Nie było wybuchu na pokładzie prezydenckiego Tupolewa - poinformowała o tym Prokuratura Wojskowa. Z ostatecznej ekspertyzy fizykochemicznej wynika, iż biegli nie znaleźli na przebadanych próbkach śladów materiałów wybuchowych ani substancji powstających w wyniku ich degradacji.
Kilka dni wcześniej okazało się, iż można poddać w wątpliwość tezę propagowaną przez Chrisa Cieszewskiego, jakoby prezydencki Tupolew nie mógł zahaczyć o brzozę w dniu katastrofy smoleńskiej, ponieważ owe drzewo miało być ścięte już pięć dni wcześniej. Miały o tym świadczyć zdjęcia satelitarne, zrobione 5 kwietnia 2010 roku. Jednak w opinii innych ekspertów, Chris Cieszewski miał się pomylić. To nie miała być brzoza, tylko pozostałość po plocie. Czyli - sterta desek.
W ubiegłym roku teza o smoleńskim zamachu ucierpiała również w wyniku kilku wpadek jej propagatorów. Profesor Jacek Rońda przyznał na antenie Telewizji Trwam, że, kiedy twierdził, iż prezydencki Tupolew nie zszedł poniżej stu metrów w dniu katastrofy - blefował. A jeszcze wcześniej zostały również ujawnione „niezwykle kompetencje” ekspertów zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza.
Teza o zamachu w Smoleńsku traci na wiarygodności, albowiem jej założenia zdają się nie znajdować potwierdzenia w badaniach i analizach przeprowadzanych przez biegłych oraz ekspertów w zakresie lotnictwa i katastrof lotniczych.
Teza o smoleńskim zamachu traci również sojuszników. To przecież media związane ze środowiskiem Tadeusza Rydzyka podważyły opinie jednego z najbardziej rozpoznawalnych naukowców wspierających zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza, czyli doktora Chrisa Cieszewskiego. Czy teoria o smoleńskim zamachu również straci zwolenników w bliskiej lub dalszej perspektywie czasowej?
W polskiej przestrzeni publicznej można spotkać się z opinią, jakoby teoria o zamachu w Smoleńsku stała się dobrym środkiem dla zbudowania kapitału politycznego i medialnego. W Polsce można spotkać się również z wypowiedziami, jakoby dla niektórych środowisk medialnych relacjonowanie smoleńskiego śledztwa w „zamachowym” tonie stało się dobrym sposobem na zarabianie pieniędzy. Kto, gdzie, jak i ile skorzystał na teorii o smoleńskim zamachu w Polsce to pytania drugorzędne. Albowiem korzyści, jakie ktoś mógł uzyskać w Polsce dzięki tej teorii są znikome w porównaniu do korzyści, jakie z tezy o zamachu w Smoleńsku uzyskało państwo nieprzyjazne Rzeczpospolitej, czyli Rosja Putina.
Teza o smoleńskim zamachu podzieliła Polaków i sprawiła, iż brutalny spór polityczny stał się polską codziennością. Teoria o smoleńskim zamachu obniżyła poczucie bezpieczeństwa wielu polskich obywateli. Albowiem ci, którzy w ową teorię uwierzyli, jednocześnie nie dawali wiary państwowym strukturom Rzeczypospolitej. Teza o smoleńskim zamachu obniżyła więc poziom zaufania wielu polskich obywateli do państwa polskiego i jego najwyższych przedstawicieli. To w efekcie osłabiło Polskę i wzmocniło Rosję Putina w relacjach z Rzeczypospolitą. Władimir Putin miał (i ma nadal) świadomość, iż katastrofa smoleńska dzieli Polaków. Zaś niemała część polskiego społeczeństwa wolała uwierzyć w smoleński zamach, tezę, do której skonstruowania i propagowania Rosja Putina dołożyła być może swoje trzy grosze, niż w polskie dochodzenie w tej sprawie i w ustalenia polskich instytucji.
Władimir Putin, świadomy polskiego konfliktu dotyczącego przyczyn katastrofy smoleńskiej, umiejętnie potrafi wykorzystać to na własny użytek. Rosja nadal nie oddała Polsce wraku prezydenckiego Tupolewa. Czarne skrzynki z prezydenckiego statku powietrznego nadal znajdują się w Rosji. W ten sposób Rosja Putina trzyma Polaków w niepewności i podsyca wątpliwości, co do przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Dlaczego nie chcą oddać wraku Tupolewa? Dlaczego nie chcą oddać czarnych skrzynek? Co mają do ukrycia? Kto nas oszukuje?
Te pytania zadaje sobie wiele Polaków, a Rosja Putina chce, żeby tak właśnie było. W ten sposób wPolsce tworzy się atmosferę niepewności i powoduje, że nadal obniża się poziom zaufania części polskiego społeczeństwa do państwa. Można się domyślać, że właśnie z tego powodu Rosja nie oddała polskiej stronie ani wraku, ani czarnych skrzynek. Albowiem Kreml z pewnością chce, żeby Polacy wątpili. Niewątpliwie Władimir Putin dąży do tego, aby spotęgować obawy Polaków przed Rosją i budować polskie poczucie zagrożenia. Dlatego zależy mu na tym, aby Polacy spoglądali na Rosję, jako na kraj silny, wszechmocny, który nawet „być może nie zawahał się zamordować polskiego prezydenta” .
Dopóki będzie trwała w Polsce debata o tym czy miał miejsce w Smoleńsku zamach na prezydenckiego Tupolewa, czy nie, to nie rozpocznie się debata o rosyjskiej współodpowiedzialności za katastrofę smoleńską. Właśnie o to chodzi Rosji Putina, która z pewnością nie życzy sobie debaty o swojej współodpowiedzialności w katastrofie smoleńskiej. Kreml zdaje sobie przecież sprawę z tego, iż państwo rosyjskie jest współodpowiedzialne za tę tragedię. Lotnisko, na którym miał ładować prezydencki Tupolew jest własnością Rosji, czyli Rosja odpowiada za jego stan techniczny i jego utrzymanie. Wiemy przecież, że stan tego lotniska był po prostu dramatyczny pod każdym względem. Co więcej, rosyjscy kontrolerzy nie wykazali się profesjonalizmem, a wręcz wykazali się dość daleko idącą niechlujnością przy sprowadzaniu prezydenckiego samolotu na ziemię. To kolejny dowód na współodpowiedzialność Rosji w tej tragedii.
Dowiedzenie współodpowiedzialności rosyjskiej w katastrofie smoleńskiej oznaczałoby otwarcie drogi prawnej (również w świetle prawa międzynarodowego) do roszczeń i pozwów dotyczących odszkodowań. I tego właśnie obawia się Rosja Putina. Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Rosja Putina nie zamierza wypłacać grosza odszkodowania rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej. A rosyjskie władze są świadome, iż w przypadku ustalenia współodpowiedzialności ich państwa w katastrofie smoleńskiej, Rosja byłaby zobowiązana wypłacić rodzinom odszkodowania, być może wysokie odszkodowania.
Podział polskiego społeczeństwa. Obniżenie zaufania polskich obywateli do polskich instytucji i polskiego państwa. Możliwość tworzenia w Polsce wewnętrznego poczucia niepewności i zagrożenia. Brak dyskusji o współodpowiedzialności za katastrofę smoleńską i brak pozwów o odszkodowania finansowe. Oto jak Rosja Putina skorzystała na „propagowaniu” w Polsce tezy o smoleńskim zamachu.
Trudno nie zauważyć, iż - z punktu widzenia interesów Rosji Putina - teza o smoleńskim zamachu wykonała dla rosyjskiego prezydenta - mówiąc kolokwialnie - kawał dobrej roboty. Trudno nie zauważyć, iż propagowanie tezy o smoleńskim zamachu służyło i nadal służy interesom samego Wladimira Putina i Putinowskiej Rosji. Trudno więc nie postawić pytania: czy propagatorzy tezy o smoleńskim zamachu działali w sposób świadomy, czy też nie byli świadomi tego, kto na ich działalności najwięcej skorzysta?
Można bowiem odnieść wrażenie, iż na owej działalności najwięcej skorzystała Rosja Putina.
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (62)