zbigniewstefanik zbigniewstefanik
560
BLOG

Wybrać mniejsze zło? O organizacji Roku Polskiego i Rosyjskiego

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 7

Czy w obecnych okolicznościach powinien odbyć się Rok Polski w Rosji i Rok Rosyjski w Polsce?                                                                                                                                                                  

Rosja Putina dokonała zbrojnej agresji na Ukrainę; zaanektowała Krym i włączyła Półwysep Krymski, a także miasto Sewastopol do Federacji Rosyjskiej. Po tak zwanym „referendum krymskim”, w którym mieszkańcy Półwyspu w zdecydowanej większości mieli opowiedzieć się za Rosją, na Krymie zaczęły się aresztowania. Po prostu - zaczęli znikać ludzie. Tak zwana „rosyjska samoobrona”, czyli wojska rosyjskie przebrane za nie wiadomo kogo, aresztowały na Krymie i wywiozły w nieznane miejsce kilkudziesięciu, a być może kilkaset ukraińskich funkcjonariuszy publicznych, oficerów wojska ukraińskiego, dowódców poszczególnych baz wojskowych, a nawet szeregowych żołnierzy ukraińskiego wojska oraz urzędników ukraińskiej administracji. Gdzie zostali wywiezieni? Co się z nimi stało? Nie wiadomo. Nawet już prawie nikt o to nie pyta. Dlaczego? Odpowiedzi na te pytania zdają się być oczywiste…  

Rosja Putina wywiera na rząd Jaceniuka presję gospodarczą; Ukrainę wręcz gospodarczo gnębi. Kreml nie akceptuje (a można odnieść wrażenie, że wręcz nie przyjmuje do wiadomości) nowej sytuacji politycznej w Kijowie i za wszelką cenę chce przywrócić na Ukrainie stary porządek, kiedy rządzili oligarchowie i skorumpowani politycy, przychylni albo na usługach Moskwy. Rosja Putina robi wszystko co w jej mocy, aby siać na Ukrainie zamęt i destabilizować ten kraj. W tym celu posługuje się między innymi Prawym Sektorem.

Ale przecież nie tylko. Wojska rosyjskie nadal stoją na wschodniej granicy Ukrainy, a wycofanie przez Rosjan kilkuset żołnierzy z tego rejonu można co najwyżej uznać za manewr taktyczny Putina, nastawiony na uspokojenie - a być może uśpienie czujności - świata zachodniego (głównie Amerykanów).

Od jakiegoś czasu Wladimir Putin przejawia również zainteresowanie Naddniestrzem, to właśnie tam przesuwa część swoich wojsk. Można z ogromną dozą prawdopodobieństwa domyślać się, w jakim celu to robi…

W takim oto kontekście toczy się w Polsce debata w sprawie organizacji Roku Rosyjskiego w Polsce oraz Roku Polskiego w Rosji. Imprezy te planowane są na przyszły rok. Ale czy w obecnej, zimnowojennej sytuacji, w którą Władimir Putin wpędził Europę (a w szczególności jej część wschodnią i środkową) można planować organizowanie polsko-rosyjskiego wydarzenia kulturalnego? W mojej opinii - na pewno nie.

Szeroko pojęty świat kultury nie powinien być zakładnikiem polityki czy politycznych zawirowań w stosunkach międzynarodowych. Nie powinno się mieszać kultury z polityką. Chociaż to nieuniknione, że czasami kultura i jej przedstawiciele mieszają się do polityki. Amerykański aktor Steven Seagal otwarcie popiera politykę Władimira Putina na Krymie i krytykuje amerykańską postawę wobec tego kryzysu. Seagal twierdzi, że Putin jest dla niego prawie jak brat. Wcześniej francuski aktor Gérard Depardieu obraził się na francuski system fiskalny i postanowił w Rosji poszukać schronienia dla siebie i swoich finansowych aktywów. Uzyskał nawet obywatelstwo rosyjskie. Depardieu, między innymi, występuje w rosyjskich reklamach telewizyjnych i nie szczędzi pochwał Putinowi.

Nie powinno się karać wszystkich Rosjan za postawę ich przywódcy. Należy pamiętać, że są tacy Rosjanie, są tacy rosyjscy artyści, którzy od lat - nierzadko w osamotnieniu i bez wsparcia z zewnątrz - protestują przeciwko niemal dyktatorskiej władzy kremlowskiego drapieżnika Władimira Putina.

Nie należy zamykać wszystkich kanałów komunikacyjnych z Rosją. Wszak wymiany kulturowe służą temu, aby lepiej poznać swojego rozmówce, właśnie poprzez poznanie jego kultury. Polska kultura nie jest zbyt dobrze znana Rosjanom. Zorganizowanie Roku Polskiego w Rosji przybliżyłoby – być może - jakiejś grupie Rosjan polską historię, tę prawdziwą, a nie tę, o której mogą „dowiedzieć się” za sprawa propagandowych tub Kremla.

Musimy wybrać między opcją złą i złą. Niezorganizowanie Roku Polskiego w Rosji i Roku Rosyjskiego w Polsce pogłębi niewiedzę o sobie między naszymi narodami. Polska straci okazję na promocję w Rosji swojej kultury, swojej sztuki, swojej historii (tej prawdziwej). Jednak zorganizowanie obu tych imprez z pewnością zostanie wykorzystane przez Putina i Kreml w celach propagandowych. Rosyjski prezydent będzie mógł pochwalić się, że pomimo krytyki ze strony Polski i jej władz, polscy artyści przyjeżdżają do Rosji, czyli nie przyłączają się do dezaprobaty Polski i świata zachodniego wobec rosyjskich włodarzy i ich poczynań.

