Władimir Putin już nie pretenduje do tytułu cara - Władimir Władimirowicz już się nim czuje. Teraz KGB-owski i kremlowski drapieżnik aspiruje do tytułu imperatora i dał temu wyraz podczas swojego przemówienia, wygłoszonego w rosyjskim parlamencie 18 marca bieżącego roku.
Władimir Putin chce odzyskać dla swojego kraju pozycję, którą niegdyś posiadał Związek Sowiecki. Władimir Władimirowicz chce odbudować rosyjskie imperium. Moskiewski władca chce zostać uznany przez historyków i rosyjską historiografię jako ten rosyjski przywódca, który uczynił swą ojczyznę silną, dumną i szanowaną przez tak zwaną bliską, średnią i daleką zagranicę, a więc przez cały świat.
Słuchając wypowiedzi Putina o imperialnych perspektywach Rosji pod jego panowaniem można się - co najwyżej - szczerze roześmiać. Wszak wystarczy rzut oka na współczesną Federację Rosyjską, na jej stan gospodarczy oraz na stan jej struktur państwowych, a także na poziom życia jej obywateli.
Władimir Putin nie potrafił wykorzystać ekonomicznej prosperity, którą Rosja przeżywała podczas pierwszych lat jego władztwa. Ów rozkwit został przez Rosję Putina zmarnotrawiony. Środki wygenerowane podczas tamtejszego wzrostu gospodarczego zostały przejedzone przez Rosję Putina i roztrwonione przez Władimira Władimirowicza, a także przez jego otoczenie oraz jego obóz władzy. Jak wiele środków wytworzonych w Federacji Rosyjskiej w czasie gospodarczej prosperity zostało po prostu rozkradzionych? Tego prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Dzisiejsza Rosja nie jest żadnym supermocarstwem, tylko krajem trzeciego świata o bardzo prymitywnym systemie gospodarczym, który jest oparty jedynie na eksporcie surowców.
Na obecną chwilę rosyjska armia jest tak naprawdę widmem Armii Czerwonej z czasów Breżniewa. Obecny stan posiadania uzbrojenia i sprzętu wojskowego w rosyjskiej armii to tak naprawdę tylko to, co pozostało po armii Związku Sowieckiego; to, co jeszcze nie zardzewiało czy nie zgniło w posowieckich bazach wojskowych oraz to, co nie zostało rozkradzione czy też sprzedane na czarnym rynku.
Rosyjska flota statków podwodnych rdzewieje w bazie morskiej w Murmańsku. Rosyjskie siły pancerne składają się z czołgów z lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Od upadku Związku Sowieckiego rosyjskie lotnictwo nie przeszło żadnej prawdziwej modernizacji. Zresztą rosyjska armia pokazała swoją niemoc, niekompetencję i całkowitą demoralizację, choćby podczas pierwszej i drugiej wojny w Czeczenii. Wówczas niemało rosyjskich żołnierzy dezerterowało albo wręcz przechodziło na stronę czeczeńskich bojowników, ponieważ ich armia nie wypłacała im żołdu; i to przez wiele miesięcy.
Dzisiejsza, całkowicie zdemoralizowana armia rosyjska jest przeżarta korupcją i alkoholizmem. Wątpię, aby mogła ona stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla członkowskiego państwa NATO. Co prawda rosyjskiej armii udało się przeprowadzić inwazję na Krym, jednak nie było to szczególnie trudne, skoro ukraińskie siły zbrojne nie otwierały ognia. No i, cytując sławną kwestię z filmu animowanego pt. „Shrek”: jakoś poszło ośle, jakoś poszło.
Rosyjskie państwo również jest w opłakanym stanie. Rosja znajduje się na szarym końcu wszystkich rankingów poświęconych poziomowi korupcji, które prowadzą instytucje międzynarodowe. Podczas panowania Władimira Putina wytworzył się w Rosji gigantyczny klientelizm wobec władzy, który polega na tym, iż żaden biznes nie może powstać, rozwinąć sie czy zarabiać, jeśli władza i jej przedstawiciele nie dostaną swojej działki. Ten stan rzeczy spowodował stagnację, a obecnie wręcz recesję rosyjskiej gospodarki, która przecież - jeszcze na początku XXI wieku - rokowała na bardzo wysoki, być może w historii bezprecedensowy rozwój tego kraju.
Co dzisiejsza Rosja może zaofiarować swoim obywatelom, oprócz braku wolności, biedy i braku perspektyw na jej przełamanie? W Rosji żyją trzy kategorie społeczne: bardzo bogaci (malutka mniejszość) biedni (których uważa się w Rosji za klasę średnią) oraz bardzo biedni. Zaś przeciętny Rosjanin – po prostu - próbuje przeżyć, ponieważ na poprawę swoich warunków bytowych i ekonomicznych w Rosji Putina nie ma co liczyć.
Władimir Putin dokonał inwazji na Krym. Zaanektował Półwysep Krymski i miasto Sewastopol. Jednak każda aneksja kosztuje. A kremlowski drapieżnik wziął sobie na utrzymanie biedny obszar, w zdecydowanej większości zamieszkały przez biednych ludzi. Skąd pretendent do tytułu imperatora weźmie środki finansowe, aby pokryć koszty związane z włączeniem Krymu do Federacji Rosyjskiej?
Władimir Putin prze w zawrotnym tempie ku konfrontacji ze światem zachodnim i prowadzi do kolejnego otwarcia zimnej wojny Rosja-NATO i Rosja-Zachód. Jednak zimna wojna nieuchronnie zakłada wyścig zbrojeń, a to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Skąd kremlowski drapieżnik weźmie środki na sprostanie wyścigowi zbrojeń z Zachodem i dotrzymaniem w tym wyścigu tempa, które z pewnością narzucą Stany Zjednoczone? Warto przypomnieć, że to właśnie wyścig zbrojeń i tempo, które Sowietom narzucił wówczas ówczesny prezydent USA Ronald Reagan, doprowadziły do gospodarczego bankructwa Związku Sowieckiego; w wyniku czego Michaił Gorbaczow nie proponował, ale prosił Amerykanów o odprężenie w stosunkach Wschód-Zachód. Biorąc pod uwagę obecny potencjał gospodarczy świata zachodniego, nowy wyścig zbrojeń może doprowadzić Rosję już nie tylko do bankructwa, ale do niesamowitego ubóstwa i do głodu poddanych Putina. Przecież kremlowski drapieżnik będzie musiał skądś wziąć środki na wyścig zbrojeń i nie będzie miał innego wyboru, jak tylko pomnożyć wydatki na zbrojenia, kosztem innych wydatków związanych z codziennym życiem Rosjan.
Czy Władimir Putin zamierza rozpocząć nowy wyścig zbrojeń ze światem zachodnim? Czy Władimir Putin, tak jak Kim Dzong Il, zamierza zagłodzić swoich poddanych, aby w wyścigu zbrojeń z Zachodem dotrzymać tempa narzuconego przez państwa o potencjale gospodarczym wielokrotnie większym od Rosji?
Podpułkowniku Putin, macie manię wielkości. Jednak Wasze marzenia o rosyjskim imperium są zdecydowanie poza zasięgiem Waszych możliwości. Władimirze Władimirowiczu, Wasze marzenia o rosyjskim imperium zdecydowanie wykraczają poza obszar możliwości Waszego kraju, który już sprowadziliście na manowce, a teraz - izolując go na arenie międzynarodowej - kierujecie go w stronę przepaści.
Nie przywódca. Nie car. Nie imperator. To tylko mały śmieszny pan. Oto kim jest Władimir Putin!
* * * Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)