel
Paszporty
Chciałbym mieć paszport Urugwaju,
ach, jaki to jest piękny kraj, jak
jak przyjemnie być poddanym
kraju, co zwie się.: Urugwaj...
Chciałbym mieć paszport Paragwaju,
zloty i wolny to jest kraj,
ach, jak przyjemnie być poddanym
kraju, co zwie się: Paragwaj.
Chciałbym mieć paszport Costa Rici,
nieba seledyn... wieczny maj...
ach, jak przyjemnie móc powiedzieć,
że Costa Rica to mój kraj...
Chciałbym mieć paszport boliwijski,
jak przyjaciele moi dwaj...
Boliwia żywicą wonna kraina...
ach, jaki to jest piękny kraj...
Chciałbym mieć paszport Hondurasu,
(Honduras brzmi jak wschodni raj...),
Przyjemnie rzucić od czasu do czasu
Honduras właśnie, to mój kraj...
Chciałbym mieć paszport Urugwaju,
mieć Costa Rica, Paragwaj,
po to, by mieszkać spokojnie w Warszawie,
to jednak najpiękniejszy kraj.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)