28 obserwujących
1981 notek
490k odsłon
187 odsłon

Poziom artystyczny i moralny ma być niski. Pornografia dobrze widziana

Wykop Skomentuj

Poziom artystyczny i moralny ma być niski. Pornografia dobrze widziana


Tajne zarządzenia niemieckich władz propagandowych, wydane w czerwcu 1940 roku zawierało następujące nakazy: wszystkie gmachy teatrów mają być przejęte przez Niemców i jedynie im wolno uprawiać w nich sztukę. Przedstawienia polskie nie mogą mieć charakteru artystycznego. Nie mogą poruszać problemów filozoficznych moralnych, historycznych. Nie wolno w nich wykorzystywać elementów ludowych. Teatrzyki rewiowe mają się znajdować pod ścisłą kontrolą niemiecką. Ich poziom artystyczny i moralny ma być niski. Pornografia dobrze widziana. Dopuszcza się tłumaczenia operetek niemieckich i sztuk z krajów niemieckich lub sojuszniczych. Co do sztuk, zaleca się, by wszelką refleksję zastąpiono muzyką lub piosenkami. Założenia te były całkowicie zgodne z poglądami Heinricha Himmlera, że nieniemieckiej ludności Wschodu wystarczą cztero¬klasowe szkoły ludowe, proste liczenie, najwyżej do 500, umiejętność podpisania się, nauka, że Bożym nakazem jest posłuszeństwo wobec Niemców; czytanie nie jest konieczne. Jeszcze wcześniej, Frank napisał w okólniku skierowanym do wszystkich landratów i burmistrzów, że polskich artystów należy zatrudniać w dozwolonych imprezach, aby ich odciągnąć od „konspiracji politycznych”.

W czasie okupacji najlepszym sposobem na przetrwanie była przedsiębiorczość. Aktorzy, którzy zbojkotowali pracę w teatrzykach, zaczęli zakładać kawiarnie lub się w nich zatrudniać jako kelnerzy. W okresie wojny w Warszawie było dużo takich lokali, między innymi: 'Pod Znachorem”, „Bazar”, „Sztuka”. Najpopularniejsza, a zarazem najdroższa w Warszawie była kawiarnia „U Aktorek”. Mieściła się przy ulicy Pięknej 12, a po utworzeniu w tej okolicy dzielnicy niemieckiej przeniesiono ją do budynku przy Mazowieckiej 513 . Każdy z założycieli kawiarni „U Aktorek” (dziesięć osób) miał po sześć udziałów. Pozostałe należały do osób prywatnych, od których z czasem aktorki wykupiły resztę udziałów. Wynagrodzenie za prowadzenie lokalu w wysokości 10 proc. od dziennego utargu pobierali udziałowcy i pracownicy. Potem wynagrodzenie to wynosiło: dla udziałowców 20 proc. (10 proc.– kelnerskie i 10 proc. – dla założycielek i za „nazwiska”), a dla pracowników 10 proc.14. Cały dzienny utarg wpływał do wspólnej kasy, potem dzielono go między udziałowców.


Jedną z najgłośniejszych spraw „rozliczeniowych” z okresu okupacji stał się proces aktorów, których Niemcom udało się zwerbować do występowania w filmie „Heimkehr” (Powrót do ojczyzny). Aktorzy ci, wbrew zakazowi ZASP-u oraz organizacji podziemnych, zarejestrowali się w Propaganda-Abteilung i otrzymali tzw. Erlebnis-Karte, co umożliwiało im występowanie w teatrzykach komediowych i rewiach. Do udziału w filmie „Heimkehr” zwerbował ich osławiony Igo (Julian) Sym, który niebawem zginął z rąk członków ruchu oporu.

18 października 1948 roku na ławie oskarżonych w sali nr 2 (później sala nr 200) Sądu Okręgowego zasiedli aktorzy: Michał P., Juliusz L., Stefan G. i Wanda Sz. Główny oskarżony Bogusław S. był sądzony zaocznie, jako że przebywał w Ameryce. Zmarł – jak wspominał mecenas Henryk Nowogródzki, który go bronił – w Brazylii; był tam podobno cyrkowym klaunem.

Film ukazywał m.in. zniszczenie w pewnym miasteczku niemieckiej szkoły przez tłum rozwydrzonych uczniów-Polaków, z cichym przyzwoleniem burmistrza, którego grał Bogusław S. Ów przedstawiciel władz obojętnie też patrzył na pogrom, jaki w kinie urządzili Niemcom polscy widzowie, gdy ci nie chcieli przyłączyć się do śpiewów i patriotycznej manifestacji podczas sceny defilady wojskowej. „Tumult – streszczał «Heimkehr» dziennikarz, który oglądał jego fragmenty wyświetlane jako dowód podczas procesu – nie cichnie. Dyrekcja wzywa policję. Na salę wkracza butnie sierżant polskiej policji – Michał P. Jest wściekły, brutalny, każe wyrzucić z sali wszystkich Niemców. Młoda Niemka zwraca się o pomoc dla rannego w bójce narzeczonego, ale policjant odmawia z krzykiem. Przed kinem czeka na rannego dorożka, otoczona przez złorzeczących Polaków. Nagle ktoś wybiega z tłumu, wdrapuje się na dorożkę, bije umierającego Niemca po głowie. Stefan G. rzeczywiście wszedł w swą rolę”. A oto następne sceny: „Kilka miesięcy później wybucha wojna. Polscy żołnierze wtłaczają wszystkich Niemców do więziennych piwnic zalanych wodą. Ustawione w wąskich oknach piwnic zaczyna tstrzelać CKM, który ma zmasakrować więźniów. Przychodzi odsiecz. Wybuchają bomby zrzucone przez nurkowcr. Brama więzienna pęka pod naporem hitlerowskich czołgów. Nad drogą i ciągnącym tłumem wracających po wojnie do swych «odwiecznych» siedzib Niemców króluje olbrzymi portret uśmiechającego się Führera...”

„Oskarżeni – notował swe wrażenia sprawozdawca sądowy «Życia Warszawy» – przyglądają się filmowi dość obojętnie. Szeptem dzielą się uwagami. Zachowują się jak aktorzy po premierze swego filmu, który ma zapewnione powodzenie. Na sali panuje milczenie. Milczenie przepełnione wrogością”.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura