zbigniewstefanik zbigniewstefanik
2375
BLOG

Powrót do przeszłości po rosyjsku? Czy Polsce grozi wojna?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 6

Rosyjska inwazja na Krym oraz dokonana przez Władimira Putina aneksja Półwyspu Krymskiego i Sewastopola wywołały największy kryzys w stosunkach Rosja - Zachód od czasu zakończenia zimnej wojny. Rosjanie przejeli ukraińskie koszary wojskowe na Krymie, zagarniają ukraińskie okręty wojenne znajdujące się u brzegu czy też w pobliżu Półwyspu Krymskiego oraz aresztują ukraińskich oficerów; a nawet - dochodzą takie sygnały - również szeregowych żołnierzy. W tym samym czasie wiceprzewodniczący rosyjskiego parlamentu Władimir Żyrinowski proponuje Polsce podział Ukrainy pomiędzy Rzeczpospolitą i Rosją, czyli – de facto - rozbiór tego kraju.

Tak więc eskalacja kryzysu na Ukrainie trwa nadal, zaś zamiast deeskalacji, mamy coraz większe rozprzestrzenianie się kryzysu: zarówno na Krymie, jak również w stosunkach Wschód - Zachód. Coraz bardziej słyszalne są wypowiedzi z okresu zimnej wojny między ZSRR, a Zachodem. Albowiem rosyjska inwazja na Krym doprowadziła do powrotu atmosfery i klimatu zimnowojennnego, można wręcz odnieść wrażenie, że w stosunkach międzynarodowych jesteśmy świadkami powrotu do przeszłości.

W tym samym czasie w Polsce tempa nabiera kampania wyborcza związana z wyborami do europarlamentu. W ramach rozpędzającej się kampanii wyborczej z ust niektórych polityków padają nierozsądne, wręcz nieodpowiedzialne stwierdzenia, mające sugerować, iż Polska może stać u progu kolejnej wojny, a we wrześniu tego roku dzieci mogą nie pójść do szkoły.

Czy Polsce grozi wojna? Czy Polsce grozi inwazja rosyjska?     

Władimir Putin od dziesięciu lat prowadzi agresywną politykę międzynarodową wobec swoich sąsiadów. Najpierw próbował doprowadzić do tego, aby nie ziściła się Pomarańczowa Rewolucja. Następnie dokonał inwazji na Gruzję oraz zagarnął Abchazję i Osetię. Teraz dokonał inwazji na Krym oraz włączył Półwysep Krymski i Sewastopol do Federacji Rosyjskiej. Wyżej wymienione fakty mogą kojarzyć się z polityką międzynarodową prowadzoną w latach 30. XX wieku przez III Rzeszę i Adolfa Hitlera. Najpierw nazistowskie Niemcy dokonały Anschlussu Austrii. Później przywłaszczyły sobie czechosłowackie Sudety, następnie  Czechy, łącznie z Pragą. Kolejnym krokiem okazała się niemiecka agresja na Polskę.

Te fakty historyczne są wszystkim dobrze znane. Ale czy Polsce grozi powrót do tej przeszłości? Czy historia może się powtórzyć? Nie, albowiem należy zauważyć jedną zasadniczą różnicę pomiędzy Niemcami Hitlera, a dzisiejszą Rosją Putina. Nazistowskie Niemcy były wtedy potęgą przemysłową i - co za tym wówczas szło – także potęgą gospodarczą. Dodatkowo niemieckie wojsko (Wehrmacht) posiadało bardzo nowoczesny sprzęt. Pod koniec lat 30. ubiegłego wieku niemiecka armia mogła pochwalić się nowoczesnym lotnictwem, nowoczesną bronią pancerną, świetnie wyszkoloną kadrą oficerską oraz wojskiem, w którym panowały wówczas bardzo wysokie morale. Tymczasem Rosja Putina nie ma tak naprawdę czym się pochwalić.

Już od kilku lat rosyjska gospodarka znajduje się w stanie recesji i pogłębiającego się kryzysu. Głównym paliwem napędowym Rosji Putina - z punktu widzenia gospodarczego - jest eksport surowców. Prócz tego Rosja nie eksportuje niemal niczego innego. Nawet rosyjski eksport broni drastycznie maleje ze względu na archaiczny i technicznie niesprawne tamtejsze uzbrojenie. Warto przypomnieć o rosyjskiej wpadce sprzed kilku lat związanej ze sprzedażą samolotów MiG-29 do Algierii. Z powodu ilości usterek występujących w tych maszynach, Algierczycy oddali Putinowi zakupione samoloty i zażądali od Rosji zwrotu pieniędzy.

Rosja nie posiada efektywnego i nowoczesnego przemysłu, a także nie dysponuje najnowszymi technologiami produkcji. Dla Rosji Putina pojecie high tech to melodia przyszłości, a nie wykluczone, że to tylko marzenie, które w przypadku Rosji się nigdy nie ziści. Rosyjski przemysł zbrojeniowy wywodzi się z lat 70. i 80. XX wieku, a rosyjskie maszyny, za pomocą których w Rosji produkuje się broń są przestarzale i wyeksploatowane. Na obecną chwilę Rosja Putina nie jest w stanie wyprodukować nowoczesnego sprzętu zbrojeniowego, ponieważ nie posiada adekwatnych maszyn do takiej produkcji. „Złośliwi” zaś twierdzą, że Rosji już nawet nie opłaca się kradzież planów nowych technologii w państwach zachodnich oraz zachodnich tajemnic wojskowych związanych z nowoczesnym uzbrojeniem. Dlaczego? Ponieważ i tak nie jest w stanie swoimi siłami w swoim kraju tego nowoczesnego sprzętu wyprodukować. Rosyjski przemysł zbrojeniowy wymaga przebudowy, a rosyjskie maszyny służące do produkcji broni wymagają wymiany. Jednak to niezwykle kosztowne przedsięwzięcie, na które nie stać Rosji pogrążonej w kryzysie gospodarczym. Dlatego Rosja Putina dokonuje zakupów broni za granicą, między innymi we Francji. Albowiem jest to o wiele tańsze przedsięwzięcie, niż przebudowa czy wręcz stworzenie nowoczesnego rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego.

Rosyjska armia znajduje się w złym stanie pod każdym względem. To prawda, w 2008 roku rosyjska Duma i rosyjskie ministerstwo obrony przyjęły bardzo ambitny plan modernizacji armii (zresztą ów plan był wielokrotnie uaktualniany od tamtego czasu). Ten plan zakłada, iż w 2020 roku rosyjska armia będzie posiadała co najmniej 70% nowoczesnego uzbrojenia. Rosyjskie lotnictwo ma być do tego czasu wyposażone w najnowszy typ bojowego samolotu T-50. Rosyjskie siły lądowe mają dostać nowoczesny typ mobilnej artylerii, nowoczesne pojazdy (w tym pojazdy opancerzone) oraz nowoczesne czołgi, co zresztą zakłada projekt platforma Armada. Zaś rosyjska marynarka wojenna ma mieć do dyspozycji nowoczesne łodzie podwodne w pełni wyposażone w systemy elektroniczne najnowszej generacji. Jednak z raportów opublikowanych przez rosyjskie ministerstwo obrony pod koniec 2013 roku wynika, iż stan posiadania nowoczesnego sprzętu w rosyjskiej armii wynosi niecałe 10%. Przy czym należy tutaj rozumieć, iż pojęcie „nowoczesne” oznacza w obecnym rosyjskim kontekście mniej, niż dwadzieścia lat.

Dzisiejsza armia rosyjska cierpi na rozległą korupcję, na co zwracają uwagę nawet rosyjscy dziennikarze. O rosyjskiej armii mówi się często w Rosji w kontekście skandalów, których w rosyjskim wojsku nie brakuje. Najgłośniejszy skandal w rosyjskiej armii w ostatnim czasie jest związany ze sposobem żywienia rosyjskich żołnierzy. Do opinii publicznej przebiła się informacja, jakoby rosyjska armia żywiła swoich żołnierzy karmą dla psów. Warto również zwrócić uwagę na brak kompetencji i znajomości najnowszych taktyk i metod bojowych przez rosyjską kadrę dowódczą, o czym świadczą choćby popełnione błędy przez rosyjskich wojskowych podczas odbijania zakładników w Teatrze Dubrowka (w 2002 roku) czy w Biesłanie (w 2004 roku). O braku kompetencji rosyjskiej kadry oficerskiej i dowódczej świadczy również pierwsza i druga wojna w Czeczeni, podczas których - w wyniku fatalnych decyzji przełożonych - wielu żołnierzy rosyjskich zginęło w sposób całkowicie absurdalny i zbyteczny, albowiem pomimo ciężkich strat rosyjska armia nie osiągała swoich celów. Najgłośniejszy przykład niekompetencji rosyjskich generałów to użycie komandosów Specnaz z grupy Alfa jako zwyczajnych oddziałów piechoty podczas szturmów na czeczeńskie miasta w pierwszej wojnie w Czeczenii. Pomimo, iż ta decyzja spowodowała bardzo ciężkie straty w szeregach specnazowców i nie przyniosła osiągnięcia założonych celów strategicznych, ten sam błąd został powtórzony przy okazji drugiej wojnie w Czeczenii podczas szturmu na Grozny. Wiele źródeł, również rosyjskich, donosi także o bardzo wysokim poziomie alkoholizmu i narkomanii występującej w szeregach rosyjskiej armii.

Adolf Hitler stał na czele nowoczesnego kraju, nazistowskie Niemcy należały do grupy największych gospodarczych potęg na świecie. Niemcy Hitlera dysponowały nowoczesnym i prężnym przemysłem. W momencie rozpoczęcia drugiej wojny światowej armia niemiecka była jedną z najlepiej uzbrojonych i najnowocześniejszych armii na świecie. Władimir Putin stoi na czele państwa pogrążonego w recesji, prowadzącej do coraz bardziej pogłębiającego się kryzysu gospodarczego. Rosja Putina nie dysponuje nowoczesnym przemysłem i nie dysponuje środkami, które umożliwiłyby jej budowę nowych i nowoczesnych ośrodków przemysłowych, czy choćby renowację starego przemysłu. Zaś zapowiadana od sześciu lat modernizacja rosyjskiej armii w zdecydowanej części istnieje jedynie na papierze i w kolejnych planach rosyjskiego ministerstwa obrony, które nierzadko samo daje do zrozumienia, że realizacja owych planów jest nierealna ze względu na brak finansowych środków.

Władimir Putin marzy o powrocie do przeszłości, sowieckiej przeszłości Rosji, kiedy to istniał Związek Sowiecki, a jego strefa panowania i strefa bezpośrednich wpływów na świecie obejmowała niemal pół kuli ziemskiej. Władimir Putin dąży do „Rosji wielkiej”, „nowoczesnej” i „liczącej się w świecie”. Władimir Władimirowicz chce odtworzenia rosyjskiego imperium. Jednak jego plany są z góry skazane na niepowodzenie, albowiem współczesna rosyjska gospodarka i obecny rosyjski potencjał gospodarczy całkowicie przekreślają imperialne plany Putina.

Polsce nie grozi obecnie ani wojna, ani rosyjska inwazja, albowiem Rosja Putina nie jest w stanie ani gospodarczo, ani militarnie sprostać dążeniom Władimira Putina, który chce odtworzenia dawnego Związku Sowieckiego panującego od Władywostoku do Uralu, przez Warszawę do Berlina. Trudno wręcz wyobrazić sobie, aby Rosja kiedykolwiek w przyszłości mogła sprostać temu wyzwaniu. Obserwując obecny (gospodarczy, przemysłowy i militarny) stan Rosji Putina zdaje się to całkowicie nieosiągalne i nierealne.

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka