zbigniewstefanik zbigniewstefanik
3621
BLOG

Dwie strony medalu. O sprawie Jacka Protasiewicza

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 62

 W Polsce trwa proces kamienowania Jacka Protasiewicza, przybiera on na sile. Europoseł i vice-przewodniczący Parlamentu Europejskiego stał się uczestnikiem incydentu na niemieckim lotnisku we Frankfurcie. To wiemy na pewno. Doszło do awantury pomiędzy Protasiewiczem i celnikiem, awantury nacechowanej ostrymi słowami. Jacek Protasiewicz twierdzi, że był popychany przez funkcjonariuszy, zaś funkcjonariusze twierdzą z kolei, że europoseł był pijany, co zdają się potwierdzać relacje świadków tego zajścia. Następnie vice-przewodniczący PE zostaje skuty w kajdanki i doprowadzony do pomieszczenia, gdzie przeprowadzono na nim rewizję. Europoseł twierdzi, że kazano mu się rozebrać.

Chociaż informacja o tym zajściu została podana przez niemiecki tabloid „Bild”, to w Polsce główne stacje informacyjne i wszystkie massmedia uczyniły z tego incydentu jedną z czołowych informacji. Mówi się o pijanym europośle, który awanturował się na lotnisku. Przedstawiciele polskiej sceny politycznej i polskich środowisk opiniotwórczych mówią o poczuciu wstydu i wyrażają ubolewanie z powodu tego incydentu. A są i tacy, którzy już teraz, chociaż sprawa nie jest wyjaśniona, przepraszają Niemców za zachowanie „pijanego europosła”. Nikt nie pozostawił na Protasiewiczu suchej nitki, nawet urzędujący premier...

Jednak, co ciekawe, ani przedstawiciele polskiej sceny politycznej, ani przedstawiciele massmediów i środowisk opiniotwórczych zdają się nie zauważać, że w sprawie Protasiewicza są dwie strony medalu.

           Być może europoseł Protasiewicz był pod wpływem alkoholu i tego dnia, na lotnisku we Frankfurcie, zachowywał się w sposób naganny. Być może europoseł wdał się w niepotrzebną awanturę z niemieckim celnikiem. Być może europoseł dał się sprowokować niemieckiemu celnikowi. Jednak zachowanie Jacka Protasiewicza w całej tej sprawie jest absolutnie drugorzędne. Jak również absolutnie drugorzędne i nieistotne dla całej tej sprawy jest to czy Jacek Protasiewicz był pod wpływem alkoholu, czy nie. Powiem więcej: w tym incydencie sam Jacek Protasiewicz jest mało istotnym czynnikiem, albowiem chodzi tutaj o zignorowanie przez niemieckich funkcjonariuszy paszportu dyplomatycznego Jacka Protasiewicza.

W programie publicystycznym „Kropka nad i” z 27 lutego bieżącego roku, zarówno redaktorka tego programu Monika Olejnik, jak również jej gość Janusz Palikot nie kryli swojego oburzenia, iż Jacek Protasiewicz wspominał o zignorowaniu jego paszportu dyplomatycznego przez niemieckich funkcjonariuszy. Zdaniem Janusza Palikota, europoseł zasłaniał się swoim paszportem dyplomatycznym, co przywódca Twojego Ruchu uznał za zachowanie żenujące i skandaliczne. Jednak wszyscy ci, którzy podzielają zdanie wyrażone tego dnia przez Palikota są w głębokim błędzie, albowiem nie dostrzegają meritum tej sprawy. Najprawdopodobniej tego dnia na lotnisku we Frankfurcie doszło bowiem do bardzo poważnego incydentu dyplomatycznego, którego głównym elementem stało się całkowite pogwałcenie elementarnej zasady prawa międzynarodowego dotyczącego statusu dyplomatów.

Jacek Protasiewicz poinformował niemieckiego celnika, że jest dyplomatą. To zresztą potwierdza naoczny świadek, Mariusz Zacharski. Mimo to awantura trwała nadal. A Protasiewicz twierdzi, że niemiecki celnik dodatkowo go popchnął. Europoseł informuje, że wylegitymował się swoim paszportem dyplomatycznym, w tym momencie celnik powinien zaprzestać wszelkich czynności kontrolnych i to bez względu na wypowiedziane przez Protasiewicza słowa czy stan trzeźwości europosła. Paszport dyplomatyczny gwarantuje dyplomatyczną ochronę. Funkcjonariusz publiczny nie ma więc prawa rewidować okaziciela paszportu dyplomatycznego. Tym bardziej nie jest dopuszczalna jakaś rewizja osobista. Zaś skucie w kajdanki, a tym bardziej aresztowanie okaziciela paszportu dyplomatycznego jest absolutnie wykluczone przez prawo międzynarodowe. Jakiekolwiek czynności policyjne mogą nastąpić dopiero wówczas, kiedy zostanie zdjęta ochrona dyplomatyczna.

Jacek Protasiewicz jest posiadaczem  immunitetu europoselskiego, a jego dyplomatyczny paszport nadaje mu immunitet dyplomatyczny. Jeśli doszło do rewizji europosła Protasiewicza, a następnie do jego skucia w kajdanki i do jego aresztowania, to niemieccy funkcjonariusze publiczni pogwałcili dwa immunitety, a - co za tym idzie - pogwałcili oni podstawową zasadę prawa międzynarodowego, która gwarantuje dyplomatom nietykalność. Czy prawo międzynarodowe nie obowiązuje w Republice Federalnej Niemiec?

Sprawa Jacka Protasiewicza obnaża również inne dość rozpowszechnione zjawisko, o którym zbyt rzadko mówi się w Polsce. Chodzi tutaj o zbyt częste stosowanie podwójnych standardów przez przedstawicieli służby celnej krajów Europy Zachodniej wobec obywateli z państw Europy Środkowej, Wschodniej i z obszaru byłej Jugosławii. Zbyt często pojawia się bowiem w krajach starej piętnastki Unii Europejskiej stereotyp Polaka pijaka, Polaka złodzieja, Polaka przemytnika. Obywatele z wyżej wymienionych państw również cierpią na funkcjonujące o nich stereotypy w krajach Europy Zachodniej. Te stereotypy  często przekładają się na sposób w jaki obywatele Polski, Słowacji, Węgier, Słowenii i inni są traktowani przez funkcjonariuszy służby celnej, a nawet służb porządkowych na zachodzie Europy. Takich przypadków jest bardzo wiele i namnożyło się ich niemało w ostatnich latach. Sam byłem świadkiem tego, jak na Zachodzie podczas kontroli wykonywanej przez celnika, policjanta czy ogólnie funkcjonariusza publicznego, traktuje się okaziciela paszportu polskiego i jak traktuje się w takiej samej sytuacji okaziciela paszportu nadanego przez państwo zachodnie.

Funkcjonariusze niemieckiej służby celnej nie raz zachowali się w sposób niekulturalny, a czasem wręcz chamski przy przeprowadzaniu kontroli na obywatelach wyżej wymienionych państw. Wiele osób tego doświadczyło. Czy sprawa Protasiewicza nie pokazuje stosowania podwójnych standardów przez niemieckich funkcjonariuszy publicznych?

Zbyt częste stosowanie podwójnych standardów przez służby celne i innych funkcjonariuszy publicznych zachodnich państw Unii Europejskiej powinno stać się obiektem debaty w Parlamencie Europejskim. Obywatele państw Europy Środkowej i obszaru byłej Jugosławii nie są obywatelami Unii Europejskiej drugiej kategorii i w żaden sposób nie mogą być  ani tak postrzegani, ani tak traktowani. Nie wolno pozwalać na traktowanie przez funkcjonariuszy publicznych państw zachodnich UE owych obywateli jako obywateli gorszych czy mniej znaczących, niż obywatele Europy Zachodniej . Odnoszę takie wrażenie, że w przypadku incydentu na lotnisku we Frankfurcie z udziałem Jacka Protasiewicza tak się właśnie stało.

Być może europoseł Jacek Protasiewicz został potraktowany przez niemieckiego celnika jako obywatel drugiej kategorii. Być może paszport dyplomatyczny Jacka Protasiewicza został zlekceważony przez niemieckich funkcjonariuszy. Być może nie uszanowano polskiego dyplomaty i dyplomatycznego statusu, jaki nadawał mu jego dyplomatyczny paszport. Być może mamy do czynienia z poważnym incydentem dyplomatycznym wywołanym przez niemieckich funkcjonariuszy publicznych. Dlatego apeluję: nie kamienujcie Jacka Protasiewicza. Sprawę należy wyjaśnić. Nie przepraszajcie państwa niemieckiego, poczekajcie, aż wszystkie aspekty tej sprawy zostaną ujawnione i wyklarowane. Wszak nie tylko Protasiewicz wystąpił w tym incydencie. W tym zajściu mają również swój udział niemieccy funkcjonariusze publiczni i ich zachowanie w tej sprawie powinno zostać zbadane. Być może istnieją podstawy, aby zostało wszczęte przeciwko tym funkcjonariuszom postępowanie dyscyplinarne. Być może są podstawy do postawienia im zarzutów, jeśli okaże się, że naruszyli oni immunitet europoselski i immunitet dyplomatyczny. Być może to państwo niemieckie będzie miało za co Polskę i Polaków przepraszać.

Nie wolno pozwolić, aby stosowano podwójne standardy w Unii Europejskiej wobec polskich czy innych obywateli. Nie wolno godzić się na to, aby w Unii Europejskiej byli obywatele pierwszej kategorii, drugiej kategorii, a - być może - kiedyś trzeciej kategorii. Nie wolno doprowadzić do sytuacji, w której status dyplomaty ulegnie dewaluacji i każdy celnik, policjant czy inny funkcjonariusz publiczny będzie mógł ów status po prostu zignorować. 

Nie kamienujcie, nie krzyżujcie Protasiewicza. Nie przepraszajcie Niemców. W tej sprawie medal ma dwie strony i każdą z tych stron należy rzetelnie i szczegółowo wyjaśnić!

* * *

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

                                                                                                                                                      

 http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

                                                                                                                                                         

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

                                                                                                                                                              

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

                                                                                                                                                               

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (62)

Inne tematy w dziale Polityka