Stanisław Kalemba złożył dymisję ze stanowiska ministra rolnictwa na ręce premiera Donalda Tuska. Oficjalny powód tej dymisji to - zdaniem Kalemby - brak wystarczających instrumentów oraz wsparcia dla ministra rolnictwa w kwestii wdrażania postanowień Rady Ministrów z 25 lutego bieżącego roku, dotyczących zwalczania w Polsce skutków afrykańskiego pomoru świń.
Jednak dymisję Stanisława Kalemby należy rozpatrywać również w szerszym kontekście, a mianowicie wewnętrznego konfliktu w Polskim Stronnictwie Ludowym. Od chwili wyboru nowego przewodniczącego u Ludowców - między przedstawicielami zwaśnionych frakcji - toczy się walka o władzę i wpływy.
Stanisław Kalemba miał należeć do frakcji Waldemara Pawlaka. Tym samym nie cieszył się poparciem obecnego vice-premiera Janusza Piechocińskiego, który - przypomnę - kilkanaście miesięcy temu odebrał Pawlakowi władzę w PSL-u. Można spotkać się z opiniami, iż Piechociński niechętnie patrzył na obecność Kalemby w rządzie. Powód tej niechęci jest prosty: Piechociński stara się odsuwać możliwie jak najdalej (od siebie, ale i od PSL-owskich ministerstw) ludzi Pawlaka, niegdyś swojego konkurenta, później swojego partyjnego oponenta, a teraz – być może - swojego politycznego wroga.
Walka o władzę w Polskim Stronnictwie Ludowym trwa w najlepsze. Tymczasem poseł Eugeniusz Kłopotek stara się studzić emocje swoich kolegów partyjnych i nawołuje do zaniechania wewnętrznych rozliczeń do momentu ogłoszenia wyników wyborów do europarlamentu. Zdaniem Kłopotka wynik ten będzie dowodem na to, czy kierunek przyjęty przez obecne kierownictwo PSL-u (czytaj: Janusza Piechocińskiego) jest słuszny, czy też nie. W przypadku niezadowalającego wyniku wyborczego można więc spodziewać się zmiany układu sił w partii Ludowców. Można również domniemywać, iż niski wynik wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego w nadchodzących eurowyborach przysłuży się Waldemarowi Pawlakowi. A on spokojnie, cierpliwie i – nade wszystko - po cichu czeka na swoją chwilę. Kiedy odpowiedni moment w końcu nadejdzie, były premier nie omieszka wykorzystać takiej okazji w stu procentach... W stu procentach!
PSL zajmuje się sobą, a liderzy ugrupowania - wewnętrzną walką o wpływy i władzę w partii. Jednak można być tym stanem rzeczy cokolwiek zdziwionym. Albowiem to nie wewnętrzne spory o przywództwo są największym problemem PSL-u i jego liderów. Na obecną chwilę największym zagrożeniem dla Ludowców jest dramatyczne położenie polityczne, w którym znajduje się PSL. Wszak partia Jarosława Kaczyńskiego depcze im po piętach, można odnieść wrażenie, że niejako wręcz wchodzi im na głowę!
Polskie Stronnictwo Ludowe przeżywa wielowymiarowy kryzys. Geneza tego kryzysu związana jest z chwilą, gdy partia Pawlaka postanowiła zawiązać koalicję z Platformą Obywatelską i przyjąć współodpowiedzialność za Polskę i rząd Rzeczypospolitej. PSL związał się wówczas z Platformą Obywatelską na dobre i na złe. Jednak warto zauważyć, iż - z punktu widzenia tożsamości politycznej - Polskie Stronnictwo Ludowe bardzo wiele różni od Platformy Obywatelskiej. A przynajmniej różniło w przeszłości.
PSL było partią, która na sztandarach miała „wypisane” postulaty chłopskie. Partia Pawlaka przedstawiała się jako obrońca mieszkańców małych miast, miasteczek i wsi. Tymczasem Platforma Obywatelska to partia o charakterze typowo miejskim; stawia na rozwój największych polskich ośrodków miejskich, co było sprzeczne z programem PSL-u. Mówiąc wprost, program PSL-u na pierwszym miejscu stawiał - przy planowaniu szeroko rozumianego rozwoju Polski - interes i potrzeby małych miast, miasteczek i wsi. Zaś PO przy planowaniu ogólnopolskiego rozwoju stawiała na strategię wspierania dużych i największych ośrodków miejskich; to one miały „pociągnąć” za sobą rozwój mniejszych i biedniejszych ośrodków i obszarów.
Tak więc między Platformą a PSL-em występowała silna różnica tożsamościowa, co skutkowało różnicą grup społecznych, do których obie partie – mówiąc kolokwialnie - zwracały się z prośbą o głos. Warto również zauważyć, iż Platforma Obywatelska na swoich sztandarach miała wypisany gospodarczy liberalizm. Z kolei PSL programowo utożsamiał się z obszarami i grupami społecznymi wykluczonymi z rozwoju gospodarczego. Stanowi to kolejną sprzeczność pomiędzy partią Donalda Tuska i partią ówczesnego przewodniczącego PSL-u Waldemara Pawlaka.
Koalicja i sprawowanie władzy u boku Platformy Obywatelskiej sprawiły, iż Polskie Stronnictwo Ludowe utraciło swoją tożsamość; i to do tego stopnia, że trudno dziś jednoznacznie stwierdzić do kogo w pierwszej kolejności ma być skierowany jego przekaz. Dzisiaj Polskie Stronnictwo Ludowe najbardziej kojarzy się z partią władzy, której strategią jest polityczne trwanie przy władzy, trwanie w rządzie i w koalicji rządzącej. Pytanie jednak brzmi: czy zamiast trwania obowiązująca strategia w PSL-u stanie się próbą politycznego przetrwania? Albowiem wiele wskazuje na to, iż Polskie Stronnictwo Ludowe zmierza ku swojemu schyłkowi. Ku końcowi.
