Milczenie Scorsese, film o podtekście religijnym, procentowo cieszył się większą oglądalnością w Zachodniej Europie, w krajach o tradycjach laickich niż w katolickiej Polsce. W USA film uplasował się w roku premiery wśród dziesięciu najlepszych filmych produkcji. Dobrze wytresowani użytkownicy polskiego portalu Filmweb ocenili obraz na 6,8 z 10 możliwych punktów, choć widzowie-użytkownicy podobnego anglojęzycznego portalu o jeden punkt wyżej.

XVII wiek, do ogarniętej prześladowaniami i przemocą Japonii przybywają dwaj jezuiccy księża, którzy chcą odnaleźć dawnego mentora oraz głosić Słowo Boże.
Bez zdziwienia przyjąłem więc krytyki i ocenę 5,3 dla nowego, kontrkulturowego, religijnego, obrazu Krzysztofa Zanussiego, Eter. Niezapełnione sale kinowe, choć pamiętajmy z drugiej strony, filmy Zanussiego tak jak Polańskiego zwykły spłacać się w dłuższym okresie czasowym. Pisma katolickie pozostawiające reżysera w samotności, licząc zapewne na Propaganda Fide.

Zdawałoby się taka mieszanka da w efekcie eksplozję box office'u: Sięgnięcie po archetyp Fausta, dodanie emocji z filmu biograficzno-szpiegowskiego Pułkownik Redl, pościgu za ludzką doskonałością bez względu na cenę z Pachnidła, posypanie gorzkością obłędu Camille Claudel 1915, do tego malownicza lokalizacja Twierdzy Kłodzkiej. Choć z drugiej strony powolna narracja, dająca czas na kontemplację obrazu, zastanowienie się nad stroną filozoficzną, odnośnikami do kultury europejskiej, przyzwyczajonej do szybkiej zmiany obrazu gier komputerowych publiczności, może nie wydać się przekonywająca.
Początek XX wieku, obrzeża Cesarstwa Rosyjskiego, lekarz podaje śmiertelną dawkę eteru młodej kobiecie, zabija ją zanim ją w pełni posiądzie. Po uciecze zatrudnia się w austriacko-węgierskiej twierdzy, gdzie kontynuuje swoje eksperymenty.
Rolę głównej postaci niczym zaczerpniętej z nietzscheowskiego immoralizmu, choć reżyser wystrzega się etykietowania, widocznie w ramach swojego artystycznego podstępu powierzył Zanussi Jackowi Poniedziałkowi, kroczącemu jak Bóg, z czego aktor wywiązał się brawurowo wiarygodnie, z prawdziwą przyjemnością przyglądając się mękom, kręcący tymi piekelnymi gałkami, poprawiający waciany lejek eteru. Zanussi nie zapomniał w obsadzie i o Małgorzacie Pritulak, gwieździe swojej Iluminacji, śmiejącej się przy bezdusznej i zatrutej muzyce. Komendant to Andrzej Chyra jeden z najbardziej rozchwytywanych aktorów polskiej kinematografii i to nie dlatego żeby był najtańszy. Stanislav Kolokonikov zagra księdza, nadzieję widzów Kleru, że pociągnięty zostanie wątek antyklerykalny, zasmuci jednak fakt, że to ksiądz fałszywy jest. Jeżeli archetypem filmu jest Faust a w tytułowego bohatera wciela się Jacek Poniedziałek to gdzie ta nie posiadająca silnej woli, ogarnięta wyrzutami sumienia, zhańbiona przez mężczyznę w końcu popadająca w obłęd Małgorzata? Ano jest nią Maria Ryaboshapka.
Bliski artystycznie Zanussiemu, niestrudzony tropiciel Absolutu Andrej Tarkowski, którego imieniem nazwano też planetoidę 3345, mógł, jako desydent czuć poparcie zachodniej krytyki filmowej. Wraz ze zmianami politycznymi skończył się również parasol ochronny dla kinematografii religijnej. Teraz gdy dla lewicy zachodnioeuropejskiej chrześcijaństwo przestaje być wrogiem publicznym No 1, kino duchowości znów zaczyna cieszyć oczy przy czym my pozostajemy o jeden krok w tyle, bo trzeba uważać bo można się przy tych filmach czegoś nieopatrznie nauczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)