Likwidacja porodówek, bonusy za likwidację oddziałów, dotacje za połączenia szpitali- to „reformy” koalicji 13 grudnia
1. Po odrzuceniu na ostatnim posiedzeniu Sejmu wniosku klubu Prawa i Sprawiedliwości o wotum nieufności dla minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grenda przez posłów koalicji 13 grudnia, szefowa resortu odkrywa karty i prezentuje swoje pomysły na cięcia w wydatkach na zdrowie. Cześć z nich to kontynuacja procesów, które zaczęły się już na początku 2024 roku ,kiedy resort zdrowia określił, że oddział położniczo-ginekologiczny może przetrwać w szpitalu, tylko wtedy kiedy odbywa się na nim przynajmniej 400 porodów rocznie, co spowodowało, że ograny założycielskie dla szpitali, a więc powiaty i gminy, zdecydowały o likwidacji już co najmniej 40. takich oddziałów w całym kraju. Od niedawna obowiązuje rozporządzenie ministra zdrowia, które pozwala na uzyskanie bonusów za likwidację oddziałów funkcjonujących całodobowo, albo ich zamianę na oddziały planowe, czy też oddziały procedur jednodniowych. Ten bonus to 50% dotychczasowego ryczałtu na funkcjonowanie oddziału, płacone przez NFZ aż przez 2 lata, jednak pod warunkiem jego likwidacji, albo też wspomnianej zamiany na oddział z przyjęciami planowanymi, czy procedurami jednodniowymi, a więc znacznie „tańszymi” od tych dotychczasowych.
2. Od 1 lipca tego roku ruszy realizacja sztandarowego pomysłu minister zdrowia na cięcia w wydatkach na ochronę zdrowia, nazwany ładnie brzmiącą, choć brutalną w skutkach, konsolidacją szpitali, głównie powiatowych prowadzonych przez jeden organ założycielski, np. związek tych samorządów. Na ten cel minister zdrowia chce przeznaczyć aż ponad 1,1 mld zł „ukradzione” z Funduszu Medycznego i mają to być bezzwrotne granty o charakterze inwestycyjnym, adresowane do tych samorządów, nawet do wysokości 70 mln złotych, choć ze względu na wielkość środków, będą to raczej zasilenia po kilkanaście milionów złotych na jeden projekt konsolidacyjny. Ma to być finansowa zachęta do podejmowania tego rodzaju decyzji przez samorządy i zapewne część z nich zdecyduje się na łącznie szpitali na trenie kilku powiatów i likwidację dublujących się oddziałów szpitalnych, głównie dlatego, że mają one gigantyczne długi, więc każde dodatkowe środki są chętnie przyjmowane, mimo konieczności podjęcia decyzji o charakterze likwidacyjnym.
3. To jest zdaniem minister zdrowia, wręcz filar jej pomysłów na cięcia wydatków w ochronie zdrowia, bowiem przed objęciem ministerialnego stanowiska pełniła funkcję prezesa zarządu spółki Szpitale Pomorskie podległej samorządowi województwa pomorskiego w skład, której wchodziły dwa szpitale w Gdyni , szpital w Wejherowie oraz Pomorskie Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku. To ponoć udany przykład konsolidacji szpitali przeprowadzony przez samorząd województwa pomorskiego i już w momencie tej nominacji było jasne, że ten sposób działania działania nowej minister, ma być strategiczną metodą działania w naszej ochronie zdrowia. Tyle tylko, że przedsięwzięcie, które prawdopodobnie sprawdziło się w sytuacji bliskiego położenia tych 4. placówek ochrony zdrowia i skupisk mieszkańców w dużych ośrodkach miejskich, raczej nie będzie sprawdzać w sytuacji licznych szpitali powiatowych, obsługujących mieszkańców zamieszkałych w mniejszych ośrodkach miejskich i na terenach wiejskich.
4. Kolejnym obszarem cięć forsowanych przez minister zdrowia jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe w tym także w diagnostyce, czego spektakularnym przykładem było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy.
5. Przy okazji wydania tego rozporządzenia, resort zdrowia podał w komunikacie, wprowadzenie tych cięć pozwoli na oszczędności w wydatkach NFZ do końca roku na kwotę 625 mln zł, przy czym nie ulega wątpliwości, że wydłuży to kolejki do tego rodzaju badań diagnostycznych i jak twierdzą lekarze specjaliści w tych dziedzinach, cofnie nas o dekadę, a oczekiwanie na takie badanie w ramach NFZ wydłuży się nawet do ponad roku. Mimo zapewnień resortu zdrowia, że te cięcia nie dotyczą pacjentów onkologicznych, to nie ulega jednak wątpliwości, ze w praktyce także tego rodzaju pacjentów będzie jednak zdiagnozować i znowu jak twierdzą lekarze specjaliści w tej dziedzinie to rozporządzenie kończy 11-letnią erę bezlimitowej onkologii. Co więcej, jak słychać na sejmowych korytarzach, podobne rozwiązanie ma zostać wprowadzone, jeżeli chodzi o usługi rehabilitacyjne, choć już obecnie na świadczenia zakresu rehabilitacji medycznej czeka się około 7 miesięcy.
6. A więc po odrzuceniu przez koalicję 13 grudnia wniosku o wotum nieufności wobec minister Sobierańskiej-Genda, szefowa resortu wykłada karty na stół i rozpoczyna działalność likwidacyjną w ochronie zdrowia w zamian za dodatkowe środki dla samorządów i ich szpitali. Do trwającego już od blisko dwóch lat procesu likwidacji porodówek, dochodzą teraz likwidacje oddziałów całodobowych w zamian za 50% ryczałt za ich dotychczasowe prowadzenie, wypłacany przez 2 lata, czy łączenie szpitali i likwidację dublujących się oddziałów w zamian za kilkunastomilionową dotację. Do tego dochodzą rozporządzenia ograniczające finansowanie tzw, usług ponadlimitowych, które powodują ,że ich świadczenia jest kompletnie nieopłacalne dla placówek medycznych, co powoduje drastyczne wydłużenie się kolejek pacjentów. Te posunięcia likwidacyjne i ograniczające świadczenia usług ponadlimitowych w konsekwencji z jednej strony prowadzą do wypychania pacjentów z publicznej ochrony zdrowia do prywatnego sektora, a drugiej oznaczają także prywatyzację jej materialnych zasobów, często na bardzo korzystnych warunkach na rzecz „bliskich i znajomych królika”. Za te działania w pełni konsekwencje polityczne ponoszą już wszyscy posłowie klubów tworzących koalicję 13 grudnia, bowiem do tej pory dystansowali się od nich, twierdząc, że nie mają swoich wiceministrów w resorcie, więc nie mają wpływu na jego decyzje. Głosując przeciw odwołaniu minister Sobierańskiej-Grenda, biorą teraz pełną odpowiedzialność za jej decyzje i ich konsekwencje.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)