zbigniewstefanik zbigniewstefanik
766
BLOG

Dlaczego w Polsce antysystemowość rośnie w siłę?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 2

           Antysystemowość zdaje się w Polsce coraz bardziej rozpowszechniać. Za zjawisko to w głównej mierze odpowiedzialne są dwie grupy, które określić można mianem „antysystemowych”.

           Pierwsza grupa antysystemowa składa się z przedstawicieli umownie nazywanego „ludu smoleńskiego”, czyli partii Prawo i Sprawiedliwość, Stowarzyszenia Solidarni 2010, „Gazety Polskiej Codziennie” i jej Klubów oraz Ruchu Lecha Kaczyńskiego.

           Drugą grupą antysystemową jest w Polsce szeroko rozumiany obóz narodowy, a więc Obóz Narodowo-Radykalny i Narodowe Odrodzenie Polski. Niechlubne i nie wszystkim znane oblicze ONR-u zaprezentował ostatnio serwis informacyjny natemat.pl. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do skorzystania z poniższego linku, pod którym mieści się artykuł zatytułowany „»W tym chorym państwie nawet nie można zabić wroga rasy«. Kolejny wyciek korespondencji odsłania brzydszą twarz ONR”:

                                                                                                                                                                    

http://www.natemat.pl/84105,w-tym-chorym-panstwie-nawet-nie-mozna-sobie-zabic-wroga-rasy-kolejny-wyciek-korespondencji-odslania-brzydsza-twarz-onr-u

                                                                                                                                                                    

           Należy zauważyć różnice pomiędzy tymi dwoma grupami, które co prawda są zgodne w ocenie III RP i obecnie rządzących w Polsce prezydenta, premiera i Platformy Obywatelskiej, to mają jednak inne cele i w swojej działalności inaczej rozkładają akcenty.

           Choć grupy te różnią się w swoich żądaniach i celach, to w jednym aspekcie są do siebie podobne. Chodzi tutaj o nadrzeczywistość czy też wirtualny świat, po którym poruszają się wyznawcy obu grup. Przy czym należy podkreślić, iż obie te grupy mają swoją własną nadrzeczywistość i swój własny wirtualny świat.

           Każda grupa antysystemowa potrzebuje swojego własnego świata, swojej nadrzeczywistości, aby uzasadnić zarówno swoje istnienie, jak również celowość swojej działalności. Dla ludu smoleńskiego jego wirtualny świat narodził się w dniu katastrofy w Smoleńsku, kiedy to - zgodnie z filarem ideologicznym tej nadrzeczywistości - doszło do zamachu na prezydenckiego Tupolewa. Zaś wirtualny świat narodowców czerpie swoją genezę w obradach Okrągłego Stołu, gdzie według nadrzeczywistości narodowców i narodowej narracji doszło do zdrady, która doprowadziła do powstania Republiki Okrągłego Stołu.

           Polska antysystemowość rośnie w siłę, a jej członkowie i uczestnicy przekraczają kolejne granice. Jarosław Kaczyński od trzech lat ignoruje zaproszenia prezydenta RP na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Podczas tegorocznego Marszu Niepodległości zorganizowanego przez środowiska narodowe, doszło do burd, w tym do podpalenia tęczy, którą poseł PiS Bartosz Kownacki nazwał „pedalską tęczą”.

           Warto zastanowić się skąd bierze się polska antysystemowość. To zjawisko ma bowiem kilka źródeł i kilku ojców.

           Pierwsze źródło polskiej antysystemowości tkwi w braku zrozumienia zachodzących w Polsce zmian i procesów związanych z integracją europejską naszego kraju. Kiedy upadła żelazna kurtyna, Polska objęła wyraźny kurs na Zachód - ku zachodniej Europie. Wówczas został w Polsce położony duży nacisk na to, by polskie społeczeństwo europeizować. Polacy mieli przyjąć standardy panujące w Europie Zachodniej. Jednak bardzo szybko okazało się, iż do Polski płyną z Europy Zachodniej nie tylko standardy prawne, ale również standardy obyczajowe. Być może został popełniony błąd przez ówczesne dominujące środowiska opiniotwórcze. Albowiem zaczął przeważać w polskiej przestrzeni publicznej komunikat, iż wszystko, co płynie z Zachodu jest rewelacyjne i wspaniałe, a wszystko, co polskie jest „obciachowe”, bezsensowne i nacechowane piętnem biedy i klęski. Myślę, że polska antysystemowość ma swoja genezę właśnie w tamtych czasach, gdy przekaz na temat europeizacji został opacznie zrozumiany przez tych, którzy stawiali przeciwko sobie pojęcie „europeizacji” i pojęcie „polskości”. Środowiska prawicowe odebrały bowiem proces europeizacji jako swojego rodzaju zagrożenie dla polskości. Narodziło się więc poczucie, iż europeizacja odbywa się kosztem polskości; pojawiło się wrażenie, iż proces europeizacji będzie tłumił polską tradycję, kulturę i polską tożsamość. Te nieporozumienie trwa po dzień dzisiejszy; zbyt mało przedstawicieli medialnych i politycznych środowisk opiniotwórczych w Polsce dementuje zrozumiany opacznie proces europeizacji przez tych, którzy widzą w nim zagrożenie dla polskiej kultury, tradycji i polskiej tożsamości narodowej.

           Brak zrozumienia, a czasem wręcz lęk przed procesem europeizacji tłumaczy w dużej mierze antysystemowość umownie nazywanego ludu smoleńskiego. Albowiem w narracji tej grupy śp. prezydent Lech Kaczyński był obrońcą polskiej tradycji, polskiej tożsamości, wszystkiego, co polskie i szeroko rozumianej polskości. Zgodnie z tą narracją nie było to na rękę ani zachodniej Europie, która ma w Polsce ekonomiczne interesy, ani Rosji, która chce Polskę zdominować. I dlatego doszło do smoleńskiego zamachu: ponieważ Lech Kaczyński stał na straży polskiego interesu narodowego i wszystkiego, co polskie, to musiał on zginąć. Został zamordowany przez Rosję Putina, przy cichej aprobacie Zachodu, który chce Polskę zeuropeizować kosztem utraty przez Rzeczpospolitą i jej obywateli polskości.

           To właśnie strach przed utratą polskości, rozumianą jako utrata polskiej tożsamości narodowej powoduje, iż lud smoleński występuje przeciwko obecnie rządzącym Polską, którzy symbolizują - w oczach smoleńskiego ludu - siłę sprawczą odebrania polskości Polsce i Polakom. Zaś teoria o zamachu smoleńskim jest jedynie mitem założycielskim, czy raczej argumentem, mającym uzasadnić, że walka o polskość jest konieczna, ponieważ próbuje się nam ją odebrać.

           Przyczyny powstania antysystemowej grupy narodowej są odmienne, niż w przypadku ludu smoleńskiego.

           Polski ruch narodowy można porównać, w kwestii przebiegu jego działań, do francuskiego ruchu skrajnie lewicowego, który przeżył swoje apogeum w maju 1968 roku. W tym czasie we Francji również powstała dość istotna grupa antysystemowa, pomimo iż Francja przeżywała wówczas okres gospodarczego bumu. Owa grupa składała się z młodych ludzi,  którzy chcieli się jakoś zaznaczyć w historii. Ich rodzice przeżyli drugą wojnę światową oraz walczyli z nazizmem i faszyzmem, nad którym odnieśli zwycięstwo. Jednak ich pokolenie nie miało z kim walczyć, a również chciało się zaznaczyć we francuskiej historii i przestrzeni publicznej. Tak więc wystąpili oni przeciwko ówczesnemu systemowy, który ich zdaniem był opresyjny. Wówczas również pojawiały się oskarżenia o funkcjonujące we Francji państwo totalitarne.

           W Polsce mamy całkowicie analogiczną sytuację. Dzisiejsze pokolenie pięćdziesięciolatków (i osób starszych) walczyło z systemem komunistycznym w Polsce i odniosło zwycięstwo. Młode pokolenie nie ma z kim walczyć i żyje we względnym dobrobycie. Korzystają oni z możliwości swobodnego podróżowania wewnątrz Unii Europejskiej. Korzystają z dobrodziejstw demokracji i demokratycznego państwa prawa. Jednak czegoś im brakuje, a mianowicie możliwości zaznaczenia swojej obecności w polskiej historii i polskiej przestrzeni publicznej. A więc, skoro wróg nie istnieje, to trzeba go sobie wymyślić. Stąd hasła „precz z komuną”, „raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę” czy postulaty o „obaleniu Republiki Okrągłego Stołu”.

           Drugą przyczyną funkcjonującej narodowej antysystemowości jest regularne wykorzystywanie tego zjawiska przez niektórych publicystów, reżyserów filmowych czy polityków. To teorie o rzekomym „stadionowym patriotyzmie” czy o rodzącym się wielkim niezależnym ruchu społecznym, mającym odebrać Polskę obecnie rządzącym, stworzyły narodowej antysystemowości ideologiczne podwaliny dla jej działalności i rozwoju. Warto zauważyć, iż zjawisko narodowe było zjawiskiem marginalnym do momentu, kiedy nie zostało one zauważone przez niektórych publicystów, reżyserów filmowych i polityków, którzy wokół, powtórzę raz jeszcze, marginalnego zjawiska stworzyli narrację mającą podnieść w odbiorze medialnym to zjawisko do pokaźnej rangi. Dzisiaj narodowa antysystemowość rozwija się w Polsce i można odnieść wrażenie, iż wymknęła się ona spod kontroli tych, którzy stworzyli ją wyłącznie na swój polityczny użytek, aby osiągnąć swoje polityczne cele...

           Jednak o ile każda z wyżej wymienionych antysystemowości ma swoją tożsamość, a za jej rozwojem stoją inne przyczyny, to można określić jedną przyczynę, która obie te zjawiska antysystemowe napędza. Ta przyczyna to coraz bardziej widoczna rezygnacja polskiego państwa z egzekwowania swoich prerogatyw. Po prostu, staje się coraz bardziej widoczne, iż w Polsce opłaca się łamać wszelkie reguły, a państwo i jego przedstawiciele ugną sie, jeśli ktoś będzie głośno krzyczał. Prezydent RP ustąpił prezesowi PiS-u i zgodził się na spotkanie z Adamem Lipińskim. W ten sposób prezydent pokazał, że w Polsce można nie przestrzegać reguł, które on sam ustanowił. Jarosław Kaczyński został potraktowany przez prezydenta RP w sposób partykularny. To błąd, albowiem wobec reguł wszyscy powinni być równi, jeśli oczekuje się przestrzegania owych reguł. Kilka dni wcześniej Komendant Główny Policji przesłał list do PZPN-u, klubów piłkarskich i  spółki Ekstraklasa S.A., w którym prosił o zamknięcie na stadionach piłkarskich trybun dla kibiców drużyn przyjezdnych. W dobrze funkcjonującym  państwie prawa policja nie prosi, tylko żąda i wydaje polecenia. Zaś owe polecenia mają charakter imperatywu dla tych, którzy je otrzymują.

           Brak stanowczości państwa, czy też swojego rodzaju rezygnacja z egzekwowania swoich prerogatyw powoduje, iż ruchy antysystemowe rosną w siłę i zyskują na znaczeniu.  Zaś pobłażliwość polskiego państwa powoduje, iż polska antysystemowość manifestuje coraz bardziej rozzuchwaloną postawę wobec państwowych instytucji i rządzących Polską, którzy  na swoje własne życzenie zdają się być bezradni wobec antysystemowości w naszym kraju.

           Antysystemowość rośnie w Polsce w siłę. To zła wiadomość, albowiem im więcej antysystemowości, tym mniej stabilności. Im mniej systemowości, tym więcej antysystemowości. Im mniej skutecznego państwa, tym więcej populistycznych zadań. Im mniej rozsądnych i wyważonych głosów, tym więcej populistycznych krzyków. Czy dzisiejsza III RP przypomina niemiecką Republikę Weimarską?

                                                                                             

* * *

                                                                                                                                                      

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

                                                                                                                                                      

 http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

                                                                                                                                                         

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

                                                                                                                                                              

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

                                                                                                                                                               

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka