zbigniewstefanik zbigniewstefanik
3118
BLOG

Kaczyński i Palikot o polskim bezpieczeństwie. Który ma rację?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 21

5 marca bieżącego roku, podczas wystąpienia szefów klubów parlamentarnych w Sejmie RP, doszło do konfrontacji poglądów Jarosława Kaczyńskiego i Janusza Palikota. Punktem spornym był problem jaka jest najskuteczniejsza metoda zapewnienia Polsce bezpieczeństwa i nienaruszalności granic. Prezes PiS-u stwierdził podczas wyżej wymienionego przemówienia, że konieczne będzie zwiększenie polskiego wysiłku w zakresie rodzimego potencjału obronnego. Zaś Janusz Palikot, krytykując prezesa PiS-u za ten pogląd uznał, że nie armia, ale szybkie wejście Polski do strefy euro zagwarantuje Polsce bezpieczeństwo.

Sposób w jaki tego dnia Janusz Palikot zaatakował Jarosława Kaczyńskiego za jego wypowiedź dotyczącą zwiększenia polskiego wysiłku obronnego może sugerować, iż w ocenie przewodniczącego « Twojego Ruchu » proponowane przez niego i przedstawiane  przez prezesa PiS-u koncepcje na zwiększenie polskiego bezpieczeństwa są niekompatybilne. Ale czy tak jest naprawdę? Czy rzeczywiście oba rozwiązania się wykluczają? W mojej opinii -  absolutnie nie. Obie propozycje są bowiem nie tylko ze sobą kompatybilne, ale - nade wszystko – są one wobec siebie komplementarne.

Osobiście absolutnie zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim, kiedy prezes PiS-u wspomina o konieczności zwiększenia wysiłku idącego w kierunku uskutecznienia polskiego potencjału obronnego. Polska armia, chociaż przechodząca przez fazę modernizacji, nadal pozostaje w dużej mierze archaiczna. Nasza flota powietrzna nadal może „pochwalić się” śmigłowcami wywodzącymi się z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, czyli z ery sowieckiej. Także stan posiadanych przez nasze lotnictwo samolotów myśliwskich i wielozadaniowych jest stanowczo niewystarczający, jeśli Polska chce traktować serio scenariusz obrony wschodniej granicy RP przed konwencjonalną inwazją i na tę ewentualność na poważnie się przygotować. Polska marynarka wojenna również pozostawia wiele do życzenia i z całą pewnością musi zostać zmodernizowana i dozbrojona. Polskie siły pancerne podobnie - jeśli mają stanowić konkretną wartość bojową na polu bitwy - muszą zostać unowocześnione. Ogólnie rzecz biorąc, za dużo w polskiej armii sprzętu przestarzałego i nie przedstawiającego większej wartości bojowej na nowoczesnym polu bitwy. Polska musi również skoncentrować swoje wysiłki na uskutecznieniu, a być może odtworzeniu polskiej obrony cywilnej. Można bowiem spotkać się z poglądem (mającym skądinąd swoje uzasadnienie w faktach), iż de facto polska obrona cywilna nie istnieje...

W kwestii obrony swoich granic i nienaruszalności swojego terytorium przez obce wojska, Polska nie może jedynie liczyć na partnerów z NATO. Nawet gwarancje najbardziej wiarygodnego partnera nie mogą powodować zlekceważenia rozwoju swojego potencjału obronnego. Warto również przypomnieć, iż w roku 1939 Polska miała gwarancję Francji i Wielkiej Brytanii o przyjściu z pomocą w razie inwazji z zewnątrz. Ile te gwarancje były warte -  wszyscy wiemy. W roku 1938 Czechosłowacja miała podobne gwarancje Francji, Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego. Jednak skuteczność i skutki dla Czechosłowacji tamtych paktów militarnych są powszechnie znane.

Nie namawiam do braku wiary w wiarygodność sojuszu militarnego NATO, którego – przynajmniej w tym momencie - głównym gwarantem są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Po prostu uważam, że należy zakładać różne scenariusze i zrobić wszystko, aby możliwie najlepiej się przygotować na najgorsze, jeśli ono nadejdzie.

Podpisuję się prawą ręką pod wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego, dotyczącą konieczności zwiększenia polskiego potencjału obronnego. Ale podpisuję się jednocześnie lewą ręką pod opinią wyrażoną przez Janusza Palikota, dotyczącą szybkiego wstąpienia Polski do strefy euro, jako gwarancji naszego bezpieczeństwa.

Polska jest członkiem Unii Europejskiej od niemal dziesięciu lat, należy także do strefy Schengen od lat siedmiu - to fakt. Jednak Rzeczpospolita nie należy do głównego filaru integrującego dzisiaj Unię Europejską i skupiającą w swoim gronie państwa Unii Europejskiej pierwszej prędkości, czyli do strefy euro. Państwa strefy euro muszą się nawzajem wspierać i być ze sobą solidarne. Wszak od tego zależy wiarygodność wspólnej waluty. Obecność w eurostrefie gwarantuje więc każdemu jej członkowi wsparcie pozostałych uczestników, ponieważ od tego zależy „stan zdrowia” europejskiej waluty, no i - co za tym naturalnie idzie - stan gospodarczy całej eurozony i wszystkich państw do niej należących. A więc, należąc do strefy euro, Polska miałaby de facto zagwarantowane wsparcie jej pozostałych członków. Mówiąc wprost, państwa członkowskie eurozony, w tym Francja i Niemcy, musiałyby Polskę wspierać (również militarnie) w przypadku jakiegoś zewnętrznego zagrożenia czy pogwałcenia nienaruszalności polskich granic, w tym wschodniej granicy Rzeczypospolitej. Wszak zagrożenie płynące do Polski z zewnątrz eurostrefy czy naruszenie polskich granic na wschodzie, miałoby automatycznie negatywne skutki dla samej waluty euro, jak również negatywne skutki gospodarcze dla całej eurozony i jej państw członkowskich.

Członkowstwo Polski w eurostrefie zwiększyłoby bezpieczeństwo naszego kraju i jego granic. Wszak kiedy trzeba podjąć jakieś działania czy udzielić jakiegoś wsparcia to nic nie przekonuje zachodniej Europy tak bardzo, jak argumenty gospodarcze i finansowe. W przypadku członkostwa Polski w eurozonie i pogwałcenia wschodniej granicy Rzeczypospolitej, pozostałe państwa eurozony musiałyby wspierać nasz kraj dla swojego własnego, finansowego i gospodarczego dobra.

Zarówno udoskonalenie potencjału obronnego Rzeczypospolitej, jak również szybkie przystąpienie Polski do strefy euro zdecydowanie wpłynie na poziom bezpieczeństwa naszego kraju i stanowczo zredukuje ewentualną negatywną perspektywę pogwałcenia naszych granic, w tym naszych granic na wschodzie. Te rozwiązania się w żaden sposób nie wykluczają, a - dodatkowo – po prostu się uzupełniają.

Panowie Kaczyński i Palikot, nie spierajcie się w tej kwestii, nie kłóćcie się. W tej sprawie obaj macie rację!

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka