Wczoraj zająłem się postawą „salonowych” księży pod kątem politycznym. Dziś analizuję ją pod kątem światopoglądowym. Przytoczę kilka wypowiedzi wspomnianych księży, które stoją w sprzeczności z troską o los konkretnych wartości i ludzi, a czesami nawet z nauką Kościoła oraz dodam moje komentarze. Warto zdawać sobie sprawę z tego zjawiska.
Wczoraj bp Tadeusz Pieronek dla „Rzeczpospolitej mówił:
Może zyska lewica? Grzegorz Napieralski na fali tego sporu zapowiada złożenie w Sejmie projektów ustaw o liberalizacji aborcji‚ związkach partnerskich i parytetach.
Nawet gdyby się to udało‚ to co to ma za związek z Kościołem?
Dotyka nauczania Kościoła w sprawie aborcji‚ moralności.
Moralność to jest działanie zgodne z sumieniem. Jeżeli ktoś jest chrześcijaninem i ma wyrobione sumienie‚ to ustawy mu nie przeszkadzają. Jest faktem‚ że ludzie nieświadomi uważają‚ że jeżeli coś jest dozwolone prawem‚ to jest moralne.
Biskup jednoznacznie określił, że kwestia życia ludzkiego nie jest kwestią Kościoła. Przytoczę w tym miejscu komentarz Tomasza Terlikowskiego: „Sprawa aborcji nie jest tylko sprawą sumienia, lub moralnego zachowania się. Ona jest sprawą życia i śmierci. Jeśli SLD zmieni ustawę chroniącą życie, to w imię tej ustawy będzie można mordować ludzi. I niewątpliwie będą oni ginąć! Ile osób musi stracić życie, by – według księdza biskupa – kwestia „liberalizacji aborcji” zaczęła mieć „związek z Kościołem”? Czy rzeczywiście ksiądz biskup uważa, że zabijanie to kwestia sumienia, a nie prawa?”
Podejście zaprezentowane przez bp Pieronka, polegające na oderwaniu moralności chrześcijańskiej od prawa jest też szalenie niebezpieczne z innych względów. Tak jak już pisałem, nie istnieje coś takiego jak neutralność światopoglądowa. Państwo i prawo zawsze opiera się na jakiejś moralności. Nie interesując się tym, by prawo było oparte na moralności chrześcijańskiej pozwalamy na narzucanie społeczeństwu ideologii lewicowej i bezpośrednie (np. zmuszanie dzieci do bycia wychowywanym przez dwóch tatusiów, zabieranie dzieci rodzicom) i pośrednie (zachęcanie ludzi do krzywdzenia samych siebie poprzez afirmację narkotyków, antykoncepcji, związków homoseksualnych, rozwiązłości seksualnej) wpływanie na życie Polaków.
Jeszcze dalej w kwestii aborcji poszedł ks. Adam Boniecki, który zadeklarował się jako zwolennik liberalizacji prawa aborcyjnego. W marcu dla „Tygodnika Powszechnego” pisał:
"Dziś nikt uczciwy nie neguje szkodliwości aborcji, nikt też nie twierdzi, że to tylko drobny zabieg. Zwolennicy liberalizacji prawa w tej materii uznają przerwanie ciąży za zło, ale niekiedy zło konieczne. Dlatego - powiadają - kobietom zdeterminowanym należy stworzyć możliwie bezpieczne warunki. Zepchnięcie niezgodnych z prawem zabiegów do szarej strefy niesie zagrożenie dla ich zdrowia i życia. A takie sytuacje są i póki będą, coś trzeba z nimi zrobić. Chciałbym prawa mądrego i skutecznego, sądzę jednak, że skuteczne może być tylko trafienie do przekonania zainteresowanych (billboardami?) oraz pomoc w sytuacjach kryzysowych. Rzecz jednak w tym, co na brzuchu ma napisane dziewczyna z łódzkiego plakatu: mój wybór. Żeby jej wybór to był dobry wybór"[i]
Tezy przedstawione przez ks. Bonieckiego nie mają wiele wspólnego z prawdą i ich przyjęcie kosztowałoby życie tysięcy dzieci. Nie jest prawdą, że nikt nie neguje szkodliwości aborcji, wystarczy posłuchać choćby posłów SLD, Krytykę Polityczną, czy feministek. Wiele osób uważa aborcję wręcz za fundamentalne prawo kobiety. Jeśli kobieta decyduje się dokonać nielegalnej aborcji to świadomie podejmuje ryzyko zdrowotne. Ewentualnych powikłań zdrowotnych po takiej aborcji w żaden sposób nie można porównać do utraty życia przez niewinne dziecko. Prawo musi więc w pierwszej kolejności chronić los dzieci. W końcu pogląd wygłoszony przez ks. Bonieckiego „mój brzuch – mój wybór” jest całkowicie niezgodny z nauką Kościoła i prawem naturalnym. Nikt nie ma prawa do decydowania o życiu innych, nawet własnych dzieci. Dlaczego by też nie zastosować podobnej zasady do innych przestępstw? „Kradzież – mój wybór” , „Gwałt – mój wybór” ?
Ks. Boniecki także:
- krytykował biskupów z Rady ds. Rodziny Episkopatu za ich list do posłów w sprawie metody in-vitro, sugerując, że jak prawo jedynie dopuszcza in-vitro, a go nie na kazuje, to nie jest to takie złe [ii]
- bronił wyroku sądu w sprawie Alicja Tysiąc vs „Gość Niedzielny” „Można mieć czasem wątpliwości co do sposobu, w jaki Kościół Ewangelię życia głosi, bo nie zawsze, niestety, jest to język miłości.”[iii]
- przeciwstawił się wystawie antyaborcyjnej, w której fundacja PRO postanowiła pokazać, że aborcję w Polsce wprowadził Hitler. „Obawiam się, że przekroczono pewną granicę. Bo czy Hitler na plakacie służy walce z aborcją? Takie postawienie problemu raczej wywołuje sprzeciw i agresję. Zwolennicy aborcji są tu bowiem przedstawieni jako kontynuatorzy dzieła Hitlera.” mówił zatroskany o samopoczucie aborcjonistów.[iv]
- przychylnie patrzył na możliwość legalizacji związków homoseksualnych: „Moralna ocena czynów homoseksualnych jest potrzebna, ale nie wystarczy. Czy istotnie każdy kompromis wobec nich, np. w zakresie prawa majątkowego, jest z racji zasad moralnych nie do przyjęcia? Kościół długo się opierał cywilnym rozwodom i wprowadzeniu innych praw, które jawnie rozluźniały porządek moralny, jaki wyznaje. Choć przegrał, przecież się nie zawalił. Jeśli zachęca homoseksualistów (podobnie jak i heteroseksualistów) do wstrzemięźliwości, nie może jednocześnie wątpić w możliwość związków homoseksualnych, które te wskazania potraktują poważnie, zachowując łączące partnerów więzi przyjaźni.”[v]
Obu księży bije jednak ks. Jacek Prusak. Jak chce się uzyskać jakąś „liberalną” wypowiedź z łona Kościoła, zawsze można zgłosić się do niego. 100% gwarancja „poprawnej” wypowiedzi.
Krytyka zakazu in-vitro? Nie ma problemu.
Prawo nie wygra z instynktem macierzyńskim. Nie oczekujmy, że wszyscy będą spełniać standardy moralne wzorowych katolików. Zakaz in vitro nie rozwiązałby moich dylematów jako katolika i obywatela.[vi]
Poparcie dla związków homoseksualnych i ich „praw”? Oczywiście
Objawienie uczy nas, że ludzie ze swej natury, a nie na podstawie swojej orientacji, są zdolni do miłości i do niej powołani. Czy w takim razie można przyjąć, że: (1) skoro są stworzeni z tą orientacją przez Boga, to pragnienia, jakie posiadają, pochodzą od Niego; (2) wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, dlatego i ich pragnienia są dobre; (3) dobre pragnienia powinny, a nawet muszą być zaspokojone, aby można się było właściwie rozwinąć ludzko i duchowo? A więc zaakceptować “chrześcijański homoseksualizm”?(…)
Prawo cywilne nie może uczynić wszystkich czynów niemoralnych czynami nielegalnymi. Trzeba o tym pamiętać w dyskusjach nad legalizacją związków homoseksualnych czy chociażby sporów wokół “niedopuszczalności” manifestacji gejowskich.[vii]
Krytyka Kościoła za Jego postawę względem homoseksualistów? Pewnie
Kościół globalnie jest na te problemy wyczulony. W Polsce jest w większości - i to mu przeszkadza. Tam, gdzie Kościół jest w większości, tam jest bardzo konformistyczny. Jeśli pojawi się nowa generacja duchownych, która wyrosła w innym klimacie i troszkę inaczej rozumie swoją misję, to może lepiej będzie wyglądać wrażliwość Kościoła na potrzeby środowisk homoseksualnych.[viii]
Poparcie dla wprowadzenia seks-edukacji w szkołach (przypominam, że już jest przedmiot wychowanie do życia w rodzinie, który z założenia ma uczyć odpowiedzialności, tak więc zamiana go na seks-edukację uczyłaby jedynie rozwiązłości) ? Jasne
W artykule "Edukacja seksualna ma sens" uzasadniał to następująco:
Ja po prostu nie marginalizuję faktu, że w Polsce większość nastolatek, podobnie jak uprawiających z nimi seks chłopców, pochodzi z katolickich domów. Bardzo chciałbym, żeby byli dojrzali, a co z tego wynika, umieli poczekać i świadomie podjąć współżycie. Nie zamykam oczu na fakt, że połowa niechcianych ciąż wśród nastolatek kończy się aborcją. Jeśli nie mogę ich powstrzymać przed współżyciem, to przynajmniej oni powinni wiedzieć, jak z własnej ignorancji nie uczynić tragedii – osobistej i poczętego przez nich dziecka.[ix]
Krytyka nauczania Kościoła odnośnie antykoncepcji a nawet Papieża Pawła VI? Żaden kłopot.
Poniżej fragmenty wywiadu ks. Prusaka dla „Gazety Wyborczej”
Nauczanie o antykoncepcji nie należy więc do nauczania nieomylnego Kościoła?
- Po pierwsze, encyklika jako dokument nie ma takiego charakteru; po drugie, Kościół nie jest nieomylny w sprawach zjawisk naturalnych, do których należy również kwestia ludzkiej płodności. Zatem nauczanie o antykoncepcji to tzw. nauczanie zwykłe, zobowiązujące do przyjęcia, ale nie nieomylne. Nie formułuje dogmatycznych prawd wiary.
Kościół argumentuje, że antykoncepcja prowadzi do rozdzielenia miłości i odpowiedzialności.
- Tylko czy słusznie? Bez odwoływania się do autorytetu Kościoła trudno obronić tezę, że każdy akt rozdzielenia aspektu seksualnego od prokreatywnego jest wewnętrznie zły. Przecież większość stosunków jest niepłodna. Czym więc się różni etycznie takie współżycie od współżycia przy zastosowaniu antykoncepcji, skoro intencja jest ta sama? Twierdzenia, że gdy nie ma możliwości prokreacji w sposób naturalny, to tym samym współżycie jest chronione przed depersonalizacją, nie da się utrzymać. Teza, że w antykoncepcji chodzi jedynie bądź przede wszystkim o przyjemność, również nie jest uniwersalną zasadą.
Czytałam wypowiedzi katolickich małżeństw, które twierdziły, że antykoncepcja zaszkodziła ich związkowi.
- Nie uważam bynajmniej, że się mylą. Ale nie mogą ekstrapolować swoich doświadczeń na wszystkich. Sam znam pary, którym antykoncepcja pomogła.
Wierzysz, że nastąpi zmiana w nauczaniu Kościoła o antykoncepcji?
- Może ona nastąpić, ale jedynie na następnym soborze. Wierzę, że prawda jest przed autorytetem. Jeśli tak wielu katolików chodzących do Kościoła, modlących się i dbających o siebie i swoje dzieci uważa, że obecne nauczanie jest zbyt restrykcyjne, a nawet szkodliwe dla ich związków, to wierzę ich intuicji moralnej. Nie można zakładać, jak robią to niektórzy katolicy, że brak im heroizmu, bo rozwiązaniem ich problemów jest wstrzemięźliwość seksualna. Heroizm jest odpowiedzialnością za siebie nawzajem i dzieci. Nie musi mieć jedynie charakteru ascetycznego. Miłość małżonków jest najlepszą szkołą heroizmu i odpowiedzialności, a nie ich postawa wobec antykoncepcji.[x]
Krytyce nauczania Kościoła na temat antykoncepcji ks. Prusak poświęcił wiele tekstów, z których chyba najgłośniejszym była „Milcząca Schizma”
http://tygodnik.onet.pl/32,0,12363,milczaca_schizma,artykul.html
Gazeta Wyborcza, piórem Jana Turnau oceniła ten tekst w następujący sposób: „Wdzięczny jestem jezuicie ks. Jackowi Prusakowi, który w najnowszym numerze krakowskiego tygodnika katolickiego jasno mówi, że encykliki nie są dokumentami nieomylnymi i można na ich temat dyskutować. Co więcej, ks. Prusak kwestionuje argumentację encykliki, że antykoncepcja jest "niezgodna z naturą".Cieszę się z takiego przejawu wolności w katolickiej myśli etycznej. W naszej katolickiej ojczyźnie.”[xi]
Ks. Prusak dzieli z bp Pieronkiem i ks. Bonieckim pogląd, że Kościół nie może nikomu narzucać swojej ideologii (co oznacza w praktyce przyjęcie ideologii przeciwnej)
Kościół ma prawo wypowiadać się publicznie na temat ideałów społecznych spójnych lub sprzecznych z chrześcijańską wizją świata i człowieka, ale sam nie może ich nikomu narzucać. [xii] mówił w kontekście małżeństw homoseksualnych.
Samemu głosząc hasła, które stoją w sprzeczności z nauką Kościoła, ks. Prusak jednocześnie jest bardzo mało tolerancyjny wobec „konserwatywnych” środowisk. O wizycie amerykańskiego psychologa Paula Camerona w Polsce, który mówił o homoseksualiźmie powiedział tak:
Myślę, że trudno z Cameronem dyskutować, bo on uprawia nie naukę, ale ideologię. Jego poglądy Są nienaukowe, niepsychologiczne. A w dodatku są niebezpieczne.[xiii]
Wybrałem tylko niektóre z tekstów i wypowiedzi wspomnianych księży, które myślę, że dobrze oddają ich linię ideologiczną.
W gwoli sprawiedliwości trzeba zaznaczyć, że „salonowi” księża różnią się poglądami w niektórych kwestiach i tak np. bp Pieronek jest przeciwnikiem in-vitro i potrafił nawet powiedzieć, że „literackie wyobrażenie Frankensteina jest pierwozworem in-vitro”[xiv]
W tekście nie wspominałem o abp Józefie Życińskim, który o ile jeśli chodzi o polityczne zaangażowanie jest ulubieńcem „salonowych” mediów, to w kwestiach światopoglądowych jest trochę bardziej konserwatywny niż jego wspomniani koledzy. Choć także potrafił bronić prawa minister Kopacz do podjęcia decyzji o wskazaniu szpitala, w którym miano zabić dziecko 14-letniej „Agaty” 2 lata temu czy zachwalać projekt posła Jarosława Gowina dopuszczający metodę in-vitro i jedynie ograniczający wytwarzanie zarodków nadliczbowych.
Wszyscy wspomniani księża regularnie pojawiają się na łamach takich mediów jak „Gazeta Wyborcza”. W poprzednim tekście wspominałem o tym, że w samych kwestiach politycznych każdy z nich występował w „Gazecie” kilkanaście razy w ciągu kilku miesięcy. Podobnie było w kwestiach światopoglądowych. Swoją obecnością stanowią oni listek figowy dla poczynań „Gazety”, która od lat prowadzi światopoglądową wojnę z moralnością katolicką, walcząc o prawa kobiet do aborcji, prawa homoseksualistów do adopcji dzieci, czy promując antykoncepcję i rozwiązłość seksualną. Niestety wspomnianym księżom brakuje świadomości (a może nie ? ), że ich obecność ma na celu jedynie uwiarygodnienie propagowanych tam kontrowersyjnych poglądów w oczach polskiego czytelnika. I nie tylko swoimi poglądami, ale i miejscem ich publikacji wpisują się w walkę z katolickimi wartościami.
[i] http://tygodnik.onet.pl/0,42954,wojna_plakatowa,komentarz.html
[ii] http://tygodnik.onet.pl/0,33174,in_vitro_ibiskupi,komentarz.html
[iii] http://wyborcza.pl/1,76842,7108449,Tysiac_slow.html
[iv] http://wyborcza.pl/1,76842,7624236,Z_Hitlerem_przeciw_aborcji.html
[v] http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1547,1235338,0,dzial.html
[vi] http://wyborcza.pl/1,76842,6605057,Aniolowie_nad_probowka.html#ixzz0yNpNAbx0
[vii] http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1547,1233180,1,dzial.html
[viii] http://wyborcza.pl/1,75248,6715640.html#ixzz0yNpZes8H
[ix] http://tygodnik.onet.pl/32,0,12173,edukacja_seksualna_ma_sens,artykul.html
[x] http://wyborcza.pl/1,75515,5752125,Antykoncepcja_dzieli_Kosciol.html
[xi] http://wyborcza.pl/1,88473,5637690,Brawa_dla__Tygodnika_Powszechnego_.html#ixzz0yUKmwQnc
[xii] [xii] http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1547,1233180,1,dzial.html
[xiii]http://wyborcza.pl/1,76842,6596267,Homofobia_Camerona_niebezpieczna__takze_dla_Kosciola.html#ixzz0yUIRlYDq
[xiv] http://wiadomosci.onet.pl/1898011,135,item.html



Komentarze
Pokaż komentarze