Na zdjęciu wesoły Gdańsk pozdrawia fuhrera
29 października 1938 roku Ribbentrop zaprosił polskiego ambasadora Józefa Lipskiego na lunch do Grand Hotelu w Berchtesgaden, wysunął tu koncepcję globalnego uregulowania spornych kwestii w stosunkach dwustronnych : Gdańsk powinien wrócić do Niemiec, przez polski korytarz należy przeprowadzić eksterytorialną linię kolejową i autostradę łączącą Prusy Wschodnie z resztą Niemiec, Polska mogłaby się sprzymierzyć z Niemcami, Włochami i Japonią w ramach paktu antykominternowskiego, zwróconego przeciw ZSRR.
Po zakończeniu I wojny światowej alianci postanowili przywrócić Polsce korytarz pomorski wraz Gdańskiem. Jednak Gdańsk podobnie jak w okresie Księstwa Warszawskiego otrzymał status Wolnego Miasta.
Beck powoływał się na zdanie Piłsudskiego, który twierdził, że sprawa Gdańska jest "kamieniem probierczym" stosunków polsko-niemieckich, i ostrzegał, że wcielenie Gdańska do Rzeszy doprowadzi do konfliktu.
Nie jest prawdą, że Gdańsk miał dla Polski jedynie znaczenie symboliczne. Utrata Gdańska postawiłaby pod znakiem zapytania suwerenność i niepodległość Polski. O roli gospodarczej Gdańska mówią suche statystyki. W 38 roku obroty handlu zagranicznego Polski drogą morską wynosiły prawie 4/5 całości obrotów w tysiącach ton i 2/3 w milionach złotych, z tego przez Gdańsk szła 1/3 wywozu i 1/4 przewozu Polski. Przez Gdańsk przechodził prawie cały import rud i pirytów ; tędy wywożono z Polski całe eksportowane zboże, przeszło 1/3 eksportowanego drogą morską węgla i koksu, 4/5 drewna i wyrobów z drewna. Kto panował w Gdańsku , dysponował kluczem do podporządkowania sobie nie tylko gospodarki, ale i polityki polskiej. Dochód Polski z wpływów celnych, dzielonych przez nią z Wolnym Miastem Gdańskiem, stanowił większość dochodów budżetowych w pozycji ceł. W 1913 roku Gdańsk należał do portów o najmniejszym ruchu statków handlowych. Po pierwszej wojnie natomiast, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wysunął się na jedno z czołowych miejsc wśród portów bałtyckich, zajmując drugie miejsce w 1928 r. po Sztokholmie, a w 37 r. po Gdyni.
Dla Niemiec zaś Gdańsk stawał się tylko pretekstem. Tak mówił Hitler na tajnej konferencji w Kancelarii Rzeszy: "Gdańsk nie jest obiektem zatargu. Chodzi nam o rozszerzenie przestrzeni życiowej na wschodzie i zabezpieczenie wyżywienia... zaopatrzenie w środki żywności zapewnić mogą tylko tereny słabo zaludnione....a więc nie ma mowy o oszczędzaniu Polski i należy powziął decyzję zaatakowana Polski przy najbliższej sposobności."




Komentarze
Pokaż komentarze (4)