Polskie Stronnictwo Ludowe, pogrążone w wewnętrznym konflikcie, nie dostrzega najważniejszego zagrożenia politycznego. W sytuacji, kiedy PSL traci polityczny „grunt” (i to nawet w swoich bastionach i matecznikach), „grunt” ten jest coraz częściej przejmowany przez partię Jarosława Kaczyńskiego, czyli przez Prawo i Sprawiedliwość. PiS staje się coraz silniejszy w Polsce „małomiasteczkowej” i to nawet na Lubelszczyźnie, gdzie dotychczas Polskie Stronnictwo Ludowe było (od lat!) jedną z głównych - a być może nawet główną - siłą polityczną.
Polskie Stronnictwo Ludowe traci polityczny „grunt” pod nogami. Albowiem niegdysiejsza partia Pawlaka, dziś partia Piechocińskiego, coraz częściej budzi niezadowolenie swojego elektoratu; nawet tego „rdzennego”, czyli rolników. Jak już wspomniałem, PSL jako partia władzy odpowiada za wszystkie decyzje podjęte przez rząd Donalda Tuska. Tak więc, głosując na PSL wyborcy tej partii (nawet ci najbardziej przywiązani i przekonani do Stronnictwa) mają trudny orzech do zgryzienia, mają bowiem świadomość, że oddając swój głos na Ludowców głosują jednocześnie na koalicję PO-PSL i na rząd Donalda Tuska.
Pytanie, które dotychczasowi wyborcy Polskiego Stronnictwa Ludowego postawią sobie przy urnach do głosowania będzie brzmiało: czy jest Pan/Pani zadowolony/zadowolona z dotychczasowych rządów PO-PSL? Dla wyborców PSL-u (nawet tych, którzy głosują na Ludowców od lat) w przypadku niezadowolenia z rządów koalicji PO-PSL i rządu Donalda Tuska pozostaje jedynie możliwość zagłosowania na konkurencję, reprezentująca opozycyjny wobec obecnej władzy obóz polityczny; w tym przypadku na partię Prawo i Sprawiedliwość. To właśnie to ugrupowanie deklaruje przywiązanie do tradycji, troskę o obszary wiejskie i szeroko rozumianą strefę wykluczenia. Sztandarowe postulaty niegdysiejszego Polskiego Stronnictwa Ludowego są dziś hasłami PiS-u. Usiłując wejść w buty Ludowców i przejąć ich elektorat, przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości coraz częściej i coraz chętniej posługują się dawną retoryką PSL-u.
Jaki wniosek płynie z tego stanu rzeczy? Otóż zarówno zawiedzeni wyborcy Polskiego Stronnictwa Ludowego, jak również „rdzenni” wyborcy PSL-u (ale nieprzekonani do Platformy Obywatelskiej i urzędującego premiera) nie zagłosują na Ludowców, tylko na partię Jarosława Kaczyńskiego. Co prawda PiS będzie dla elektoratu Ludowców partią drugiego wyboru, jednak będzie to dla tej grupy jedyna alternatywa, jeśli będzie chciała pokazać czerwoną kartkę rządzącej Polską Platformie Obywatelskiej, Donaldowi Tuskowi oraz całemu rządowi.
PiS znalazł się więc przed niesamowitą dla siebie szansą na przebicie politycznego szklanego sufitu. Elektorat PSL-u, który będzie chciał pokazać czerwoną kartkę rządowi Donalda Tuska (i uczyni to, głosując na partię Jarosława Kaczyńskiego), może przesądzić o ewentualnym zwycięstwie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości i o wyborczej klęsce Platformy Obywatelskiej.
Tam, gdzie dwóch się kłóci, tam PiS korzysta. Polskie Stronnictwo Ludowe traci poparcie społeczne nawet swojego „rdzennego” elektoratu. Prawdziwym sprawdzianem dla Ludowców nie będą wybory do europarlamentu, tylko wybory samorządowe, w których PSL zawsze osiągał wysoki wynik; niemal zawsze wyższy od wyniku uzyskanego przez tę partię w wyborach parlamentarnych.
Polskie Stronnictwo Ludowe znalazło się w bardzo ciężkim położeniu politycznym. Ludowcy, jako wieloletni współrządzący Polską, w połowie odpowiadają za rządy PO-PSL; i to mimo tego, iż w tej koalicji są „tym mniejszym” i „tym słabszym”. Jednak z tego powodu nie będą mogli liczyć na pobłażliwość swoich wyborców, którzy coraz częściej preferują partię Jarosława Kaczyńskiego. Trudno powiedzieć jaka idea charakteryzuje dzisiejszy PSL. Skonfliktowane Polskie Stronnictwo Ludowe będzie musiało się więc zatroszczyć już nie o trwanie, ale raczej o swoje przetrwanie; i to bez względu na to, kto będzie przywódcą tego ugrupowania. Wszak PiS depcze po piętach PSL-owi i coraz częściej wypiera go z jego bastionów a nawet mateczników. Warto więc postawić w tym miejscu dwa pytania:
Czy Polskie Stronnictwo Ludowe ma jakąś polityczną przyszłość?
Czy jesteśmy świadkami początku końca Polskiego Stronnictwa Ludowego?
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)