Szanowny Panie Senatorze,
aby uniknąć wszelkich nieporozumień informuję na wstępie, że nie jestem ani członkiem partii Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro, ani współpracownikiem środowiska politycznego „Ziobrystów”. Nie walczę też o poparcie społeczne kilku setnych procentowych, albowiem nie reprezentuję żadnej partii politycznej. Jestem osobą niewidomą, a więc – podobnie jak Pan - osobą niepełnosprawną.
Pana postawa wobec protestu rodziców dzieci niepełnosprawnych okupujących Sejm wprawiła mnie w osłupienie, jednocześnie zszokowała i oburzyła, stąd niniejsza interpelacja obywatelska, którą do Pana kieruję.
Popieram protest rodziców dzieci niepełnosprawnych, o czym Pan Senator może przeczytać, korzystając z poniższego linku:
Zachęcam Pana do zapoznania się z moim artykułem na ten temat.
Jestem przekonany, że rodzice dzieci niepełnosprawnych powinni mieć godne warunki logistyczne i finansowe, aby możliwie jak najlepiej zajmować się swoimi pociechami. Ich ciężka, całodobowa praca powinna być uznana za zawód. Zaś rodzice, którzy zrezygnowali ze swojego życia zawodowego, aby zająć się swoimi niepełnosprawnymi dziećmi, powinni mieć prawo do godnej emerytury.
Czy uważa Pan inaczej? Czy jest Pan innego zdania?
W Pana wypowiedziach publicznych często pojawia się zarzut, iż protestujący wpisują się w polityczną strategię - jak Pan sam stwierdził – „Ziobrystów”, którzy - Pana zdaniem - walczą o poprawienie swoich notowań w poparciu społecznym. W mojej opinii ów zarzut jest niesłuszny.
Czy w Pana opinii protestujący rodzice niepełnosprawnych dzieci zasługiwaliby na więcej uwagi, jeśli zostaliby zaproszeni do Sejmu RP przez parlamentarzystów innej partii, niż Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro? Czy w tej sprawie ma to w ogóle jakiekolwiek znaczenie, kto zaprosił protestujących do Sejmu?
Problem niewystarczającego wsparcia ze strony państwa dla niepełnosprawnych i ich rodziców istnieje. Ten problem jest realny i nie należy chować głowy w piasek, twierdząc jednocześnie, że nic się nie dzieje.
Czy osoba niepełnosprawna może lekceważyć problemy innych osób niepełnosprawnych, będąc całkowicie świadomą, iż codzienność niepełnosprawnego człowieka w Polsce nie jest usłana różami? Czy osoba niepełnosprawna powinna odnosić się w sposób lekceważący, być może wręcz wrogi, do protestujących rodziców niepełnosprawnych dzieci?
Przypominam, iż chodzi tutaj o rodziców, którzy całe życie poświęcają swoim podopiecznym i zwracają uwagę polskich władz (wywodzących się z partii politycznej, którą reprezentuje Pan w Senacie) na brak środków logistycznych i finansowych do wykonywania ich ciężkiej pracy. Warto również zauważyć, Panie Senatorze, iż protestujący rodzice niepełnosprawnych dzieci w żaden sposób nie blokują pracy Sejmu; nikomu w niczym nie przeszkadzają.
Czy nie zasługują oni na to, aby potraktowano ich poważnie? Czy nie zasługują oni na to, aby został nawiązany z nimi dialog? Czy nie zasługują oni na to, aby ich racje zostały – po prostu - wysłuchane, bez żadnych uprzedzeń i podejrzeń, że są wykonawcami czyjegoś planu politycznego?
Szanowny Panie Senatorze, nie wyrzucam Panu, że pobiera Pan parlamentarne uposażenie w wysokości sześciu tysięcy złotych miesięcznie; kwotę wypłacaną Panu na dodatkowe wydatki, jakie niepełnosprawny parlamentarzysta ponosi w związku ze sprawowanym przez siebie mandatem. Wysokość tej kwoty została ustanowiona przez polskie prawo, identyczna suma jest wypłacana każdemu niepełnosprawnemu parlamentarzyście. Dlatego też nie powinno się sugerować, iż jest Pan beneficjentem jakiegoś specjalnego, czy indywidualnego przywileju. Jednak powiedzenie wprost, że jeśli ktoś chce mieć podobne uposażenie, to powinien stać się osobą publiczną jest co najmniej nie na miejscu. Chciałem zwrócić Pana uwagę na działalność pozaparlamentarną wielu stowarzyszeń, fundacji i innych organizacji oraz pojedynczych osób, które również zabierają głos w debacie publicznej i – tym samym - stają się one osobami publicznymi. Niekoniecznie więc trzeba być parlamentarzystą, aby stać się osobą publiczną. Zaś sugerowanie, iż można stać się osobą publiczną i trudnić się działalnością polityczną dla osobistych profitów jest co najmniej nieeleganckie. Zapewniam Pana, iż można funkcjonować w przestrzeni publicznej i stać się publiczną personą całkowicie bezinteresownie.
Pana Postawa wobec protestujących rodziców dzieci niepełnosprawnych skłania mnie do następujących pytań: kogo Pan reprezentuje? Czy reprezentuje Pan partię polityczną, z list której dostał się Pan do Senatu, czy osoby niepełnosprawne, czyli grupę, do której Pan należy?
Pana stosunek do tego protestu, jak i samych protestujących skłania mnie do refleksji nad istotą Pana zaangażowania politycznego. Osobiście rozumiem pojęcie sprawowania mandatu parlamentarzysty, jako służbę, reprezentowaniei działalność na rzecz poprawy warunków bytowych obywateli. Parlamentarzysta nie powinien ignorować społecznych problemów. Tym bardziej nie powinien on ignorować tych, którzy na owe problemy zwracają uwagę. Panie Senatorze, czy nie odnosi Pan wrażenia, iż zabrakło Panu wrażliwości wobec protestujących rodziców dzieci niepełnosprawnych oraz problemów, o których chcieli porozmawiać i dlatego przyjechali do Sejmu?
Szanowny Panie Senatorze, zapytam Pana wprost: czy Pana lojalność wobec Pana partii politycznej jest dla Pana ważniejsza od poważnej debaty dotyczącej ciężkich warunków bytowych osób niepełnosprawnych w Polsce oraz tych, którzy - nierzadko poświęcając wszystko, łącznie ze swoim życiem zawodowym i osobistym - nimi się zajmują? Czy Pana zdaniem warunkiem wstąpienia do partii politycznej jest wyzbycie się poczucia elementarnej sprawiedliwości? Czy Pana zdaniem można zamienić zdrowy rozsadek na legitymację partyjną? Czy Pana zdaniem partyjny przekaz dnia powinien brać górę nad głosem własnego sumienia?
Mam nadzieje, że znajdzie Pan czas i sposobność, aby odnieść się do tych kilku słów i kilku pytań, zawartych w niniejszej Interpelacji, która do Pana kieruje.
Łączę wyrazy szacunku,
Zbigniew Stefanik



Komentarze
Pokaż komentarze (4)