Czy w obecnych okolicznościach powinien odbyć się Rok Polski w Rosji i Rok Rosyjski w Polsce?
Rosja Putina dokonała zbrojnej agresji na Ukrainę; zaanektowała Krym i włączyła Półwysep Krymski, a także miasto Sewastopol do Federacji Rosyjskiej. Po tak zwanym „referendum krymskim”, w którym mieszkańcy Półwyspu w zdecydowanej większości mieli opowiedzieć się za Rosją, na Krymie zaczęły się aresztowania. Po prostu - zaczęli znikać ludzie. Tak zwana „rosyjska samoobrona”, czyli wojska rosyjskie przebrane za nie wiadomo kogo, aresztowały na Krymie i wywiozły w nieznane miejsce kilkudziesięciu, a być może kilkaset ukraińskich funkcjonariuszy publicznych, oficerów wojska ukraińskiego, dowódców poszczególnych baz wojskowych, a nawet szeregowych żołnierzy ukraińskiego wojska oraz urzędników ukraińskiej administracji. Gdzie zostali wywiezieni? Co się z nimi stało? Nie wiadomo. Nawet już prawie nikt o to nie pyta. Dlaczego? Odpowiedzi na te pytania zdają się być oczywiste…
Rosja Putina wywiera na rząd Jaceniuka presję gospodarczą; Ukrainę wręcz gospodarczo gnębi. Kreml nie akceptuje (a można odnieść wrażenie, że wręcz nie przyjmuje do wiadomości) nowej sytuacji politycznej w Kijowie i za wszelką cenę chce przywrócić na Ukrainie stary porządek, kiedy rządzili oligarchowie i skorumpowani politycy, przychylni albo na usługach Moskwy. Rosja Putina robi wszystko co w jej mocy, aby siać na Ukrainie zamęt i destabilizować ten kraj. W tym celu posługuje się między innymi Prawym Sektorem.
Ale przecież nie tylko. Wojska rosyjskie nadal stoją na wschodniej granicy Ukrainy, a wycofanie przez Rosjan kilkuset żołnierzy z tego rejonu można co najwyżej uznać za manewr taktyczny Putina, nastawiony na uspokojenie - a być może uśpienie czujności - świata zachodniego (głównie Amerykanów).
Od jakiegoś czasu Wladimir Putin przejawia również zainteresowanie Naddniestrzem, to właśnie tam przesuwa część swoich wojsk. Można z ogromną dozą prawdopodobieństwa domyślać się, w jakim celu to robi…
W takim oto kontekście toczy się w Polsce debata w sprawie organizacji Roku Rosyjskiego w Polsce oraz Roku Polskiego w Rosji. Imprezy te planowane są na przyszły rok. Ale czy w obecnej, zimnowojennej sytuacji, w którą Władimir Putin wpędził Europę (a w szczególności jej część wschodnią i środkową) można planować organizowanie polsko-rosyjskiego wydarzenia kulturalnego? W mojej opinii - na pewno nie.
Szeroko pojęty świat kultury nie powinien być zakładnikiem polityki czy politycznych zawirowań w stosunkach międzynarodowych. Nie powinno się mieszać kultury z polityką. Chociaż to nieuniknione, że czasami kultura i jej przedstawiciele mieszają się do polityki. Amerykański aktor Steven Seagal otwarcie popiera politykę Władimira Putina na Krymie i krytykuje amerykańską postawę wobec tego kryzysu. Seagal twierdzi, że Putin jest dla niego prawie jak brat. Wcześniej francuski aktor Gérard Depardieu obraził się na francuski system fiskalny i postanowił w Rosji poszukać schronienia dla siebie i swoich finansowych aktywów. Uzyskał nawet obywatelstwo rosyjskie. Depardieu, między innymi, występuje w rosyjskich reklamach telewizyjnych i nie szczędzi pochwał Putinowi.
Nie powinno się karać wszystkich Rosjan za postawę ich przywódcy. Należy pamiętać, że są tacy Rosjanie, są tacy rosyjscy artyści, którzy od lat - nierzadko w osamotnieniu i bez wsparcia z zewnątrz - protestują przeciwko niemal dyktatorskiej władzy kremlowskiego drapieżnika Władimira Putina.
Nie należy zamykać wszystkich kanałów komunikacyjnych z Rosją. Wszak wymiany kulturowe służą temu, aby lepiej poznać swojego rozmówce, właśnie poprzez poznanie jego kultury. Polska kultura nie jest zbyt dobrze znana Rosjanom. Zorganizowanie Roku Polskiego w Rosji przybliżyłoby – być może - jakiejś grupie Rosjan polską historię, tę prawdziwą, a nie tę, o której mogą „dowiedzieć się” za sprawa propagandowych tub Kremla.
Musimy wybrać między opcją złą i złą. Niezorganizowanie Roku Polskiego w Rosji i Roku Rosyjskiego w Polsce pogłębi niewiedzę o sobie między naszymi narodami. Polska straci okazję na promocję w Rosji swojej kultury, swojej sztuki, swojej historii (tej prawdziwej). Jednak zorganizowanie obu tych imprez z pewnością zostanie wykorzystane przez Putina i Kreml w celach propagandowych. Rosyjski prezydent będzie mógł pochwalić się, że pomimo krytyki ze strony Polski i jej władz, polscy artyści przyjeżdżają do Rosji, czyli nie przyłączają się do dezaprobaty Polski i świata zachodniego wobec rosyjskich włodarzy i ich poczynań.
Właśnie w tym tkwi główny problem. Jeśli w Polsce odbędzie się Rok Rosyjski, a w Rosji Rok Polski to temu wydarzeniu rosyjska propaganda może nadać bardzo niekorzystny dla Polski przekaz. Może zostać to bowiem przedstawiane w taki sposób, jakoby Polska i Polacy godzili się (czy nawet akceptowali) na agresywną postawę Kremla wobec Ukrainy. Wtedy straci wiarygodność wysyłany przez Polskę komunikat. Przecież od lat alarmujemy świat zachodni, iż Rosja Putina prowadzi agresywną politykę wobec swoich sąsiadów. A przecież przykładów nieprzyjaznej i agresywnej postawy Kremla wobec państw sąsiadujących z Rosją nie brakuje. Przypomnę: najpierw Gruzja, a teraz Ukraina.
Warto zdać sobie sprawę z tego, iż wydarzenia kulturalne i wymiany mające na celu wzajemne poznanie kultury, nie zmienia ani oblicza, ani natury, ani postawy czy też nastawienia wobec swoich sąsiadów Rosji Putina. Zorganizowanie polskiego roku w Rosji oraz rosyjskiego roku w Polsce nie przybliży do siebie Polski i Rosji i nie doprowadzi do wznowienia dialogu polsko-rosyjskiego. Wszak z Rosją Putina żaden dialog nie jest możliwy. Nie jest również możliwy żaden reset w stosunkach polsko-rosyjskich i to tak długo, jak długo Wladimir Putin będzie panował na Kremlem i nad Rosją.
Agresywna polityka Rosji wobec swoich sąsiadów powinna zostać przez cały świat zachodni (w tym także przez Polskę) możliwie jak najbardziej stanowczo i w sposób trwały potępiona i usankcjonowana. Zachodnie sankcje wobec Rosji Putina (w tym sankcje gospodarcze) powinny być jak najdalej idące, tak, żeby doprowadzić Rosję do całkowitej izolacji politycznej i gospodarczej w społeczności międzynarodowej. Rosja Putina musi poczuć – mówiąc kolokwialnie - na własnej skórze cenę, jaką powinno się płacić za agresywną postawę wobec sąsiedzkich państw. Władimir Putin musi osobiście odczuć skutki takiej izolacji w świecie. Dopiero wtedy – być może - Rosja Putina zrewiduje swoją postawę wobec swoich sąsiadów i zastanowi się nad zyskami i stratami poniesionymi przez Rosję w związku z sowiecko-imperialną polityką Władimira Putina. Dlatego też nie należy robić niczego, co mogłoby zakwestionować rosyjską izolację w świecie, czy też tej izolacji przeczyć bądź jej szkodzić. Zorganizowanie Roku Polskiego w Rosji i Roku Rosyjskiego w Polsce niewątpliwie zaprzeczy tej strategii i trudno będzie mówić o woli izolacji Rosji, skoro zostanie zorganizowane wspólne wydarzenie kulturalne.
Z Rosją Putina należy rozmawiać - to fakt. Jednak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest to absolutnie konieczne i kiedy nie ma żadnej innej alternatywy. Najprawdopodobniej trzeba będzie prowadzić rozmowy z Władimirem Putinem w sprawie Ukrainy i jej przyszłości. Nie do pozazdroszczenia jest sytuacja dyplomatom i politykom, którym przypadnie wykonać smutną konieczność, czyli rozmawiać z pretendującym do tytułu cara, a być może uścisnąć jego rękę umoczoną po łokieć w czeczeńskiej, gruzińskiej i ukraińskiej krwi.
Z Rosją Putina, kiedy nie ma już innej opcji, trzeba rozmawiać. Jednak z pewnością nie da się z Rosją Putina prowadzić żadnego dialogu. Albowiem dialog zakłada, iż obydwaj rozmówcy wykazują się dobrą wolą i są zainteresowani tym, co ich rozmówca ma do powiedzenia. Po stronie Rosji Putina żadnej dobrej woli nie widać. Zresztą trudno mówić o dialogu, kiedy strona rosyjska łamie wszelkie normy prawne, kłamie w żywe oczy, zrzucając z siebie odpowiedzialność za agresję, którą dokonuje i jeszcze bezczelnie oskarża innych o dolewanie oliwy do ognia.
To Władimir Putin dokonał agresji na Ukrainę. To Rosja Putina zaanektowała Krym i miasto Sewastopol. To Władimir Putin jest drapieżnikiem. To Rosja Putina przyjęła agresywną postawę wobec świata zachodniego, a nie odwrotnie. To Rosja Putina manifestuje złą wolę (i nie tylko...) w stosunkach polsko-rosyjskich.
Trzeba więc po raz kolejny wybrać mniejsze zło, a w tej sytuacji mniejszym złem jest niezorganizowanie Roku Polskiego w Rosji i Roku Rosyjskiego w Polsce.
Z pewnością wymiany kulturalne odgrywają bardzo ważną rolę w stosunkach międzynarodowych. Jednak kiedy owe stosunki są obciążone takim kontekstem, jak obecne stosunki Rosja-Polska, Rosja-Zachód, ze wszelkimi kulturowymi wydarzeniami warto poczekać. Na lepszy moment, na dogodniejszą chwilę, na spokojniejszy czas.
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)