zbigniewstefanik zbigniewstefanik
567
BLOG

Zespół Antoniego Macierewicza i jego towarzysze

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 10

 

 

           Wokół parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza robi się coraz... ciekawiej. Ale to nic nowego, bowiem wcześniej również nie można było narzekać na brak atrakcji, które ten zespół nam fundował. Przykładowo we wrześniu dowiedzieliśmy się o „niezwykłych kompetencjach” trzech ekspertów Antoniego Macierewicza. Z kolei w październiku profesor Jacek Rońda przyznał, że co do wcześniej głoszonej przez siebie tezy, jakoby prezydencki samolot w dniu katastrofy nie zszedł poniżej stu metrów, to tak sobie zablefował i zagrał z redaktorem TVP1 Piotrem Kraśko.

           A teraz rozrywki dostarcza kolejna gwiazda zespołu Macierewicza. Otóż pojawiają się oskarżenia o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa profesora Chrisa Cieszewskiego, który swego czasu twierdził, że prezydencki samolot nie mógł uderzyć w brzozę, ponieważ w dniu katastrofy już jej tam nie było...

           Tomasz Sekielski stwierdził w ostatnim odcinku swojego programu „Po prostu”, iż w okresie od lutego 1982 do lipca 1985 roku profesor Cieszewski był tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL o pseudonimie „Nil”. Cieszewski zaprzecza. Nie jestem uprawniony, aby przesądzać o winie czy niewinności Cieszewskiego, rozstrzygać czy był on współpracownikiem SB. Jednak trudno mi sobie wyobrazić, aby tak wysokiej klasy dziennikarz, jakim jest Tomasz Sekielski podał taką informację bez kilkukrotnej weryfikacji jej wiarygodności.

           Trudno również mi sobie wyobrazić, aby telewizja publiczna zgodziła się na wyemitowanie programu zawierającego tak poważne oskarżenia, jeśli nie posiadałaby dowodów na potwierdzenie wiarygodności informacji przedstawionych przez Sekielskiego. Czy telewizja publiczna świadomie narażałaby się na kompromitujący proces o zniesławienie?     

           Osobiście jestem zdziwiony (i zdumiony!) doborem kadrowym Antoniego Macierewicza, selekcją przeprowadzoną do grona “ekspertów”. Nie jest przecież dla nikogo tajemnicą, iż profesor Rońda w przeszłości nie darzył wielką sympatią ugrupowań prawicowych. Rońda był związany z rządem Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszka Milera, gdzie pełnił rolę doradcy do spraw nauki. Profesor Rońda nie stronił także od kontaktów z tygodnikiem „Nie”, a do Jerzego Urbana (niegdyś towarzysza, a teraz redaktora) nawet napisał list. Trudno mi zrozumieć, jak mogło dojść do nawiązania współpracy pomiędzy osobami o tak skrajnie odmiennych poglądach. No, chyba że przyjmie się tezę, iż tak jak przyjaźń, poglądy również nie rdzewieją. Wszak wiceprezes PiS-u Antoni Macierewicz nie zawsze miał poglądy prawicowe; nawet o Che Guevarze wyrażał się niegdyś w dość pochlebny sposób.

           A teraz profesor Cieszewski, który po serii kompromitacji zespołu Macierewicza miał stać się jego głównym atutem. Może on, jeśli oskarżenia Sekielskiego potwierdzą się, stanowić kolejną wpadkę samego wiceprezesa PiS-u, jak również jego zespołu.

           Można zaobserwować dość intrygujące zjawisko. Zdaje się, iż zespół Antoniego Macierewicza znajduje się w polu przyciągania „towarzyszy”. Jakie są tego przyczyny? Czy istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie?

           Czekam na kolejną odsłonę serialu zatytułowanego „Zespół Antoniego Macierewicza i jego towarzysze”. Następne odsłony tej produkcji z pewnością nastąpią. Wszak trudno się spodziewać, aby serial, który dostarczył nam już tak wiele wrażeń i emocji, nie miał dalszego ciągu. Trudno sobie wyobrazić, aby serial w reżyserii tak aktywnego twórcy i przy współpracy z ekspertami, którzy mu towarzyszą, nie miał kolejnych, nie mniej zapierających dech w piersiach odcinków! Trudno się spodziewać, aby serial cieszący się tak wielką widownią (a wręcz zagorzałymi fanami) został przerwany tak po prostu. Albowiem niecodziennie powstaje superprodukcja, która uzależnia od siebie niemałą część społeczeństwa.

           A więc spektakl będzie trwał nadal. Dopóki serial ten będzie miał widzów, to będzie kręcony i emitowany. Nad tym proponuje się zastanowić, Szanowni Czytelnicy. Czy chcemy, aby spektakl ten trwał nadal? Czy chcemy kolejnych odsłon, kolejnych odcinków, kolejnych sezonów serialu pt. „Zespół Macierewicza i jego towarzysze”?

                                                                                             

* * *

                                                                                                                                                      

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

                                                                                                                                                      

 http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

                                                                                                                                                         

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

                                                                                                                                                              

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

                                                                                                                                                               

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka