W Polsce trwa proces kamienowania Jacka Protasiewicza, przybiera on na sile. Europoseł i vice-przewodniczący Parlamentu Europejskiego stał się uczestnikiem incydentu na niemieckim lotnisku we Frankfurcie. To wiemy na pewno. Doszło do awantury pomiędzy Protasiewiczem i celnikiem, awantury nacechowanej ostrymi słowami. Jacek Protasiewicz twierdzi, że był popychany przez funkcjonariuszy, zaś funkcjonariusze twierdzą z kolei, że europoseł był pijany, co zdają się potwierdzać relacje świadków tego zajścia. Następnie vice-przewodniczący PE zostaje skuty w kajdanki i doprowadzony do pomieszczenia, gdzie przeprowadzono na nim rewizję. Europoseł twierdzi, że kazano mu się rozebrać.
Chociaż informacja o tym zajściu została podana przez niemiecki tabloid „Bild”, to w Polsce główne stacje informacyjne i wszystkie massmedia uczyniły z tego incydentu jedną z czołowych informacji. Mówi się o pijanym europośle, który awanturował się na lotnisku. Przedstawiciele polskiej sceny politycznej i polskich środowisk opiniotwórczych mówią o poczuciu wstydu i wyrażają ubolewanie z powodu tego incydentu. A są i tacy, którzy już teraz, chociaż sprawa nie jest wyjaśniona, przepraszają Niemców za zachowanie „pijanego europosła”. Nikt nie pozostawił na Protasiewiczu suchej nitki, nawet urzędujący premier...
Jednak, co ciekawe, ani przedstawiciele polskiej sceny politycznej, ani przedstawiciele massmediów i środowisk opiniotwórczych zdają się nie zauważać, że w sprawie Protasiewicza są dwie strony medalu.
Być może europoseł Protasiewicz był pod wpływem alkoholu i tego dnia, na lotnisku we Frankfurcie, zachowywał się w sposób naganny. Być może europoseł wdał się w niepotrzebną awanturę z niemieckim celnikiem. Być może europoseł dał się sprowokować niemieckiemu celnikowi. Jednak zachowanie Jacka Protasiewicza w całej tej sprawie jest absolutnie drugorzędne. Jak również absolutnie drugorzędne i nieistotne dla całej tej sprawy jest to czy Jacek Protasiewicz był pod wpływem alkoholu, czy nie. Powiem więcej: w tym incydencie sam Jacek Protasiewicz jest mało istotnym czynnikiem, albowiem chodzi tutaj o zignorowanie przez niemieckich funkcjonariuszy paszportu dyplomatycznego Jacka Protasiewicza.
W programie publicystycznym „Kropka nad i” z 27 lutego bieżącego roku, zarówno redaktorka tego programu Monika Olejnik, jak również jej gość Janusz Palikot nie kryli swojego oburzenia, iż Jacek Protasiewicz wspominał o zignorowaniu jego paszportu dyplomatycznego przez niemieckich funkcjonariuszy. Zdaniem Janusza Palikota, europoseł zasłaniał się swoim paszportem dyplomatycznym, co przywódca Twojego Ruchu uznał za zachowanie żenujące i skandaliczne. Jednak wszyscy ci, którzy podzielają zdanie wyrażone tego dnia przez Palikota są w głębokim błędzie, albowiem nie dostrzegają meritum tej sprawy. Najprawdopodobniej tego dnia na lotnisku we Frankfurcie doszło bowiem do bardzo poważnego incydentu dyplomatycznego, którego głównym elementem stało się całkowite pogwałcenie elementarnej zasady prawa międzynarodowego dotyczącego statusu dyplomatów.
Jacek Protasiewicz poinformował niemieckiego celnika, że jest dyplomatą. To zresztą potwierdza naoczny świadek, Mariusz Zacharski. Mimo to awantura trwała nadal. A Protasiewicz twierdzi, że niemiecki celnik dodatkowo go popchnął. Europoseł informuje, że wylegitymował się swoim paszportem dyplomatycznym, w tym momencie celnik powinien zaprzestać wszelkich czynności kontrolnych i to bez względu na wypowiedziane przez Protasiewicza słowa czy stan trzeźwości europosła. Paszport dyplomatyczny gwarantuje dyplomatyczną ochronę. Funkcjonariusz publiczny nie ma więc prawa rewidować okaziciela paszportu dyplomatycznego. Tym bardziej nie jest dopuszczalna jakaś rewizja osobista. Zaś skucie w kajdanki, a tym bardziej aresztowanie okaziciela paszportu dyplomatycznego jest absolutnie wykluczone przez prawo międzynarodowe. Jakiekolwiek czynności policyjne mogą nastąpić dopiero wówczas, kiedy zostanie zdjęta ochrona dyplomatyczna.
Jacek Protasiewicz jest posiadaczem immunitetu europoselskiego, a jego dyplomatyczny paszport nadaje mu immunitet dyplomatyczny. Jeśli doszło do rewizji europosła Protasiewicza, a następnie do jego skucia w kajdanki i do jego aresztowania, to niemieccy funkcjonariusze publiczni pogwałcili dwa immunitety, a - co za tym idzie - pogwałcili oni podstawową zasadę prawa międzynarodowego, która gwarantuje dyplomatom nietykalność. Czy prawo międzynarodowe nie obowiązuje w Republice Federalnej Niemiec?
Sprawa Jacka Protasiewicza obnaża również inne dość rozpowszechnione zjawisko, o którym zbyt rzadko mówi się w Polsce. Chodzi tutaj o zbyt częste stosowanie podwójnych standardów przez przedstawicieli służby celnej krajów Europy Zachodniej wobec obywateli z państw Europy Środkowej, Wschodniej i z obszaru byłej Jugosławii. Zbyt często pojawia się bowiem w krajach starej piętnastki Unii Europejskiej stereotyp Polaka pijaka, Polaka złodzieja, Polaka przemytnika. Obywatele z wyżej wymienionych państw również cierpią na funkcjonujące o nich stereotypy w krajach Europy Zachodniej. Te stereotypy często przekładają się na sposób w jaki obywatele Polski, Słowacji, Węgier, Słowenii i inni są traktowani przez funkcjonariuszy służby celnej, a nawet służb porządkowych na zachodzie Europy. Takich przypadków jest bardzo wiele i namnożyło się ich niemało w ostatnich latach. Sam byłem świadkiem tego, jak na Zachodzie podczas kontroli wykonywanej przez celnika, policjanta czy ogólnie funkcjonariusza publicznego, traktuje się okaziciela paszportu polskiego i jak traktuje się w takiej samej sytuacji okaziciela paszportu nadanego przez państwo zachodnie.
Funkcjonariusze niemieckiej służby celnej nie raz zachowali się w sposób niekulturalny, a czasem wręcz chamski przy przeprowadzaniu kontroli na obywatelach wyżej wymienionych państw. Wiele osób tego doświadczyło. Czy sprawa Protasiewicza nie pokazuje stosowania podwójnych standardów przez niemieckich funkcjonariuszy publicznych?
Zbyt częste stosowanie podwójnych standardów przez służby celne i innych funkcjonariuszy publicznych zachodnich państw Unii Europejskiej powinno stać się obiektem debaty w Parlamencie Europejskim. Obywatele państw Europy Środkowej i obszaru byłej Jugosławii nie są obywatelami Unii Europejskiej drugiej kategorii i w żaden sposób nie mogą być ani tak postrzegani, ani tak traktowani. Nie wolno pozwalać na traktowanie przez funkcjonariuszy publicznych państw zachodnich UE owych obywateli jako obywateli gorszych czy mniej znaczących, niż obywatele Europy Zachodniej . Odnoszę takie wrażenie, że w przypadku incydentu na lotnisku we Frankfurcie z udziałem Jacka Protasiewicza tak się właśnie stało.
Być może europoseł Jacek Protasiewicz został potraktowany przez niemieckiego celnika jako obywatel drugiej kategorii. Być może paszport dyplomatyczny Jacka Protasiewicza został zlekceważony przez niemieckich funkcjonariuszy. Być może nie uszanowano polskiego dyplomaty i dyplomatycznego statusu, jaki nadawał mu jego dyplomatyczny paszport. Być może mamy do czynienia z poważnym incydentem dyplomatycznym wywołanym przez niemieckich funkcjonariuszy publicznych. Dlatego apeluję: nie kamienujcie Jacka Protasiewicza. Sprawę należy wyjaśnić. Nie przepraszajcie państwa niemieckiego, poczekajcie, aż wszystkie aspekty tej sprawy zostaną ujawnione i wyklarowane. Wszak nie tylko Protasiewicz wystąpił w tym incydencie. W tym zajściu mają również swój udział niemieccy funkcjonariusze publiczni i ich zachowanie w tej sprawie powinno zostać zbadane. Być może istnieją podstawy, aby zostało wszczęte przeciwko tym funkcjonariuszom postępowanie dyscyplinarne. Być może są podstawy do postawienia im zarzutów, jeśli okaże się, że naruszyli oni immunitet europoselski i immunitet dyplomatyczny. Być może to państwo niemieckie będzie miało za co Polskę i Polaków przepraszać.
Nie wolno pozwolić, aby stosowano podwójne standardy w Unii Europejskiej wobec polskich czy innych obywateli. Nie wolno godzić się na to, aby w Unii Europejskiej byli obywatele pierwszej kategorii, drugiej kategorii, a - być może - kiedyś trzeciej kategorii. Nie wolno doprowadzić do sytuacji, w której status dyplomaty ulegnie dewaluacji i każdy celnik, policjant czy inny funkcjonariusz publiczny będzie mógł ów status po prostu zignorować.
Nie kamienujcie, nie krzyżujcie Protasiewicza. Nie przepraszajcie Niemców. W tej sprawie medal ma dwie strony i każdą z tych stron należy rzetelnie i szczegółowo wyjaśnić!
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (62)