13 obserwujących
158 notek
271k odsłon
1522 odsłony

Henryk Mikołaj Górecki i Jan Paweł II (1)

Wykop Skomentuj

 

Henryk Mikołaj Górecki (6 XII 1933 - 12 XI 2010) - rzeźba Ryszarda Wojciechowskiego (1939-2003), galeria portretów w Filharmonii Pomorskiej im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy [foto: Marek Chełminiak]

 

 

 

"...Muzyka o prawie niespotykanej fizycznej bezpośredniości (...) obdarzona zdumiewającym w najwyższym stopniu napięciem, rozbudowywana precyzyjnie aż do niemal niemożliwych do zniesienia granic intensywności..."
[-- Ivan Moody, kompozytor angielski, ur. 1964 r.]

 

 

 

"Beatus vir"

 


Zamówienie, jakie otrzymał Górecki na skomponowanie następnego większego utworu "Beatus vir" op. 38 na baryton solo, chór i orkiestrę (1979), stało się częściowo przyczyną jego rezygnacji ze stanowiska rektora PWSM w Katowicach. Podjęcie tej uciążliwej funkcji było pomyłką, na każdym kroku Górecki stawał wobec konieczności konfrontacji z partią, która przeniknęła do wszystkich ważniejszych instytucji. Jego rozmowy telefoniczne, spotkania i korespondencja były przez cały czas przedmiotem bezpośredniej lub tajnej penetracji. Uniemożliwiono mu powołanie na stanowiska wykładowców najzdolniejszych kompozytorów młodszej generacji - Eugeniusza Knapika, Andrzeja Krzanowskiego i Aleksandra Lasonia (urodzonego również w 1951 roku). Działając w odosobnieniu, bez grupy zaufanych przyjaciół muzyków, nie mógł zapobiec skutkom intryg członków partii, znajdujących się w gronie jego nauczycielskiego personelu. Przy okazji ważnej uroczystości - w rocznicę powstania katowickiej PWSM - nazwisko jego zostało usunięte z wszystkich rejestrów oraz z listy wybitnych absolwentów, a jego stanowisko rektora - pominięte w nakręconym wówczas filmie telewizyjnym. Nagle, z dnia na dzień, Szkoła została jak gdyby bez rektora, gdyż formalnie Górecki już tej funkcji nie pełnił. Swoistym "katalizatorem" owej klasycznej izolacji, zastosowanej przez partię wobec niewygodnej dla siebie osoby, była informacja, która przedostała się do publicznej wiadomości w 1978 roku, o otrzymaniu przez Góreckiego od krakowskiego kardynała Karola Wojtyły zamówienia na utwór upamiętniający 900. rocznicę zamordowania, w 1079 roku, krakowskiego biskupa (później świętego) Stanisława. Było to zbyt wiele dla katowickiego kierownictwa partii, toteż Górecki spotkał się z ich strony ze skutecznym ostracyzmem. Ukończył już swą trzyletnią kadencję rektora w 1978 roku, niechętnie godząc się na następną. Lecz w roku 1979 zdecydował, że ma już dość i zrezygnował z tego koszmaru, zrywając wszelkie więzi, jakie łączyły go z PWSM.


Mimo iż Górecki przeprowadził swą zwykłą, staranną, poprzedzającą proces komponowania pracę nad nowym utworem, to jednak do jesieni 1978 roku nie zaczął jeszcze samej kompozycji. Nieoczekiwanie, wraz z wyniesieniem 16 października kardynała Wojtyły na tron papieski, czas zaczął naglić. Z okazji jego pierwszej papieskiej pielgrzymki do Polski przyspieszono o kilka miesięcy datę prawykonania "Beatus vir". Ustalono, iż odbędzie się ono 9 VI 1979 roku w Krakowie. Na razie jednak, realizacja zamówienia kardynała Wojtyły wiązała się z wieloma problemami. Święty Stanisław jest symbolem Kościoła będącego w konflikcie z Państwem. W przemówieniu do dostojników zagranicznych w Krakowie w dniu prawykonania papież wypowiedział się na temat swego poprzednika z odległej przeszłości w sposób następujący: "Od wieków uważany był za znamienne świadectwo prawdziwej wolności i owocnej syntezy, której dokonuje wierzący między lojalnością wobec ziemskiej ojczyzny i wiernością wobec Kościoła". Fakt, iż przez wieki osobę św. Stanisława otaczał prawdziwy kult - czego dowodem było powstanie wielu utworów muzycznych oraz ogromnej ilości obrazów i rzeźb, mobilizował Góreckiego do intensywniejszej pracy, aby dojść do własnego zrozumienia owego skomplkowanego tematu.


Górecki zdawał sobie dobrze sprawę, że - podobnie jak podczas pracy nad II Symfonią i stosunkiem do osoby Kopernika - istnieje możliwość różnorodnej interpretacji faktów związanych z życiem i śmiercią krakowskiego biskupa. Historia notuje, że w 1079 roku biskup Stanisław Szczepanowski, który był już w stanie waśni z Bolesławem Śmiałym, dołączył do buntu przeciw królowi; za zdradę został stracony 11 kwietnia tegoż roku [w dwa miesiące po śmierci biskupa Bolesław został wygnany; przypadkowo mord Stanisława był zapowiedzią podobnego konfliktu 91 lat później w Anglii między Henrykiem II a Tomaszem Beckettem]. Nietrudno zauważyć analogię między tą XI-wieczną konfrontacją Kościoła i Państwa a sytuacją w Polsce lat siedemdziesiątych XX wieku (w dość makabryczny sposób historia ta antycypuje również los księdza Jerzego Popiełuszki, zamordowanego przez milicję w 1984 roku). Historia wskazuje także na istnienie dobra i zła po obu stronach tego konfliktu, co Górecki pragnął odzwierciedlić w swojej kompozycji. Raz jeszcze zwrócił się do "Księgi Psalmów"; jego wybór wersetów jest odpowiednio ambiwalentny, a nawet dyplomatyczny, biorąc pod uwagę okoliczności zamówienia. Nie leżało w naturze kompozytora robienia z dramatu sensacji, zatem zamiast wydarzeń historycznych, zdecydował się uwypuklić wątpliwości i błagania - komponując dłuższą medytację - której zasadnicze posłanie skierowane jest ku duchowym i moralnym aspektom tragedii św. Stanisława i Bolesława Śmiałego.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale