zbigniewstefanik zbigniewstefanik
237
BLOG

Garść refleksji związanych z posiedzeniem Rady Krajowej PO

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 0

14 grudnia bieżącego roku odbyło się posiedzenie Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej. Podczas tego posiedzenia zostali wybrani nowi wiceprzewodniczący partii rządzącej, jak również nowy zarząd, skarbnik i sekretarz generalny PO. Przebieg tego posiedzenia oraz decyzje personalne, które zostały podjęte podczas Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej, skłaniają mnie do następujących wniosków.

Po pierwsze, wskazanie przez premiera Donalda Tuska kandydatów na wiceprzewodniczących jego partii świadczy o próbie zainicjowania przez Prezesa Rady Ministrów nowej metody rządzenia w Polsce. Od tego momentu to partia rządząca będzie podporządkowana instytucjom i ośrodkom rządzącym Rzeczypospolitą, a nie odwrotnie. W państwach, w których panuje system parlamentarny zdarza się bowiem, iż osoby sprawujące władzę i zasiadające na najwyższych stanowiskach, nie znajdują się w ścisłym kierownictwie partii rządzącej, która ich do tej władzy doprowadziła (z pewnym wyjątkiem, gdyż premierem zostaje najczęściej przywódca partii, która wygrała wybory). Jednak co do innych istotnych i najistotniejszych stanowisk w państwie, decyzje personalne nie muszą być ściśle związane z pozycją zajmowaną w partii rządzącej przez osoby obejmujące stanowiska kluczowe dla sprawowania władzy. W tego rodzaju przypadkach pojawia się ryzyko pewnego dysonansu pomiędzy tym, co proponuje rząd czy ośrodki sprawujące władzę i tym, co proponuje kierownictwo partii rządzącej. Taka sytuacja utrudnia proces rządzenia i proces decyzyjny oraz - nierzadko - spowalnia przyjęcie ustaw czy przeprowadzanie trudnych reform. Najwyraźniej Donald Tusk chciał usprawnić proces rządzenia, przyśpieszyć proces decyzyjny  i zabezpieczyć się przed „hamulcem” czy „blokującym”, którym mógłby stać się przedstawiciel, bądź przedstawiciele wewnątrzpartyjnej opozycji, jeśli znaleźliby się oni w krajowym kierownictwie Platformy. Wybór nowych wiceprzewodniczących Platformy Obywatelskiej spowodował, iż w kierownictwie partii rządzącej znalazły się osoby sprawujące władzę w Polsce na najwyższym poziomie. Przypominam, iż wiceprzewodniczącymi Platformy zostali: marszałek Sejmu Ewa Kopacz, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i prezydent miasta Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jednak zainicjowanie przez Donalda Tuska nowej metody rządzenia może okazać się nieskuteczne czy też nieefektywne. Albowiem w ścisłym kierownictwie Platformy nie znalazł się przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Rafał Grupiński. Jego nieobecność w kierownictwie Platformy można odczytać jako brak akceptacji dla przedstawicieli frakcji „schetynowców” w nowych krajowych władzach PO. Dlatego też Grupiński, jako domniemany „schetynowiec”, nie znalazł się w kierownictwie swojej partii.

Jednak pozostawienie przewodniczącego Klubu Parlamentarnego poza krajowym kierownictwem PO może okazać się błędem. Albowiem przewodniczący parlamentarnego klubu ma realną możliwość pełnienia funkcji „hamulcowego” czy „blokującego”, jeśli tego chce. Na przykład jest on w stanie spowalniać proces legislacyjny lub blokować (przynajmniej na jakiś czas) projekty ustaw swojej partii. Być może nieprzyjęcie Grupińskiego do ścisłego kierownictwa PO doprowadzi do sytuacji, w której w procesie decyzyjnym pojawi się jednak „hamulec” czy „blokujący”, czego najwyraźniej chciał uniknąć Donald Tusk, przyjmując nową - wyżej wymienioną - metodę rządzenia. Chociaż z drugiej strony, przewodniczącego Klubu Parlamentarnego można również zmienić, a każdy przewodniczący rangi niższej, niż jego szef może przestać być przewodniczącym…

Po drugie, warto zauważyć, iż w nowych władzach PO znalazł się zarówno wspomniany wcześniej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, jak również były minister finansów Jacek Rostowski. Ten ostatni co prawda nie jest wiceprzewodniczącym PO, ale w hierarchii partyjnej znajduje się bardzo wysoko, jako członek nowo wybranego zarządu krajowego. Wybór do władz krajowych PO Sikorskiego i Rostowskiego można odczytać, jako chęć podkreślenia konserwatywnego skrzydła w Platformie. Po odejściu z partii rządzącej Jarosława Gowina i jego stronników owe konserwatywne skrzydło zostało zredukowane do rangi „skrzydełka”. Jednak przyjęcie do najbliższego otoczenia przywódcy dwóch domniemanych przedstawicieli środowiska konserwatywnego może być sygnałem, który ma świadczyć o tym, iż Platforma nadal ma ofertę dla konserwatywnego elektoratu.

Po trzecie, warto podkreślić wybór ministra Jacka Rostowskiego do krajowego zarządu PO. Od wielu miesięcy polska przestrzeń medialna była przepełniona domysłami i spekulacjami, według których Donald Tusk miał stracić zaufanie do ministra finansów. Jacek Rostowski został przecież zastąpiony przez Mateusza Szczurka, co mogłoby dodać wiarygodności tym medialnym domysłom. Ale Donald Tusk przeciął te spekulacje. Proponując kandydaturę Jacka Rostowskiego na członka Zarządu Krajowego swojej partii, Donald Tusk pokazał, iż ma do byłego wicepremiera i byłego ministra finansów pełne zaufanie.

Jednak mamy tu do czynienia z pewną niekonsekwencją, czy też niespójnością komunikatu, który Donald Tusk przesyła społeczeństwu. Skoro ma on zaufanie do byłego ministra finansów to dlaczego Jacek Rostowski musiał odejść z tego stanowiska? Istnieje pewne - domniemywane przeze mnie - wytłumaczenie, dla tej – być może tylko pozornej - niekonsekwencji premiera i niespójności jego komunikatu dotyczącego samego Rostowskiego. Otóż być może Jacek Rostowski ma stać się jednym z kluczowych elementów strategii wyborczej Platformy w nadchodzących wyborach do Europarlamentu.

Czy Jacek Rostowski jest jedną z tych pięciu osób, o których mówił Donald Tusk w kontekście nominacji Polaków do instytucji Unii Europejskiej po eurowyborach? Warto zapytać wprost: czy Jacek Rostowski ma być polskim kandydatem na przewodniczącego Komisji Europejskiej w przypadku wygrania eurowyborów przez Europejską Partię Ludową? Wiele na to wskazuje...

Po czwarte, podczas swojego przemówienia Donald Tusk dokonał reorientacji czy też uaktualnienia politycznej strategii Platformy i zdaje sie, iż owa reorientacja będzie miała trwały charakter. Od tego momentu głównym konkurentem Platformy już nie jest Prawo i Sprawiedliwość, tylko Sojusz Lewicy Demokratycznej Leszka Millera, który ma ambicje wygrania wyborów parlamentarnych i objęcia - kosztem Donalda Tuska - stanowiska premiera.

Tak więc rozpoczął się bój o elektorat centrolewicowy. Albowiem Platforma Obywatelska i jej liderzy są świadomi, iż to właśnie elektorat centrolewicowy przesądzi o przyszłych zwycięstwach czy klęskach ich partii. Nowa strategia polityczna Platformy została oparta na dwóch filarach. Z jednej strony jej konkurentem i przeciwnikiem wciąż pozostaje Prawo i Sprawiedliwość, wobec której Platforma nadal chce się prezentować jako jej antyteza.

Jednak partia Jarosława Kaczyńskiego już nie jest w stanie politycznie zagrozić Platformie Obywatelskiej, a nade wszystko partia Donalda Tuska nie musi się obawiać odpływu swojego elektoratu do Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego nowym - a niewykluczone, że głównym - konkurentem PO staje się SLD Leszka Millera. Zaś ruchy tektoniczne, które występują na polskiej scenie politycznej powodują, iż Platforma przesunęła się w stronę politycznego centrum, umożliwiając tym samym partii Donalda Tuska przyciąganie elektoratu centrolewicowego, który mógłby zagłosować na PO, kierując się zasadą mniejszego zła. Donald Tusk dał temu elektoratowi ku temu powody. Podczas swojego przemówienia podkreślał, iż za Platformą (i nim samym) przemawiają czyny i konkrety. Pierwszy przykład z brzegu: premier wspomniał, że natychmiast może wskazać pięciu kandydatów z Platformy, którzy mogliby objąć kluczowe stanowiska w Unii Europejskiej po eurowyborach. A Leszek Miller, zamiast bronić polskich kandydatów, popiera wysuniętą przez europejskich socjalistów kandydaturę Martina Schulza na przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Po piąte, polityczne wyautowanie Grzegorza Schetyny okazało się nieskuteczne. To prawda, że Grzegorz Schetyna nie znajduje się w Zarządzie Krajowym Platformy Obywatelskiej. Jednak ma on swoich zdeklarowanych stronników, którzy zagłosowali na niego podczas ostatniego posiedzenia Rady Krajowej jego partii. Andrzej Halicki oficjalnie zgłosił jego kandydaturę. A niemal połowa członków Rady Krajowej Platformy na Schetynę zagłosowała. Około 45 procent, bo 147 członków Rady Krajowej PO oddało swój głos na Grzegorza Schetynę. Niezły to wynik dla człowieka, o którym od kilku tygodni mówi się jedynie w kategoriach politycznego has been.

Donald Tusk usiłował politycznie wyautować Schetynę i pozbawił go wszystkich partyjnych funkcji. Jednak warto się zastanowić czy Schetyna nie jest większym politycznym zagrożeniem dla samego premiera i jego przywództwa, znajdując się poza władzami swojej partii.

W tej chwili Donald Tusk ponosi pełną odpowiedzialność za wszystkie zwycięstwa i klęski swojej partii. Zaś Grzegorz Schetyna nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, co dzieje się w Platformie. Albowiem premier go z tej odpowiedzialności zwolnił. Z pewnością daje to Schetynie wielkie pole do politycznego popisu. Nic nie stoi na drodze byłemu marszałkowi Sejmu, by budować swoją frakcję i swój polityczny obóz w Platformie w opozycji do Donalda Tuska. Kiedy premier będzie sie potykał o polityczne trudności albo kiedy przyjdzie czas jego politycznych klęsk, wówczas pojawi się Schetyna - zawsze gotowy do recenzowania każdego potknięcia swojego politycznego przeciwnika, który pozbawił go formalnej władzy w Platformie. Wykluczenie Schetyny z procesu decyzyjnego w partii rządzącej może okazać się dla samego Donalda Tuska niekorzystne. Można domniemywać, iż premier chciał zahamować marsz po władzę Schetyny w Platformie i dlatego włożył tyle wysiłków, aby go politycznie wyautować. Pytanie jednak brzmi, czy Donald Tusk, próbując za wszelką cenę politycznie wyautować Schetyny, nie wzmocnił tak naprawdę byłego marszałka Sejmu, który potrafi być cierpliwy i z pewnością będzie czekał na swoją chwilę...

Proces wyborczy w Platformie jest formalnie zakończony. Pytanie jednak brzmi: czy zakończyła się w partii rządzącej wewnętrzną wojną? Donald Tusk zrobił wiele podczas posiedzenia Rady Krajowej swojej partii, aby podkreślić swoje przywództwo i - mówiąc kolokwialnie - złapać lejce Platformy. Czy mu się to udało? Czy premier odzyskał polityczny leadership w Platformie Obywatelskiej? Czy Donald Tusk nadal posiada polityczny leadership na polskiej scenie politycznej? Czy jego nowa metoda rządzenia się sprawdzi?

W chwili obecnej nie sposób udzielić odpowiedzi na te pytania. Jednak są to kwestie kluczowe. Albowiem od odpowiedzi na nie będzie zależało czy Platforma pozostanie skonsolidowana wokół swojego przywódcy, czy też nie. Od odpowiedzi na te pytania będzie zależała polityczna tożsamość Platformy Obywatelskiej, która nadal przechodzi przez proces mutacji i w której nadal są zauważalne polityczne ruchy tektoniczne. Od odpowiedzi na te pytania będzie zależała polityczna przyszłość Platformy oraz to, czy Platforma po trudnym okresie będzie w stanie się podnieść, sprężyć się i nadal wygrywać; czy jednak nie.

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka