Oddając cześć Jego pamięci oraz hołd Jego twórczości chciałbym zachęcić do spojrzenia na odejście Macieja Rybińskiego z innej perspektywy.
Jest teraz w najlepszym z możliwych miejsc i z pewnością zajął się już znacznie poważniejszymi od ziemskich felietonami! ;)
To tylko nam, których wyprzedził w drodze do Boga i pozostawił na tym najlepszym łez padole smutno i źle. Nam pozostaje de profundis clamo ad, te Domine!
Nasz żal może być usprawiedliwiony, jeżeli smucimy się nie z powodu Jego odejścia - to przecież boża kolej rzeczy - lecz dlatego, że nie widać godnych następców, którzy wypełniliby pozostałą po nim pustkę intelektualną podobnie wartościowymi dziełami.


Komentarze
Pokaż komentarze