190 obserwujących
4264 notki
4339k odsłon
  1162   7

Niemcy będą spowalniać odchodzenie od węgla, to może Polska też będzie mogła?

1. Najazd Rosji na Ukrainę w ciągu zaledwie kilku dni spowodował zmianę w podejściu do zaopatrzenia krajów UE w surowce energetyczne z kraju agresora, o czym mówiła w PE w ostatni wtorek, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Zasygnalizowała, że konieczna jest dywersyfikacja źródeł dostaw tych surowców do krajów UE, ponieważ uzależnienie od surowców rosyjskich (gazu, ropy i węgla) w ostatnich latach się pogłębiło.
Wprawdzie od takiej zapowiedzi do realnych działań w instytucjach unijnych z reguły upływa dużo czasu, to być może brutalność najazdu Rosji na Ukrainę, spowoduje jednak, że odwrócenie się krajów Europy Zachodniej od Rosji, będzie tym razem zdecydowanie szybsze i przede wszystkim będzie miało trwały charakter.

2. Mocny sygnał o zmianie miksu energetycznego dał w tych dniach także wicekanclerz i minister gospodarki i klimatu Niemiec Robert Habeck co ważne z partii Zielonych, który stwierdził, „że w razie wątpliwości bezpieczeństwo dostaw energii jest ważniejsze niż ochrona klimatu”.
Powiedział on, że w sytuacji kiedy dostawy surowców energetycznych z Rosji mogą zostać ograniczone albo nawet wstrzymane w jego resorcie trwają prace nad wydłużeniem czasu funkcjonowania w Niemczech elektrowni jądrowych, a także elektrowni węglowych.
W przypadku Niemiec ostatnie trzy pracujące w tym kraju elektrownie atomowe miały być wyłączone do końca tego roku, natomiast jeżeli chodzi o elektrownie ich likwidacja miała przyśpieszyć i zakończyć się do roku 2030.
Tego rodzaju stwierdzenia i to pochodzące z ust jednego z liderów Zielonych w Niemczech, trzeba uznać za przełom, choć nie jest do końca jasne czy te awaryjne plany, dotyczące spowolnienia odchodzenia od energetyki jądrowej i węglowej, będą rzeczywiście realizowane.

3. Ostatnie dni przyniosły także poważne zmiany jeżeli chodzi o sytuacje na rynku handlu pozwoleniami na emisję CO2 (ETS), gdzie przez wiele miesięcy mieliśmy do czynienia ze stałą tendencją wzrostu cen.
Przez ostatni rok cena tych uprawnień wzrosła z ok. 40 euro za tonę CO2 do ponad 90 euro za tonę i wszystko wskazywało na to, że dalej będzie rosła, natomiast wojna wywołana przez Rosję, spowodowała w ciągu zaledwie kilku dni ich spadek do poziomu ok 62 euro za tonę, a więc o blisko 30%.
Jak piszą analitycy Pekao S.A oceniając ten gwałtowny spadek cen uprawnień do emisji CO2 na europejskich giełdach „wiara w szybką transformację energetyczną w UE została mocno zachwiana”.
Pojawiły się także informacje, że być może ze względu na mocne unijne sankcje na rosyjski sektor finansowy, to to właśnie ich banki i fundusze, wycofały się ze spekulacji na tym rynku.
Miałoby to świadczyć o tym, że rosyjski sektor finansowy uczestniczył w windowaniu cen tych uprawnień, żeby w ten sposób wymuszać na UE zastępowanie energetyki węglowej, energetyką gazową i w ten sposób budować sobie stabilny popyt na gaz ze strony krajów UE.

4. Te wszystkie sygnały płynące z KE, z Niemiec czy rynku ETS, powinny być zachętą do poważnego namysłu nad przyszłością unijnej polityki klimatycznej, a w szczególności zaostrzającego ją pakietu „Fit for 55”.
W sytuacji kiedy konieczne jest w UE i to w możliwie jak najkrótszym czasie, odejście od zakupu surowców energetycznych w Rosji, żeby „nie żywić bestii”, realizacja unijnej polityki klimatycznej musi zostać spowolniona, a nie przyspieszana jak chce komisarz Timmermans.
Skoro wicekanclerz Niemiec może powiedzieć, że „bezpieczeństwo dostaw energii jest ważniejsze niż ochrona klimatu”, to tym bardziej powinien to powiedzieć premier zdecydowanie mniej zamożnej Polski.

Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka