zbigniewstefanik zbigniewstefanik
217
BLOG

Stop pijackim oprawcom! Dbajmy o ofiary, a nie o katów

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 1

Tragedia, która rozegrała się w Kamieniu Pomorskim sprawiła, iż temat pijanych kierowców zdominował polską przestrzeń publiczną i polityczną. Przypomnę, że w Kamieniu Pomorskim pijany kierowca zabił sześć osób, a tragedia ta poruszyła całą Polskę.

To tragiczne wydarzenie rozpoczęło w Polsce poszukiwanie adekwatnej kary, jaka powinna być wymierzana pijanym kierowcom. Niech mi również będzie wolno zabrać głos w tej sprawie.

Po pierwsze, należy przypomnieć, iż problem pijanych kierowców nie jest jedynie polskim problemem. Z tego rodzaju patologią zmagają się wszystkie kraje Unii Europejskiej, choć w różnym stopniu i z różnym skutkiem. Dlatego też rozwiązania w tej kwestii powinny być podjęte na poziomie europejskim. Warto zaapelować do europosłów, aby zechcieli zainteresować się tą sprawą w ramach sprawowania przez nich mandatu europoselskiego. Albowiem to Parlament Europejski jest największą przestrzenią debaty europejskiej i to tam mogą zostać przyjęte odpowiednie regulacje dotyczące patologii pijanych kierowców. A - przypomnę raz jeszcze - owa patologia występuje w całej Unii Europejskiej. Parlament Europejski mógłby przyjąć szereg prawnych sankcji, które mogłyby spotkać pijanych kierowców na terenie całej Unii. Na przykład bezpowrotna konfiskata samochodu, jeśli pijany kierowca jest jego właścicielem, to tylko jeden z wielu wariantów kary, która mogłaby spotkać kierowców na „podwójnym gazie”.

Po drugie, kiedy dochodzi do tragedii spowodowanej przez pijanego kierowcę, nie można tutaj mówić o czynie „nieumyślnym” i osobiście stanowczo sprzeciwiam się takiemu określeniu, które - w przypadku pijanych kierowców - jest absolutnie nieadekwatne. Pijany kierowca spożywał alkohol dobrowolnie i świadomie. Następnie dobrowolnie zasiadł za kierownicą swojego pojazdu; świadomy tego, że nie powinien prowadzić samochodu po pijanemu. A więc, kiedy dochodzi do tragedii spowodowanej przez pijanego kierowcę, nie sposób mówić o czynie nieumyślnym. Albowiem pijany kierowca pił świadomie, świadomie też zdecydował się na prowadzenie swojego pojazdu i tym samym świadomie zaakceptował ryzyko, iż może wydarzyć się tragedia. W mojej opinii ten pijany kierowca, który okazał się sprawcą tragedii w Kamieniu Pomorskim nie zabił sześć osób, tylko je zamordował. Dopuścił się on sześciu morderstw i nie da się znaleźć w tym przypadku jakiejkolwiek okoliczności łagodzącej dla sprawcy tego czynu!

Po trzecie, należy pamiętać, iż alkohol jako tragiczny stymulant nie występuje jedynie w przypadku kierowców prowadzących na „podwójnym gazie”.

Problem pijaństwa i ofiar, który ono za sobą niesie, należy rozpatrywać w szerszym kontekście. Pijani stanowią bowiem zagrożenie nie tylko na drogach. A pijacy stają się największymi katami w swoich środowiskach rodzinnych, o czym nadal mówi się za mało i przeciwko czemu nadal za mało się przeciwdziała w całej Unii Europejskiej. Osoba pijąca czy - jak zwykło się to określać - dotknięta chorobą alkoholową, bardzo często jest prawdziwym katem dla swojej rodziny. Mówię tu o zastraszaniu dzieci czy współmałżonków. Mówię tu o psychicznym znęcaniu się nad członkami rodziny. Mówię tu o przemocy, której bardzo często dopuszcza się pijak wobec swoich bliskich.

Niestety - zjawisko to nadal jest zbyt rzadko nagłaśniane. Również system prawny zawodzi w tym przypadku. Jest on bowiem najczęściej nieodpowiednio przygotowany, aby za pomocą regulacji prawnych zagwarantować dostateczną pomoc ofiarom rodzin alkoholików. Tak naprawdę organy państwowe są bezradne w sytuacji, kiedy pijak terroryzuje swoją rodzinę. Terror psychiczny, których w wielu przypadkach dopuszcza się alkoholik wobec członków swojej rodziny jest za mało rozpoznany i zbyt rzadko systemy prawne we wszystkich krajach Unii Europejskiej zwracają uwagę na ten problem. Ofiary przemocy w rodzinie nie dostają wystarczającego wsparcia, a pijak, czyli sprawca tej przemocy, nie musi obawiać się kary. Albowiem w takich sytuacjach najczęściej zostaje ukarany dopiero wtedy, gdy dochodzi do poważnego uszczerbku na zdrowiu czy nawet utraty życia ofiary pijaka. A, co być może jest w tym najgorsze – to z pijaka, sprawcy przemocy rodzinnej, robi się ofiarę. Próbuje się bowiem zrozumieć (czytaj: wytłumaczyć lub uzasadniać) przyczyny jego zachowania. A w tym samym czasie jego ofiary pozostają ze swoimi problemami same… Podkreślę: z piętnem pozostawionym przez udrękę spowodowaną ekscesami pijaka jego ofiary muszą żyć do końca życia!!!

Warto więc zadbać o ofiary, a w opisywanej przeze mnie sytuacji ofiarami są członkowie rodziny pijaka, dręczeni przez alkoholika, którzy nierzadko są poddani agresji i fizycznej przemocy.

Należy więc karać katów, czyli sprawców tej psychicznej i nierzadko fizycznej przemocy. W takim przypadku katem jest pijak i nie wolno z niego robić ofiary. Jest on bowiem w pełni świadomy swoich czynów i w pełni za nie odpowiedzialny. Dlatego musi spotkać go zasłużona kara i powinna być ona nieuchronna. Kodeks Karny winien to zagwarantować. Zaś organy państwowe winne tego dopilnować!

Po czwarte, pijak, sprawca jakiejś tragedii, powinien ponosić nieuchronną odpowiedzialność cywilną za swoje czyny . Pijak, sprawca tragedii, powinien odpowiadać swoim majątkiem osobistym i wypłacać odszkodowanie swoim ofiarom, zasądzone przez wymiar sprawiedliwości, który winien tego dopilnować. Pijak, morderca, który zamordował sześć osób w Kamieniu Pomorskim, powinien płacić do końca życia alimenty rodzinom swoich ofiar. Zaś podczas wieloletniej odsiadki w więzieniu, która - mam nadzieję! - go spotka, morderca z Kamienia Pomorskiego powinien pracować, aby zarobić na wyżej wymienione alimenty. Wszak w przypadku tak ogromnej zbrodni, bezczynna odsiadka dla sprawcy tej tragedii to za mało!!!

Stop pijackim oprawcom! Dbajmy o ofiary, a nie o katów!

                                                                                                                                                        

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka