zbigniewstefanik zbigniewstefanik
975
BLOG

Imperator czy mały pan? Kim jest Władimir Putin?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 2

Władimir Putin już nie pretenduje do tytułu cara - Władimir Władimirowicz już się nim czuje. Teraz KGB-owski i kremlowski drapieżnik aspiruje do tytułu imperatora i dał temu wyraz podczas swojego przemówienia, wygłoszonego w rosyjskim parlamencie 18 marca bieżącego roku.

Władimir Putin chce odzyskać dla swojego kraju pozycję, którą niegdyś posiadał Związek Sowiecki. Władimir Władimirowicz chce odbudować rosyjskie imperium. Moskiewski władca chce zostać uznany przez historyków i rosyjską historiografię jako ten rosyjski przywódca, który uczynił swą ojczyznę silną, dumną i szanowaną przez tak zwaną bliską, średnią i daleką zagranicę, a więc przez cały świat.

Słuchając wypowiedzi Putina o imperialnych perspektywach Rosji pod jego panowaniem można się - co najwyżej - szczerze roześmiać. Wszak wystarczy rzut oka na współczesną Federację Rosyjską, na jej stan gospodarczy oraz na stan jej struktur państwowych, a także na poziom życia jej obywateli.

Władimir Putin nie potrafił wykorzystać ekonomicznej prosperity, którą Rosja przeżywała podczas pierwszych lat jego władztwa. Ów rozkwit został przez Rosję Putina zmarnotrawiony. Środki wygenerowane podczas tamtejszego wzrostu gospodarczego zostały przejedzone przez Rosję Putina i roztrwonione przez Władimira Władimirowicza, a także przez jego otoczenie oraz jego obóz władzy. Jak wiele środków wytworzonych w Federacji Rosyjskiej w czasie gospodarczej prosperity zostało po prostu rozkradzionych? Tego prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy.  Dzisiejsza Rosja nie jest żadnym supermocarstwem, tylko krajem trzeciego świata o bardzo prymitywnym systemie gospodarczym, który jest oparty jedynie na eksporcie surowców.

Na obecną chwilę rosyjska armia jest tak naprawdę widmem Armii Czerwonej z czasów Breżniewa. Obecny stan posiadania uzbrojenia i sprzętu wojskowego w rosyjskiej armii to tak naprawdę tylko to, co pozostało po armii Związku Sowieckiego; to, co jeszcze nie zardzewiało czy nie zgniło w posowieckich bazach wojskowych oraz to, co nie zostało rozkradzione czy też sprzedane na czarnym rynku.

Rosyjska flota statków podwodnych rdzewieje w bazie morskiej w Murmańsku. Rosyjskie siły pancerne składają się z czołgów z lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Od upadku Związku Sowieckiego rosyjskie lotnictwo nie przeszło żadnej prawdziwej modernizacji. Zresztą rosyjska armia pokazała swoją niemoc, niekompetencję i całkowitą demoralizację, choćby podczas pierwszej i drugiej wojny w Czeczenii. Wówczas niemało rosyjskich żołnierzy dezerterowało albo wręcz przechodziło na stronę czeczeńskich bojowników, ponieważ ich armia nie wypłacała im żołdu; i to przez wiele miesięcy.

Dzisiejsza, całkowicie zdemoralizowana armia rosyjska jest przeżarta korupcją i alkoholizmem. Wątpię, aby mogła ona stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla członkowskiego państwa NATO. Co prawda rosyjskiej armii udało się przeprowadzić inwazję na Krym, jednak nie było to szczególnie trudne, skoro ukraińskie siły zbrojne nie otwierały ognia. No i, cytując sławną kwestię z filmu animowanego pt. „Shrek”: jakoś poszło ośle, jakoś poszło.

Rosyjskie państwo również jest w opłakanym stanie. Rosja znajduje się na szarym końcu wszystkich rankingów poświęconych poziomowi korupcji, które prowadzą instytucje międzynarodowe. Podczas panowania Władimira Putina wytworzył się w Rosji gigantyczny klientelizm wobec władzy, który polega na tym, iż żaden biznes nie może powstać, rozwinąć sie czy zarabiać, jeśli władza i jej przedstawiciele nie dostaną swojej działki. Ten stan rzeczy spowodował stagnację, a obecnie wręcz recesję rosyjskiej gospodarki, która przecież - jeszcze na początku XXI wieku - rokowała na bardzo wysoki, być może w historii bezprecedensowy rozwój tego kraju.

Co dzisiejsza Rosja może zaofiarować swoim obywatelom, oprócz braku wolności, biedy i braku perspektyw na jej przełamanie? W Rosji żyją trzy kategorie społeczne: bardzo bogaci (malutka mniejszość) biedni (których uważa się w Rosji za klasę średnią) oraz bardzo biedni. Zaś przeciętny Rosjanin – po prostu - próbuje przeżyć, ponieważ na poprawę swoich warunków bytowych i ekonomicznych w Rosji Putina nie ma co liczyć.

Władimir Putin dokonał inwazji na Krym.  Zaanektował Półwysep Krymski i miasto Sewastopol. Jednak każda aneksja kosztuje. A kremlowski drapieżnik wziął sobie na utrzymanie biedny obszar, w zdecydowanej większości zamieszkały przez biednych ludzi. Skąd pretendent do tytułu imperatora weźmie środki finansowe, aby pokryć koszty związane z włączeniem Krymu do Federacji Rosyjskiej?

Władimir Putin prze w zawrotnym tempie ku konfrontacji ze światem zachodnim i prowadzi do kolejnego otwarcia zimnej wojny Rosja-NATO i Rosja-Zachód. Jednak zimna wojna nieuchronnie zakłada wyścig zbrojeń, a to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Skąd kremlowski drapieżnik weźmie środki na sprostanie wyścigowi zbrojeń z Zachodem i dotrzymaniem w tym wyścigu tempa, które z pewnością narzucą Stany Zjednoczone? Warto przypomnieć, że to właśnie wyścig zbrojeń i tempo, które Sowietom narzucił wówczas ówczesny prezydent USA Ronald Reagan, doprowadziły do gospodarczego bankructwa Związku Sowieckiego; w wyniku czego Michaił Gorbaczow nie proponował, ale prosił Amerykanów o odprężenie w stosunkach Wschód-Zachód. Biorąc pod uwagę obecny potencjał gospodarczy świata zachodniego, nowy wyścig zbrojeń może doprowadzić Rosję już nie tylko do bankructwa, ale do niesamowitego ubóstwa i do głodu poddanych Putina. Przecież kremlowski drapieżnik będzie musiał skądś wziąć środki na wyścig zbrojeń i nie będzie miał innego wyboru, jak tylko pomnożyć wydatki na zbrojenia, kosztem innych wydatków związanych z codziennym życiem Rosjan.

Czy Władimir Putin zamierza rozpocząć nowy wyścig zbrojeń ze światem zachodnim? Czy Władimir Putin, tak jak Kim Dzong Il, zamierza zagłodzić swoich poddanych, aby w wyścigu zbrojeń z Zachodem dotrzymać tempa narzuconego przez państwa o potencjale gospodarczym wielokrotnie większym od Rosji?

Podpułkowniku Putin, macie manię wielkości. Jednak Wasze marzenia o rosyjskim imperium są zdecydowanie poza zasięgiem Waszych możliwości. Władimirze Władimirowiczu, Wasze marzenia o rosyjskim imperium zdecydowanie wykraczają poza obszar możliwości Waszego kraju, który już sprowadziliście na manowce, a teraz - izolując go na arenie międzynarodowej - kierujecie go w stronę przepaści.

Nie przywódca. Nie car. Nie imperator. To tylko mały śmieszny pan. Oto kim jest Władimir Putin!

                                                                                             * * *                                                                                Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:                                   

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka