zbigniewstefanik zbigniewstefanik
301
BLOG

Kiedy wybiła godzina „W”!

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

 

           Pierwszego sierpnia 1944 roku tysiące żołnierzy Armii Krajowej i warszawiaków chwyciło za broń, żeby rozprawić się z niemieckim okupantem i wyzwolić stolicę Polski. Dzisiaj obchodzimy sześćdziesiątą dziewiątą rocznicę tego wydarzenia – wybuchu Powstania Warszawskiego.

           Powstanie Warszawskie to największy zbrojny zryw dwudziestego stulecia w kraju nad Wisłą. Chociaż zakończyło się ono militarną klęską, to Powstanie na zawsze pozostanie świadectwem przywiązania Polaków do wolności, suwerenności i niepodległości Rzeczypospolitej.

           Niestety, coraz częściej Powstanie Warszawskie staje się przedmiotem kontrowersji w polskiej przestrzeni publicznej. Gdzieniegdzie można usłyszeć głosy, iż Powstanie Warszawskie było błędem. Mówi się również, że było ono największą katastrofą w historii Polski. Jednak w mojej opinii zryw warszawiaków nie był ani błędem, ani katastrofą, a decyzja o Powstaniu Warszawskim nie była ani dobra, ani zła. Ta decyzja była po prostu nieunikniona. Zaś wszystko to, co stało się zarówno podczas Powstania, jak również po jego upadku, było nieuchronną konsekwencją sytuacji bez wyjścia, w której znalazło się Polskie Państwo Podziemne po przekroczeniu Bugu przez Armię Czerwoną.

           W maju 1944 roku ZSRR zrywa dyplomatyczne stosunki i wszelkie kontakty z polskim rządem na uchodźctwie w Londynie. Stalin i jego otoczenie, w tym samym czasie, przygotowują już marionetkowy rząd dla powojennej Polski, składający się z tak zwanych działaczy Związku Patriotów Polskich. W lipcu 1944 roku powstaje PKWN (Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego), w którego skład wchodzą działacze ZPP. Jako pewną ciekawostkę warto wspomnieć, iż Stalin zamierzał nazwać PKWN apelacją NKWP « Narodowy Komitet Wyzwolenia Polski ». Jednak otoczenie przekonało go, że NKWP może źle kojarzyć się Polakom, którzy mogliby powiązać go z nieco podobną apelacją NKWD…

           Manifest PKWN-u zostaje ogłoszony 22 lipca 1944 roku. Jego rzekomi sygnatariusze -  jeszcze  tego samego dnia - zostają dyskretnie dostarczeni przez Armię Czerwoną, sowieckim samolotem wojskowym, do Chełma Lubelskiego. Od tego momentu Polskie Państwo Podziemne musi wzmagać się z faktem istnienia alternatywnego - i nielegalnego! - marionetkowego rządu polskiego, firmującego sowietyzację Polski.

           Przedstawiciele Polskiego Państwa Podziemnego znajdują się w dramatycznym położeniu. Ze wschodu naciera Armia Czerwona, która na zajętych przez siebie polskich terenach wprowadza swój porządek. Z drugiej strony - chociaż w odwrocie to jednak nadal obecna w Warszawie i wciąż operacyjna - armia niemiecka, która przygotowuje się do odparcia radzieckiej ofensywy. Jednak Sowieci nie atakują i - zatrzymawszy się nad Wisłą - fundują sobie pięciomiesięczny odpoczynek.

           Pierwszego sierpnia 1944 roku, podczas gdy Armia Czerwona dociera do brzegu Wisły, rozpoczyna się Powstanie Warszawskie. Jednak Sowieci Wisły nie przekraczają. Stalin ma świadomość, że Powstanie może utrudnić mu życie i pokrzyżować - lub co najmniej skomplikować - sowietyzację powojennej Polski. Sowieci odpoczywają, Polacy walczą i giną, Niemcy popełniają zbrodnie… Taki oto krajobraz panował nad Warszawą w sierpniowych i wrześniowych dniach 1944 roku. W końcu, po sześćdziesięciu trzech dniach bardzo ciężkich walk, Powstanie Warszawskie upada. Zaś Niemcy, w odwecie za wolnościowy zryw, postanawiają wysadzić w powietrze całą Warszawę, wygoniwszy wpierw wszystkich jej mieszkańców.

           Wypoczęta Armia Czerwona wchodzi do zniszczonej Warszawy w styczniu 1945 roku. W kilka dni później generał Leopold Okulicki « Niedźwiadek » daje rozkaz rozwiązania Armii Krajowej. Powstaje organizacja „Nie”, a ostatni przywódca AK, w czerwcu 1945 roku zostaje aresztowany przez NKWD i osadzony w Moskwie.

           Drodzy Czytelnicy, być może uznacie, że piszę o powszechnie znanych faktach historycznych. Uznałem jednak, że należy o nich napisać. Odnoszę bowiem wrażenie, iż nie każdy w Polsce zapoznał się z tymi historycznymi faktami, albo - mówiąc kolokwialnie - zapoznał się z nimi „po łebkach”. Albowiem można coraz częściej zauważyć w polskiej przestrzeni publicznej bardzo brutalną krytykę Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego. Krytyka ta nie jest uzasadniona i jest niczym innym, niczym więcej, jak banalnym historycznym rewizjonizmem. Można bowiem spotkać się z opinią, że dowódcy Armii Krajowej i przedstawiciele Polskiego Państwa Podziemnego byli niedoinformowani i naiwni. Kolejna rewizjonistyczna teza głosi, że Polskie Państwo Podziemne nie zauważyło, że Związek Radziecki był jego wrogiem.

           Dla tych, którzy albo historii nie znają, albo ją reinterpretują, by osiągnąć polityczne korzyści przypominam, że podczas drugiej wojny światowej Rzeczpospolita miała dwóch wrogów. Tymi wrogami była zarówno III Rzesza, jak również ZSRR. Armia Krajowa, świadoma tego faktu, już w roku 1943 przygotowuje struktury przyszłej organizacji „Nie”, która będzie prowadziła walkę, tym razem już nie z niemieckim, ale z radzieckim okupantem w okresie drugiej konspiracji. Krótko mówiąc, zarówno Polskie Państwo Podziemne, jak również Armia Krajowa znajdowały się w sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony Związek Radziecki i jego przywódcy, którzy nawet nie dopuszczali do siebie myśli o powojennej niepodległej i niezależnej od Sowietów Polsce. Z drugiej strony zachodni sojusznicy, którzy okazali się naiwni w swoich kontaktach ze Stalinem, a zobowiązań wobec Polski nie dotrzymali.

           W takiej sytuacji, w sytuacji bez wyjścia, w sytuacji, w której nie było żadnego dobrego rozwiązania, generał Tadeusz „Bor” Komorowski wydaje rozkaz rozpoczęcia Powstania Warszawskiego. Dla stworzenia powojennej Polski, suwerennej i niepodległej, była to ostatnia szansa. Czy polskie państwo podziemne i Armia Krajowa mogli z tej ostatniej szansy nie skorzystać? Czy mogli z niej nie skorzystać?

           Wy, którzy dzisiaj oczerniacie i opluwacie Armię Krajową! Wy, którzy mówicie dzisiaj, że Powstanie Warszawskie było błędem! Wy, którzy w wolnej Polsce głosicie, że Powstanie Warszawskie było niepotrzebne! Wołam do Was!  Odpowiedzcie mi na następujące pytanie!

           Czy w tych dramatycznych dniach, gdy ważyły się losy Polski, Armia Krajowa i Polskie Państwo Podziemne mogli pozwolić sobie na to, by nie skorzystać z ostatniej deski ratunku, którą wówczas Rzeczpospolita posiadała? Czy mieli oni tak po prostu bez walki oddać Polskę Sowietom?

           Kiedy wybiła godzina „W”, warszawiacy chwycili za broń!

           Kiedy wybiła godzina „W”, rozpoczęła się walka na śmierć i życie o wszystko!

           Kiedy wybiła godzina „W”, Polskie Państwo Podziemne podjęło ostateczną próbę wywalczenia dla Rzeczpospolitej i jej obywateli wolności i niezależności od « wyzwolicielskiego » sowieckiego okupanta!

           Kiedy wybiła godzina „W”, Armia Krajowa rozpoczęła walkę z dwoma okupantami na raz! Chcąc przegonić niemieckiego okupanta z polskiej stolicy, zrobiła jednocześnie wszystko, co w jej mocy, żeby okupantowi radzieckiemu nie oddać umiłowanej ojczyzny!

           Powstanie Warszawskie upadło. Upadła również niepodległa Polska, a Polskie Państwo Podziemne - wraz ze swoimi przedstawicielami i żołnierzami - zostało rozstrzelane, ukatrupione, zamordowane! Przez nowych włodarzy Polski, czyli przez komunistów wraz z ich radzieckimi mocodawcami i protektorami, bez których PRL nie powstałby nigdy, a już na pewno nie utrzymałby się dłużej, niż 24 godziny.

           Powstanie Warszawskie upadło. Niemiecki okupant postanowił Warszawę wysadzić w powietrze tak, żeby kamień na kamieniu po polskiej stolicy nie pozostał. Zaś przedstawiciele Polski Ludowej i ich sowieccy mocodawcy zrobili bardzo wiele, być może wszystko, żeby Polakom Powstanie Warszawskie obrzydzić. Tak zwana « władza ludowa », po zamordowaniu tych, których o wolną Polskę walczyli, chciała również zamordować po nich pamięć. Jednak to się jej nie udało. Pamięć o warszawskich powstańcach żyje, a PRL został pochowany już dwadzieścia trzy lata temu. Kto wygrał? Kto przegrał?

           Kiedy wybiła godzina „W” rozpoczął się największy Polski zbrojny zryw XX wieku, i to przeciwko dwóm okupantom na raz! Chociaż Powstanie Warszawskie nie zdołało zagwarantować żywota wolnej i niepodległej Polsce, to pamięć o tych dniach posłużyła za jeden z filarów polskiej myśli niepodległościowej, która czterdzieści pięć  lat później  odniosła zwycięstwo nad komunizmem w kraju nad Wisłą! Postanie Warszawskie pochłonęło wiele ludzkich istnień. Tysiące warszawiaków poniosło śmierć z bronią w ręku. Wielokrotnie więcej zginęło wskutek niemieckich bombardowań, czy też zostało bestialsko zamordowanych przez niemieckich zbrodniarzy. Jednak przeżyła pamięć, a ich ofiara nie poszła na marne. Zaś ich marzenia o wolnej Polsce ziściły się w niecałe pięćdziesiąt lat później!

           Cześć i chwała warszawskim uczestnikom Powstania Warszawskiego!

           Cześć i chwała warszawskim Powstańcom!

           Cześć i chwała żołnierzom i bojownikom o wolną Polskę!

           Cześć Wam i chwała, bowiem bohaterzy nie umierają nigdy!

                                                                                                                                                     

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura