W polskiej przestrzeni publicznej na nowo rozgorzał spór o pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. W Polsce jego postawa i dokonania, ćwierć wieku po upadku żelaznej kurtyny i dziesięć lat po śmierci Ryszarda Kuklińskiego, nadal budzą emocje. Dla jednych bohater, który uratował świat przed trzecią wojną światową, a dla drugich - zdrajca, który złamał żołnierską przysięgę i sprzedał się obcemu mocarstwu. Skąd bierze się tak diametralna różnica zdań o Kuklińskim?
Należę do grupy darzącej pułkownika Kuklińskiego nie tylko szacunkiem i uznaniem, ale - przede wszystkim - wdzięcznością. Uważam, że swoją postawą Ryszard Kukliński zwrócił honor mundurowi polskiego żołnierza i oficera; mundurowi, który w okresie PRL-u stracił wiarygodność, a orzeł na żołnierskiej czapce - w tamtym okresie - stracił koronę. Działalność Ryszarda Kuklińskiego sprawiła, iż polski żołnierz, polski oficer dał całemu światu świadectwo, iż w szeregach Ludowego Wojska Polskiego i w innych służbach mundurowych są i tacy, którzy służą Polsce, a nie komunistycznemu reżimowi. Właśnie to robił Kukliński: służył Polsce, podczas gdy jego „towarzysze“ w mundurach ślepo służyli reżimowi komunistycznemu. Ci sami „towarzysze” nazywają dzisiaj Kuklińskiego zdrajcą, a do własnej postawy w okresie PRL-u odnoszą się – co najmniej – dwuznacznie, a nierzadko i niechętnie.
Ryszard Kukliński jest jednym z najbardziej szanowanych Polaków w Stanach Zjednoczonych. W USA niejednokrotnie można spotkać się z opinią, iż pułkownik Kukliński jest pierwszym polskim oficerem, który przystąpił do NATO. Co na to polska opinia publiczna? Jak zwykle jest podzielona i skłócona. No i oczywiście okazuje się, że Ryszard Kukliński jest postacią kontrowersyjną, a jego postawa budzi różne reakcje. Dlaczego tak się dzieje?
Otóż takie są skutki zaniechanej dekomunizacji oraz widma PRL-u, które nadal krąży nad Polską. Reżim już upadł, ale jego propaganda pozostała. Podobnie jak jej propagatorzy, którzy bezczelnie i w otwarty sposób w kółko powtarzają tezy rodem z PRL-u. A opinia publiczna jest podzielona, ponieważ jak nie traktować poważnie komunistycznych tez, skoro w massmediach ich propagatorzy mogą się nimi dzielić ze społeczeństwem?
Dwadzieścia pięć lat po upadku komuny, „Czerwony” znowu jest górą. Wolna Polska przegrała z „Czerwonym” walkę o sprawiedliwość. Albowiem w wolnej Polsce żaden zbrodniarz komunistyczny nie został ukarany za swoje zbrodnie. Wymiarowi sprawiedliwości wolnej Polski nawet nie udało się skazać prawomocnym wyrokiem odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego. Odpowiedzialni za zbrodnie na polskich obywatelach w okresie stalinizmu również uniknęli kary. Zaś wielu przedstawicieli minionego reżimu po prostu przemalowało się i postanowiło skorzystać z kapitalizmu oraz wolności panującej w Polsce po upadku reżimu. Reżimu, którego zaledwie kilka lat wcześniej gorliwie bronili, nie zważając na społeczne koszta i ludzką krzywdę.
Dzisiaj w wolnej Polsce przemalowany „Czerwony” odnajduje się bardzo dobrze. Byłych liderów oraz PZPR-owskich działaczy nazywa się dzisiaj przywódcami i liderami polskiej lewicy. Polityczne środowisko postkomunistyczne nazywa się dzisiaj polską lewicą. A twórców PRL-owskiej propagandy nazywa się redaktorami...
Wolna Polska przegrała z „Czerwonym” walkę o sprawiedliwość. Teraz wolna Polska przegrywa z „Czerwonym” walkę o pamięć historyczną. W polskiej przestrzeni publicznej zaczyna bowiem funkcjonować narracja rodem z PRL-u i komunistyczna interpretacja powojennej historii Polski. Bardzo często można spotkać się z określeniem „leśne bandy”, kiedy jest mowa o leśnych oddziałach z okresu drugiej konspiracji. Przemalowana PRL-owska narracja ze zbrodniarzy robi zaś bohaterów, a z bohaterów - zdrajców. Wojciech Jaruzelski jest zgodnie z tą narracją bohaterem. Co tam jakaś bliżej nieokreślona działalność w Informacji Wojskowej. Co tam współodpowiedzialność za masakrę robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Co tam wprowadzenie stanu wojennego. Wojciech Jaruzelski współtworzył przecież wolną Polskę, ponieważ zgodził się na Okrągły Stół.
Jaruzelski do tego stopnia cieszy się uznaniem w wolnej Polsce, iż jakiś czas temu został nawet zaproszony przez Prezydenta RP na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jednak na ten temat mówmy lepiej po cichu, szeptem i na uszko. Albowiem nie przynosi to wolnej Polsce chwały. Tak samo, jak wypowiedź jednego z doradców prezydenta RP sprzed czterech lat, który powiedział, iż Jaruzelski nie został zaproszony na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jako przewodniczący WRON-u czy jako jakiś inny komunistyczny dygnitarz, tylko jako były prezydent Polski
Jaruzelski to bohater, przecież „polska lewica” z wielką pompą świętowała wraz z „czerwonym generałem” jego dziewięćdziesiąte urodziny. Zresztą Czesław Kiszczak, Florian Siwicki i Władysław Ciastoń oraz inni przedstawiciele PRL-u również urastają w tej narracji do rangi bohaterów. Przedstawicielka polskiej lewicy stwierdziła jakiś czas temu, iż jest zaniepokojona tym, że mówi się o PRL-u jako o państwie niesuwerennym. Stwierdziła później, iż uważa, że PRL - w którym przecież żyła - był państwem suwerennym.
Przez tak zwaną polską lewicę najczęściej przywoływanym komunistycznym dygnitarzem jest Edward Gierek. Kolejny polski „bohater”... Sam przewodniczący SLD czerpie pełnymi garściami z gierkowskiej retoryki, a nawet proponuje powrót do czterdziestu dziewięciu województw, co było jednym z głównych postanowień Gierka w okresie jego panowania.
Ale pułkownik Kukliński jest zdrajcą. Dlaczego? Ano dlatego, że zdradził reżim, no i swoich „towarzyszy”. A owi „towarzysze” zdrady nie wybaczają. Jest to bowiem środowisko bardzo ze sobą zżyte i niezwykle solidarne...
Dzisiaj wolni Polacy żyją w wolnej Polsce. Wolni Polacy w wolnej Polsce aspirują do nowoczesności i chcą być postrzegani jako nowocześni ludzie. Ale nie sposób mówić o nowoczesności, kiedy mamy do czynienia z brakiem znajomości historii swojego kraju. Tej prawdziwej historii, czyli nie tej, którą nadal propaguje w Polsce przemalowany „Czerwony”. Wolny i nowoczesny Polak powinien znać historię swojej ojczyzny i być świadom roli, jaką odegrali ci, którzy tę historię tworzyli. Bardzo istotną częścią najnowszej historii Polski jest pułkownik Ryszard Kukliński, który - powtórzę raz jeszcze - całym sobą służył Polsce i podjął walkę z komunistycznym reżimem. Pułkownik Kukliński oddal Polsce wszystko. Zaś za swoją postawę zapłacił bardzo wysoka cenę. Musiał uciekać ze swojego kraju, w którym okrzyknięto go zdrajcą i skazano na karę śmierci. Nawet upadek w Polsce komunistycznego reżimu nie oznaczał pełnej rehabilitacji dla Kuklińskiego. Na rehabilitację i uznanie swoich zasług przez władze wolnej Polski pułkownik Kukliński musiał czekać aż osiem lat. A i tej rehabilitacji Kukliński nie zawdzięcza w pełni polskim władzom. Albowiem sprawa pułkownika Kuklińskiego stała się bardzo istotnym elementem akcesyjnych negocjacji Polski do NATO. Wówczas Amerykanie postawili sprawę jasno: jeśli Polska chce przystąpić do NATO to pułkownik Kukliński nie może nadal być traktowany jako zdrajca przez polskie państwo. Tak naprawdę Amerykanie bardziej przejmowali się losem Kuklińskiego, niż przedstawiciele wolnej Polski i zdecydowana większość polskiego społeczeństwa, której Kukliński był albo obojętny, albo po prostu nieznany. Pułkownik Kukliński zrobił dla Polski tak wiele, a Polska się od niego odwróciła. Polskie władze o nim zapomniały do tego stopnia, że dopiero amerykańskie wstawiennictwo sprawiło, iż pierwszy polski oficer struktur NATO doczekał się możliwości swobodnego przyjazdu do swojej ojczyzny.
Dzisiaj znowu słyszymy, że pułkownik Ryszard Kukliński jest postacią kontrowersyjną. Albowiem przemalowany „Czerwony” znowu zatruwa swoją propagandą polską przestrzeń publiczną!
Pułkownikowi Kuklińskiemu, za jego postawę i dokonania, należą się słowa uznania i szacunku.
Cześć Ci i chwała, wielki żołnierzu!
Cześć Ci i chwała, wielki polski patrioto!
Cześć Ci i chwała, wielki Polaku!
Bohaterzy nie umierają nigdy! Zaś ci, którzy Cię pułkowniku oczerniają, sami okrywają się hańbą!
PRL-owskiej propagandzie - STOP!
Nie pozwólmy, aby „Czerwony” znowu był górą!
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (61)