Znowu kibole!
Tym razem pseudokibice zakłócili obchody 32. rocznicy mordu dokonanego na górnikach w kopalni „Wujek” przez tak zwane « siły porządkowe » PRL. Podczas uroczystości upamiętniającej te wydarzenia, kibole GKS-u Katowice i Ruchu Chorzów pobili się między sobą. Oprócz tego pseudokibice odpalili race, można było także usłyszeć nieprzyjazne okrzyki.
Przypomnę, iż stosunkowo niedawno tak zwani „fani Lechii Gdańsk” zaprezentowali flagę, na której widniały wizerunki PRL-owskich dygnitarzy wiszących na drzewach. Oprócz nich na fladze znajdowały się również podobizny Adama Michnika i śp. Tadeusza Mazowieckiego (a więc pierwszego niekomunistycznego premiera Polski po drugiej wojnie światowej) - także wiszących na drzewach
Nie sposób inaczej określić kibolskich zajść podczas obchodów 32. rocznicy masakry górników na „Wujku”, niż aktem niebywałej głupoty, ale – jednocześnie – bezspornie aktem chuligaństwa i bandytyzmu. Ci, którzy dopuścili się tego aktu, nie wykazali się tylko niewiedzą historyczną. Dali oni również (a może przede wszystkim!) dowód całkowitej demoralizacji i zwyczajnego upadku moralnego!
Górnicy pomordowani w kopalni „Wujek” nie byli PRL-owskimi dygnitarzami czy przedstawicielami obozu komunistycznego w Polsce. Górnicy pomordowani w kopalni „Wujek” nie byli politykami. Byli oni grupą obywateli, którzy postanowili zawalczyć o praworządność i poszanowanie praw człowieka w Polsce, bowiem prawa człowieka zostały zdeptane przez stan wojenny i tych, którzy go wprowadzili. Górnicy pomordowani w kopalni „Wujek” należeli do robotniczej wspólnoty, która chciała bronić swojej największej zdobyczy, jaką był wówczas Niezależny i Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, którego działalność - dekretem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego - została zawieszona i zakazana.
To tych ludzi znieważyli kibole. Pseudokibice nie znieważyli swoim zachowaniem jakiegoś PRL-owskiego dygnitarza; znieważyli tych, którzy walczyli z komuną i z jej „utrwalaczami”! Czy można znaleźć większy dowód przejawu całkowitej ignorancji, głupoty i bezmyślności?
Zakłócenie uroczystości upamiętniającej ofiary pacyfikacji kopalni „Wujek” - w mojej opinii - są po prostu aktem czystego chuligaństwa i bandytyzmu! Prezentowanie transparentów czy flag z wizerunkami ludzi wiszących na drzewach, w tym dwóch przedstawicieli opozycji antykomunistycznej (z czego jeden z nich był premierem RP), uważam za akt chuligaństwa i bandytyzmu! Nieuszanowanie żałoby narodowej i wznoszenie obraźliwych okrzyków, kiedy poproszono o minutę ciszy, by upamiętnić śp. premiera Tadeusza Mazowieckiego i Gerarda Cieślika, uważam za akt chuligaństwa i bandytyzmu!
Nie uważam się za człowieka nieomylnego. Być może w szeroko rozumianej kwestii kibicowskiej niczego nie rozumiem. Być może jestem pod wpływem, jak mi się to nierzadko wypomina, „polskojęzycznych mediów“ oraz „reżimowych serwisów informacyjnych”. Dlatego bardzo proszę znawców polskiego ruchu kibicowskiego o naukę.
Propagatorów narracji o patriotach stadionowych, to znaczy reżyserów filmowych, publicystów i tych wszystkich, którzy piszą o niezależnym od „władzy” ruchu kibiców, proszę o oświecenie mnie. W szczególności proszę o to pana reżysera Mariusza Pilisa (być może nie będzie on mi groził sądem za to, iż ośmieliłem się poprosić go o naukę). Wszak pan reżyser jest przecież znawcą ruchu kibiców; taki wniosek płynie z faktu, że nakręcił o tym zjawisku film dokumentalny pt. „Bunt stadionów”.
Szanowny Panie Reżyserze Mariuszu Pilis,
szanowni propagatorzy narracji o stadionowym patriotyzmie,
czy powyżej opisane przeze mnie czyny kibolskie, do których doszło podczas 32. rocznicy pacyfikacji kopalni „Wujek” są przejawem stadionowego patriotyzmu czy – po prostu - chuligaństwa? Czy zaprezentowanie flagi przedstawiającej ludzi wiszących na drzewach jest przejawem stadionowego patriotyzmu czy chuligaństwa? Czy zakłócenie minuty ciszy poświęconej śp. premierowi Mazowieckiemu i Gerardowi Cieślikowi jest przejawem stadionowego patriotyzmu czy chuligaństwa? Czy transparenty z treściami ksenofobicznymi, rasistowskimi i antysemickimi są przejawem stadionowego patriotyzmu czy chuligaństwa? Czy wykorzystanie wizerunków i nazwisk Żołnierzy Wyklętych podczas piłkarskich rozgrywek jest przejawem patriotyzmu czy zniewagą postaci historycznych? Co ma wspólnego polityka z rozgrywkami piłkarskimi? Co ma wspólnego polityka w ogóle z szeroko pojętym sportem? Czy wprowadzanie polityki na stadiony jest stosowne? Czy debata o najnowszej polskiej historii powinna odbywać się na stadionach? Czy można uznać za patriotę kogoś, kto nie potrafi uszanować ani obchodów związanych z historycznymi chwilami, ani tych, którzy sprawili, iż upamiętniane chwile stały się historyczne?
Kto zakłócił obchody 32. rocznicy masakry w kopalni „Wujek”? Czy byli to chuligani i bandyci czy stadionowi patrioci? A może w ogóle nie doszło do zakłócenia tych uroczystości? Zaś tę fałszywą tezę szerzą nieprzyjazne Polsce i Polakom „polskojęzyczne media” i „reżimowe serwisy informacyjne”? Być może to, co zostaje nam przedstawiane jako akt chuligański było aktem patriotyzmu w najczystszej postaci? Być może kibole GKS-u Katowice i Ruchu Chorzów w ogóle się tam nie pobili, a zorganizowali jedynie „grupę rekonstrukcyjną”, która miała na celu pokazać uczestnikom tych obchodów na czym polega pacyfikacja? Być może te dwie grupy pobiły się w czynie społecznym, aby uzmysłowić osobom obecnym na tych uroczystościach, jak szkodliwa i destrukcyjna jest przemoc?
Szanowni propagatorzy narracji o stadionowym patriotyzmie,
kim są ci, którzy nawołują do przemocy na stadionach czy sami tę przemoc stosują? Kim są ci, którzy krzyczą „raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę” albo „a na drzewach, zamiast liści, będą wisieć komuniści”? Gdzie są owi „komuniści”? Gdzie jest ta „czerwona hołota”? Czy nie odnosicie takiego wrażenia, że te hasła należą do minionej epoki, a ich propagowanie w wolnej Polsce jest wielkim nadużyciem? Z kim, tak naprawdę, walczą ci, którzy krzyczą o „czerwonej hołocie” i chcą wieszać PRL-owskich dygnitarzy, którzy w Polsce juz władzy nie sprawują? Dlaczego jakieś stadionowe grupy chcą walczyć z komunizmem w Polsce, komunizmem, którego już nie ma?
Jeśli owe grupy tak bardzo pragną walki z komuną, być może mogliby oni przenieść się z Polski do Korei Północnej lub na Kubę. W tych dwóch krajach nadal istnieje brutalny system komunistyczny. Tam mieliby z kim walczyć, a nade wszystko - mieliby możliwość sprawdzenia, na ile są odważni... Albowiem nie sztuką jest walczyć z czymś, czego nie ma i kiedy - tak naprawdę - za tę „walkę” nic nie grozi. Sztuką jest walczyć z totalitarnym reżimem, który nie cofa się przed niczym, żeby utrzymać swoją władzę. Tak właśnie było w Polsce podczas stanu wojennego. Z takim oto reżimem walczyli pomordowani górnicy w kopalni „Wujek”, których pamięć znieważyli ci, którzy nie uszanowali poświęconych im obchodów.
Szanowni propagatorzy narracji o stadionowym patriotyzmie,
czy w świetle niechlubnych i powtarzających się występów grup kibolskich, które godzą w pamięć tych, którzy o wolność Polski i Polaków walczyli, teza o stadionowym patriotyzmie da się jeszcze obronić? Czy w świetle niezliczonych kibolskich wybryków pod osłoną patriotycznych frazesów narracja o stadionowych patriotach ma w ogóle jakiś sens? Czy w świetle tego, co wydarzyło się podczas wyżej wymienionych rocznicowych obchodów pacyfikacji kopalni „Wujek”, opowieść o jakimś „stadionowym patriotyzmie” może mieć jakąkolwiek wiarygodność? Mówiąc wprost, czy w świetle gorszących wydarzeń z ostatnich miesięcy z udziałem kiboli i chuliganów w szalikach w roli głównej, teoria o rzekomym stadionowym patriotyzmie nie zbankrutowała?
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)