Der Spiegel/
(.…)Schneider, SPD, również odrzucił zarzuty Grenella dotyczące treści wpisu. „Ambasador USA najwyraźniej nie chce przyznać, że Niemcy zwiększyły wydatki na obronę” - powiedział. I dodał w związku z wypowiedzią Grenelle'a: „Nie bierze również pod uwagę, i najwyraźniej świadomie, wkładu Bundeswehry i naszych żołnierzy w niebezpieczne misje za granicą - często w krajach i regionach, które również przez politykę USA z ostatnich dziesięcioleci destabilizowany ”.(....)
Według informacji SPIEGEL nawet w rządzie federalnym denerwuje nowa tyrada ambasadora USA, który lubi przedstawiać się jako rzecznik prezydenta USA Trumpa. Już od miesięcy istnieje najważniejsze porozumienie między najważniejszymi ministerstwami, aby nie zajmować żadnego stanowiska w sprawie ataków Grenella. Zamiast rozmawiać z wysłannikiem, woli się rozmawiać bezpośrednio z Waszyngtonem. To nie czyni jego ataków mniej denerwującym.
Zarówno dyplomaci, jak i wojsko stwierdzili w piątek, w bezpośrednich rozmowach z ministrami odpowiedzialnymi, że o groźbach o wcofaniu nigdy nie wspomniano. Podczas ostatniej wizyty byłej minister obrony Ursuli von der Leyen (CDU) jej odpowiednik powiedział na samym końcu rozmowy, że raporty o takich planach były fikcyjne, nawet przeniesienie dużych jednostek bojowych do Polski było przesadzone.
Z perspektywy Pentagonu postawa jest zrozumiała. W przeciwieństwie do twierdzeń Grenella większość amerykańskich żołnierzy w Niemczech w żadnym wypadku nie stacjonuje jako siły bezpieczeństwa. Przeciwnie, dowództwo centralne USA organizuje logistykę dla rozmieszczeń za granicą w Afganistanie lub Iraku za pośrednictwem węzła lotniczego Ramstein. W Landstuhl w Nadrenii-Palatynacie znajduje się również największy amerykański szpital wojskowy poza Ameryką Północną, wszystkie operacje w Afryce są kontrolowane z południowych Niemiec.
Fakt, że USA naprawdę chcą zrezygnować z tego strategicznego centrum, jest również mało prawdopodobny, ponieważ rząd federalny sporo kosztuje amerykańską obecność. Przez dziesięciolecia dawał armii amerykańskiej wiele korzyści, takich jak zwolnienie podatkowe dla pracowników cywilnych, a Waszyngton nie musiał kupować działek pod ogromne magazyny lub budynki mieszkalne dla tysięcy żołnierzy, ale dostał je za darmo. Znawcy szacują koszty, za które Niemcy muszą co roku płacić za stacjonowanie bliskiego partnera, na co najmniej 600 milionów euro.
Z drugiej strony stacjonujący tutaj żołnierze amerykańscy są również czynnikiem, z którego korzystają Niemcy. Dziesiątki tysięcy miejsc pracy zależą bezpośrednio lub pośrednio od sił amerykańskich. W Niemczech jest 35 000 żołnierzy amerykańskich. Ponadto wojska amerykańskie zatrudniają 17 000 amerykańskich i 12 000 niemieckich cywilów.
Spór o wytrzymałość między Waszyngtonem a Berlinem dotyczący wydatków wojskowych
Wydatki wojskowe w Niemczech są od czasu objęcia urzędu Trumpa ciągłym tematem amerykańskiego prezydenta. Pomimo wyraźnego plusu z celem 1,36 procent produktu krajowego brutto w bieżącym roku, Niemcy są znacznie poniżej celu NATO wynoszącego dwa procent. Chociaż rząd federalny chce osiągnąć 1,5 proc. Do 2024 r. Nie można tego odczytać w średnioterminowym planowaniu finansowym. W 2023 r. Zdeponowano tylko 1,24 procent.
Chociaż CDU i CSU są bardzo przychylnie nastawione do wydawania więcej pieniędzy niż planowano dla Bundeswehry, SPD sprzeciwia się odpowiednim zmianom. Nowa minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer (CDU) wielokrotnie zobowiązała się do osiągnięcia 2-procentowego celu NATO.
W tej chwili Amerykanów denerwuje również wyraźna odmowa udziału Niemiec w amerykańskiej misji wojskowej mającej na celu ochronę statków handlowych przed atakami Iranu w Zatoce Perskiej . Również wniosek USA o siły lądowe do walki przeciwko IS w Syrii został natychmiast odrzucony. Czy samoloty rozpoznawcze „Tornado” Bundeswehry nadal stacjonują w Jordanii, nie jest jasne, ponieważ SPD się przed tym broni.
flo / MGB / mho / dpa


Komentarze
Pokaż komentarze (1)