zbigniewstefanik zbigniewstefanik
3037
BLOG

„Czerwony” znowu górą? O pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 61

           W polskiej przestrzeni publicznej na nowo rozgorzał spór o pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. W Polsce jego postawa i dokonania, ćwierć wieku po upadku żelaznej kurtyny i dziesięć lat po śmierci Ryszarda Kuklińskiego, nadal budzą emocje. Dla jednych bohater, który uratował świat przed trzecią wojną światową, a dla drugich - zdrajca, który złamał żołnierską przysięgę i sprzedał się obcemu mocarstwu. Skąd bierze się tak diametralna różnica zdań o Kuklińskim?

           Należę do grupy darzącej pułkownika Kuklińskiego nie tylko szacunkiem i uznaniem, ale - przede wszystkim - wdzięcznością. Uważam, że swoją postawą Ryszard Kukliński zwrócił honor mundurowi polskiego żołnierza i oficera; mundurowi, który w okresie PRL-u stracił wiarygodność, a orzeł na żołnierskiej czapce - w tamtym okresie - stracił koronę. Działalność Ryszarda Kuklińskiego sprawiła, iż polski żołnierz, polski oficer dał całemu światu świadectwo, iż w szeregach Ludowego Wojska Polskiego i w innych służbach mundurowych są i tacy, którzy służą Polsce, a nie komunistycznemu reżimowi. Właśnie to robił Kukliński: służył Polsce, podczas gdy jego „towarzysze“ w mundurach ślepo służyli reżimowi komunistycznemu. Ci sami „towarzysze” nazywają dzisiaj Kuklińskiego zdrajcą, a do własnej postawy w okresie PRL-u odnoszą się – co najmniej – dwuznacznie, a nierzadko i niechętnie.

           Ryszard Kukliński jest jednym z najbardziej szanowanych Polaków w Stanach Zjednoczonych. W USA niejednokrotnie można spotkać się z opinią, iż pułkownik Kukliński jest pierwszym polskim oficerem, który przystąpił do NATO. Co na to polska opinia publiczna? Jak zwykle jest podzielona i skłócona. No i oczywiście okazuje się, że Ryszard Kukliński jest postacią kontrowersyjną, a jego postawa budzi różne reakcje. Dlaczego tak się dzieje?

           Otóż takie są skutki zaniechanej dekomunizacji oraz widma PRL-u, które nadal krąży nad Polską. Reżim już upadł, ale jego propaganda pozostała. Podobnie jak jej propagatorzy, którzy bezczelnie i w otwarty sposób w kółko powtarzają tezy rodem z PRL-u. A opinia publiczna jest podzielona, ponieważ jak nie traktować poważnie komunistycznych tez, skoro w massmediach ich propagatorzy mogą się nimi dzielić ze społeczeństwem?

           Dwadzieścia pięć lat po upadku komuny, „Czerwony” znowu jest górą. Wolna Polska przegrała z „Czerwonym” walkę o sprawiedliwość. Albowiem w wolnej Polsce żaden zbrodniarz komunistyczny nie został ukarany za swoje zbrodnie. Wymiarowi sprawiedliwości wolnej Polski nawet nie udało się skazać prawomocnym wyrokiem odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego. Odpowiedzialni za zbrodnie na polskich obywatelach w okresie stalinizmu również uniknęli kary. Zaś wielu przedstawicieli minionego reżimu po prostu przemalowało się i postanowiło skorzystać z kapitalizmu oraz wolności panującej w Polsce po upadku reżimu. Reżimu, którego zaledwie kilka lat wcześniej gorliwie bronili, nie zważając na społeczne koszta i ludzką krzywdę.

           Dzisiaj w wolnej Polsce przemalowany „Czerwony” odnajduje się bardzo dobrze. Byłych liderów oraz PZPR-owskich działaczy nazywa się dzisiaj przywódcami i liderami polskiej lewicy. Polityczne środowisko postkomunistyczne nazywa się dzisiaj polską lewicą. A twórców PRL-owskiej propagandy nazywa się redaktorami...

           Wolna Polska przegrała z „Czerwonym” walkę o sprawiedliwość. Teraz wolna Polska przegrywa z „Czerwonym” walkę o pamięć historyczną. W polskiej przestrzeni publicznej zaczyna bowiem funkcjonować narracja rodem z PRL-u i komunistyczna interpretacja powojennej historii Polski. Bardzo często można spotkać się z określeniem „leśne bandy”, kiedy jest mowa o leśnych oddziałach z okresu drugiej konspiracji. Przemalowana PRL-owska narracja ze zbrodniarzy robi zaś bohaterów, a z bohaterów - zdrajców. Wojciech Jaruzelski jest zgodnie z tą narracją bohaterem. Co tam jakaś bliżej nieokreślona działalność w Informacji Wojskowej. Co tam współodpowiedzialność za masakrę robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Co tam wprowadzenie stanu wojennego. Wojciech Jaruzelski współtworzył przecież wolną Polskę, ponieważ zgodził się na Okrągły Stół.

           Jaruzelski do tego stopnia cieszy się uznaniem w wolnej Polsce, iż jakiś czas temu został nawet zaproszony przez Prezydenta RP na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jednak na ten temat mówmy lepiej po cichu, szeptem i na uszko. Albowiem nie przynosi to wolnej Polsce chwały. Tak samo, jak wypowiedź jednego z doradców prezydenta RP sprzed czterech lat, który powiedział, iż Jaruzelski nie został zaproszony na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jako przewodniczący WRON-u czy jako jakiś inny komunistyczny dygnitarz, tylko jako były prezydent Polski

           Jaruzelski to bohater, przecież „polska lewica” z wielką pompą świętowała wraz z „czerwonym generałem” jego dziewięćdziesiąte urodziny. Zresztą Czesław Kiszczak, Florian Siwicki i Władysław Ciastoń oraz inni przedstawiciele PRL-u również urastają w tej narracji do rangi bohaterów. Przedstawicielka polskiej lewicy stwierdziła jakiś czas temu, iż jest zaniepokojona tym, że mówi się o PRL-u jako o państwie niesuwerennym. Stwierdziła później, iż uważa, że PRL - w którym przecież żyła - był państwem suwerennym.

           Przez tak zwaną polską lewicę najczęściej przywoływanym komunistycznym dygnitarzem jest Edward Gierek. Kolejny polski „bohater”... Sam przewodniczący SLD czerpie pełnymi garściami z gierkowskiej retoryki, a nawet proponuje powrót do czterdziestu dziewięciu województw, co było jednym z głównych postanowień Gierka w okresie jego panowania.

           Ale pułkownik Kukliński jest zdrajcą. Dlaczego? Ano dlatego, że zdradził reżim, no i swoich „towarzyszy”. A owi „towarzysze” zdrady nie wybaczają. Jest to bowiem środowisko bardzo ze sobą zżyte i niezwykle solidarne...

           Dzisiaj wolni Polacy żyją w wolnej Polsce. Wolni Polacy w wolnej Polsce aspirują do nowoczesności i chcą być postrzegani jako nowocześni ludzie. Ale nie sposób mówić o nowoczesności, kiedy mamy do czynienia z brakiem znajomości historii swojego kraju. Tej prawdziwej historii, czyli nie tej, którą nadal propaguje w Polsce przemalowany „Czerwony”. Wolny i nowoczesny Polak powinien znać historię swojej ojczyzny i być świadom roli, jaką odegrali ci, którzy tę historię tworzyli. Bardzo istotną częścią najnowszej historii Polski jest pułkownik Ryszard Kukliński, który - powtórzę raz jeszcze - całym sobą służył Polsce i podjął walkę z komunistycznym reżimem. Pułkownik Kukliński oddal Polsce wszystko. Zaś za swoją postawę zapłacił bardzo wysoka cenę. Musiał uciekać ze swojego kraju, w którym okrzyknięto go zdrajcą i skazano na karę śmierci. Nawet upadek w Polsce komunistycznego reżimu nie oznaczał pełnej rehabilitacji dla Kuklińskiego. Na rehabilitację i uznanie swoich zasług przez władze wolnej Polski pułkownik Kukliński musiał czekać aż osiem lat. A i tej rehabilitacji Kukliński nie zawdzięcza w pełni polskim władzom. Albowiem sprawa pułkownika Kuklińskiego stała się bardzo istotnym elementem akcesyjnych negocjacji Polski do NATO. Wówczas Amerykanie postawili sprawę jasno: jeśli Polska chce przystąpić do NATO to pułkownik Kukliński nie może nadal być traktowany jako zdrajca przez polskie państwo. Tak naprawdę Amerykanie bardziej przejmowali się losem Kuklińskiego, niż przedstawiciele wolnej Polski i zdecydowana większość polskiego społeczeństwa, której Kukliński był albo obojętny, albo po prostu nieznany. Pułkownik Kukliński zrobił dla Polski tak wiele, a Polska się od niego odwróciła. Polskie władze o nim zapomniały do tego stopnia, że dopiero amerykańskie wstawiennictwo sprawiło, iż pierwszy polski oficer struktur NATO doczekał się możliwości swobodnego przyjazdu do swojej ojczyzny.

           Dzisiaj znowu słyszymy, że pułkownik Ryszard Kukliński jest postacią kontrowersyjną. Albowiem przemalowany „Czerwony” znowu zatruwa swoją propagandą polską przestrzeń publiczną!

           Pułkownikowi Kuklińskiemu, za jego postawę i dokonania, należą się słowa uznania i szacunku.

           Cześć Ci i chwała, wielki żołnierzu!

           Cześć Ci i chwała, wielki polski patrioto!

           Cześć Ci i chwała, wielki Polaku!

           Bohaterzy nie umierają nigdy! Zaś ci, którzy Cię pułkowniku oczerniają, sami okrywają się hańbą!

           PRL-owskiej propagandzie - STOP!

           Nie pozwólmy, aby „Czerwony” znowu był górą!

                                                                                               

* * *

                                                                                                                                                      

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

                                                                                                                                                      

 http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

                                                                                                                                                         

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

                                                                                                                                                              

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

                                                                                                                                                               

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (61)

Inne tematy w dziale Polityka