Właśnie w tym tkwi główny problem. Jeśli w Polsce odbędzie się Rok Rosyjski, a w Rosji Rok Polski to temu wydarzeniu rosyjska propaganda może nadać bardzo niekorzystny dla Polski przekaz. Może zostać to bowiem przedstawiane w taki sposób, jakoby  Polska i Polacy godzili się (czy nawet akceptowali) na agresywną postawę Kremla wobec Ukrainy. Wtedy straci wiarygodność wysyłany przez Polskę komunikat. Przecież od lat alarmujemy świat zachodni, iż Rosja Putina prowadzi agresywną politykę wobec swoich  sąsiadów. A przecież przykładów nieprzyjaznej i agresywnej postawy Kremla wobec państw sąsiadujących z Rosją nie brakuje. Przypomnę: najpierw Gruzja, a teraz Ukraina.

Warto zdać sobie sprawę z tego, iż wydarzenia kulturalne i wymiany mające na celu wzajemne poznanie kultury, nie zmienia ani oblicza, ani natury, ani postawy czy też nastawienia wobec swoich sąsiadów Rosji Putina. Zorganizowanie polskiego roku w Rosji oraz rosyjskiego roku w Polsce nie przybliży do siebie Polski i Rosji i nie doprowadzi do wznowienia dialogu polsko-rosyjskiego. Wszak z Rosją Putina żaden dialog nie jest możliwy. Nie jest również możliwy żaden reset w stosunkach polsko-rosyjskich i to tak długo, jak długo Wladimir Putin będzie panował na Kremlem i nad Rosją.

Agresywna polityka Rosji wobec swoich sąsiadów powinna zostać przez cały świat zachodni (w tym także przez Polskę) możliwie jak najbardziej stanowczo i w sposób trwały potępiona i usankcjonowana. Zachodnie sankcje wobec Rosji Putina (w tym sankcje gospodarcze) powinny być jak najdalej idące, tak, żeby doprowadzić Rosję do całkowitej izolacji politycznej i gospodarczej w społeczności międzynarodowej. Rosja Putina musi poczuć – mówiąc kolokwialnie - na własnej skórze cenę, jaką powinno się płacić za agresywną postawę wobec sąsiedzkich państw. Władimir Putin musi osobiście odczuć skutki takiej izolacji w świecie. Dopiero wtedy – być może - Rosja Putina zrewiduje swoją postawę wobec swoich sąsiadów i zastanowi się nad zyskami i stratami poniesionymi przez Rosję w związku z sowiecko-imperialną polityką Władimira Putina. Dlatego też nie należy robić niczego, co mogłoby zakwestionować rosyjską izolację w świecie, czy też tej izolacji przeczyć bądź jej szkodzić. Zorganizowanie Roku Polskiego w Rosji i Roku Rosyjskiego w Polsce niewątpliwie zaprzeczy tej strategii i trudno będzie mówić o woli izolacji Rosji, skoro zostanie zorganizowane wspólne wydarzenie kulturalne.

Z Rosją Putina należy rozmawiać - to fakt. Jednak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest to absolutnie konieczne i kiedy nie ma żadnej innej alternatywy. Najprawdopodobniej trzeba będzie prowadzić rozmowy z Władimirem Putinem w sprawie Ukrainy i jej przyszłości. Nie do pozazdroszczenia jest sytuacja dyplomatom i politykom, którym przypadnie wykonać smutną konieczność, czyli rozmawiać z pretendującym do tytułu cara, a być może uścisnąć jego rękę umoczoną po łokieć w czeczeńskiej, gruzińskiej i ukraińskiej krwi.

Z Rosją Putina, kiedy nie ma już innej opcji, trzeba rozmawiać. Jednak z pewnością nie da się z Rosją Putina prowadzić żadnego dialogu. Albowiem dialog zakłada, iż obydwaj rozmówcy wykazują się dobrą wolą i są zainteresowani tym, co ich rozmówca ma do powiedzenia. Po stronie Rosji Putina żadnej dobrej woli nie widać. Zresztą trudno mówić o dialogu, kiedy strona rosyjska łamie wszelkie normy prawne, kłamie w żywe oczy, zrzucając z siebie odpowiedzialność za agresję, którą dokonuje i jeszcze bezczelnie oskarża innych o dolewanie oliwy do ognia.

To Władimir Putin dokonał agresji na Ukrainę. To Rosja Putina zaanektowała Krym i miasto Sewastopol. To Władimir Putin jest drapieżnikiem. To Rosja Putina przyjęła agresywną postawę wobec świata zachodniego, a nie odwrotnie. To Rosja Putina manifestuje złą wolę (i nie tylko...) w stosunkach polsko-rosyjskich.

Trzeba więc po raz kolejny wybrać mniejsze zło, a w tej sytuacji mniejszym złem jest niezorganizowanie Roku Polskiego w Rosji i Roku Rosyjskiego w Polsce.

Z pewnością wymiany kulturalne odgrywają bardzo ważną rolę w stosunkach międzynarodowych. Jednak kiedy owe stosunki są obciążone takim kontekstem, jak obecne stosunki Rosja-Polska, Rosja-Zachód, ze wszelkimi kulturowymi wydarzeniami warto poczekać. Na lepszy moment, na dogodniejszą chwilę, na spokojniejszy czas.

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka