Zbigniew Kaliszuk Zbigniew Kaliszuk
435
BLOG

Nobel za in-vitro

Zbigniew Kaliszuk Zbigniew Kaliszuk Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Wczoraj nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny lub fizjologii otrzymał Robert G. Edwards, za opracowanie metody in-vitro.

Pojawiające się komentarze w polskich mediach dotyczące tego wydarzenia skłoniły mnie do podzielenia się dwoma refleksjami.

Według tegorocznych badań CBOSu 73% Polaków akceptuję metodę in-vitro, 56% zgadza się na wytwarzanie nadliczbowych zarodków. Większość tych osób, deklaruje, że zna nauczanie Kościoła na ten temat. Ma to dowodzić, że społeczeństwo po prostu go nie akceptuje. Tymczasem mam nieodparte wrażenie, że jednak nie jest to do końca prawda. Cały czas jesteśmy bowiem poddawani subtelnym manipulacjom.

Uzasadniając swoją decyzję komitet Noblowski stwierdził: "Jego dokonania umożliwiły leczenie niepłodności, stanu, który dotyka dużej części ludzkości, bo ponad 10 proc.wszystkich par na świecie". Te słowa zostały bezkrytycznie powielone przez większość polskich mediów i są bardzo charakterystyczne dla debaty o in-vitro.Większość dziennikarzy stale, bez zastanawiania się powtarza, że in-vitro to metoda leczenia niepłodności. A przecież in-vitro nic nie leczy. Nikt nie bada przyczyn dla których para nie może zajść w ciąże, nie próbuje ich wyeliminować, a po tym jak kobieta urodzi dziecko, para dalej pozostaje bezpłodna.
Media z reguły przemilczają niewielką skuteczność in-vitro oraz bardzo podwyższone ryzyko - poronienia, komplikacji w czasie ciąży, czy też genetycznych chorób poczętych w ten sposób dzieci.

Nie mówi się o alternatywie wobec in-vitro jaką jest choćby naprotechnologia, która jest rzeczywistą metodą leczenia niepłodnościi polega na kompleksowym badaniu jej przyczyn oraz zastosowaniu takich środków, które by tą chorobę pokonały.
Mówi się wiele o 4 milionach dzieci, jakie urodziły się w wyniku in-vitro, ale już zdecydowanie mniej o kilkunastu milionach dzieci, poświęconych po to aby tamte mogły się urodzić.
W końcu standardem jest oddziaływanie na emocje i wręcz obowiązkowe pokazywanie szczęśliwej rodziny, w której dziecko urodziło się w wyniku in-vitro. Przekaz jest jasny - jesteś przeciwko in-vitro, jesteś zimnym draniem opowiadającym się przeciwko szczęściu bezpłodnych rodzin.

Niestety takim trendom ulegają także i media uchodzące za prawicowe. Dzisiejsza "Rzeczpospolita" poświęciła dwie strony przyznaniu tej nagrody, odnosząc się do tego faktu bardzo życzliwie. Sylwetka dr Edwardsa została zatytułowana : "Dobroczyńca niepłodnych małżeństw". Wśród komentujących lekarzy dwa głosy są niezwykle za, a jeden w umiarkowany sposób przeciw.

Trochę rozsądniejszy głos zaprezentowały "Wiadomości" TVP ale i tam nie zabrakło pokazanie mamy, która mówi, że jej 6-letnie dziecko, to jej własny Nobel.

Dopóki będziemy serwowani takimi propagandowymi obrazkami zupełnie nie będzie można powiedzieć, że społeczeństwo wypowiada się w kwestii in-vitro w sposób świadomy. Niby jak ludzie mają się dowiedzieć czym naprawdę jest in-vitro, jak przekaz wszędzie jest ten sam i różni się jedynie natężeniem propagandowych elementów?

Drugą sprawą o której chciałem napisać jest ciągły zachwyt w Polsce nad nagrodą Nobla. Dziwi mnie, że media, starające się uchodzić za konserwatywne traktują jego przyznawanie jako niezwykłe wydarzenie. Nagroda Nobla już od dłuższego czasu została zawładnięta przez lewicowych naukowców i działaczy i jest wykorzystywana do celów propagandowych. Przypomnę tylko, że laureatem pokojowej nagrody Nobla rok temu był ulubieniec światowej lewicy Barack Obama, a kilka lat temu wojujący z Globalnym Ociepleniem (którego istnienia jeszcze nikt nie udowodnił) Al Gore. Murowanym faworytem w kolejnych edycjach jest dla mnie Jose Luis Zapatero, za wybitny wkład w walce o prawa człowieka.

Fascynowanie się Nagrodą Nobla, to tak jakby fascynować się tym kogo "Gazeta Wyborcza" wybierze na Człowieka roku. Jakby ktoś nie wiedział, w tym roku został nim Władysław Bartoszewski, zaraz po tym jak popisał się znajomością nekrofilii i hodowli zwierząt futerkowych.. Prawda, że zaskakujące? To tak samo jest z nagrodą Nobla.

 

Jestem absolwentem kierunku Zarządzanie i Marketing w Szkole Głównej Handlowej. Pracuję jako analityk biznesowy w renomowanej firmie. Przez kilka lat byłem liderem Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego Soli Deo z Warszawy. Małe stowarzyszenie przekształciłem w najprężniejszą organizację studencką w Warszawie. Koordynowałem dziesiątki projektów, w tym "Poruszyć Niebo i Ziemię" - cykl spotkań ze sławnymi osobami na temat Kościoła, wartości i kontrowersyjnych kwestii społecznych, w którym wzięło udział ok. 20 tysięcy studentów. W mojej działalności skupiam się na łamaniu stereotypów dotyczących chrześcijaństwa i poszukiwaniu prawdy w kwestiach wiary i wartości. Zachęcam do kontaktu mailowego: zbigniew.kaliszuk@gmail.com oraz przez Facebook (http://www.facebook.com/zbigniew.kaliszuk)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Technologie