zbigniewstefanik zbigniewstefanik
400
BLOG

POPiSie nie strasz. O debacie europejskiej, której nie ma

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 5

16 kwietnia bieżącego roku minął termin rejestracji komitetów wyborczych, które wezmą udział w wyścigu o mandaty europoselskie. Jednak kampania wyborcza rozpoczęła sie już co najmniej kilka tygodni wcześniej.

Zarówno Platforma Obywatelska, jak również Prawo i Sprawiedliwość bardzo wymownie rozpoczęły tę kampanię. Dwie największe partie polityczne w Polsce rozpoczęły wyścig o mandaty eurodeputowanych od obrzucania się w wyborczych spotach błotem.

W swoim filmie PiS zaatakował tzw. jedynki do europarlamentu z list Platformy. Dostało się między innymi Jackowi Rostowskiemu, Michałowi Boni i Michałowi Kamińskiemu. Platforma nie pozostała bierna i zaatakowała najbardziej rozpoznawalne i medialne twarze PiS-u, przypominając między innymi, jak to rzecznik tego ugrupowania Adam Hofman… pochwalił się jakiś czas temu i co aż nadto wyrazista posłanka PiS-u Krystyna Pawłowicz mówiła o fladze europejskiej.

Można odnieść wrażenie, iż walka wyborcza pomiędzy Platformą i PiS-em weszła w, jakby to powiedzieć, weszła w inną fazę. Teraz dwie największe partie w Polsce straszą wyborców.

Donald Tusk dał do zrozumienia, że od wyniku tych eurowyborów zależało będzie również, czy dzieci pójdą do szkoły we wrześniu. Urzędujący premier straszy więc wyborców wojną. Ale - jak można się domyślać - jeśli jego partia wygra te eurowybory, to wojny nie będzie, ponieważ Donald Tusk nas przed nią uratuje. Obroni nas, jeśli do wojny miałoby dojść i tak w ogóle obroni nas przed Rosją. A więc premier najpierw postraszył, a później uspokoił, że wszystko będzie dobrze. No, ale żeby dobrze było to jego partia te eurowybory wygrać musi. Jakiś czas później przywódca Platformy znowu postraszył wyborców, tym razem « ludem smoleńskim ». Z smsów, które ujawnił Donald Tusk miało wynikać, że jego najbliżsi są nękani, obrażani i że grożono im nawet śmiercią. Jednak forma i treść ujawnionych smsów mogła sugerować, że ich autorzy należą do zwolenników teorii smoleńskiego zamachu. W jednym smsie autor miał pisać o Donaldzie Tusku « smoleński morderca ». 

Premier postraszył więc wyborców « ludem smoleńskim » i « ludem PiS-owskim », a Jarosław Kaczyński nie pozostał mu dłużny. Prezes PiS-u zasugerował, że eurowybory mogą być sfałszowane. Zdaniem Prezesa nie wiemy tak do końca, gdzie są serwery państwowej komisji wyborczej i kto ma nad nimi kontrolę. Jarosław Kaczyński straszy i sugeruje, że « władza » mogłaby eurowybory sfałszować. Ale żeby temu zapobiec ma zamiar patrzeć « władzy » na ręce przy liczeniu głosów, tak, żeby wszystko było w porządeczku.

Zły pomysł Panie Prezesie. Albowiem jeśli PiS przegra znowu wybory, to nie będzie Pan mógł oskarżać Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego, Władimira Putina, Raula Castro i Kim Dżong Una o sfałszowanie eurowyborów w Polsce. Trudno będzie Panu mówić o rzekomych fałszerstwach wyborczych, kiedy to mężowie zaufania oddelegowani przez Prawo i Sprawiedliwość będą czuwali nad uczciwością liczenia głosów.

Platforma Obywatelska straszy wyborców wojną z Rosją i « ludem PiS-owskim ». Prawo i Sprawiedliwość straszy wyborców Platformą i możliwością wyborczych fałszerstw.

Ale Jarosław Kaczyński już zrobił krok naprzód. Poinformował on opinię publiczną, że od tego momentu Prawo i Sprawiedliwość będzie słuchało Polaków. No i co Pan usłyszał? Przestraszyli się, czy jeszcze nie  wystarczająco ? A czy nie usłyszał Pan, Panie Prezesie, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa ma serdecznie dosyć samonakręcającej się spirali nienawiści między Platformą a PiS-em? Czy nie usłyszał Pan, Panie Prezesie, że prawie nikt w Polsce już tak naprawdę nie wie i nie pamięta o co chodzi Waszej partii i o co chodzi Platformie w Waszej wspólnej, już dziewięcioletniej, wojnie?

Skoro Jarosław Kaczyński zamierza słuchać Polaków, to chciałbym się jakoś odwdzięczyć i informuję, że ja będę z kolei słuchał głosu partii politycznych (w szczególności tych największych) i zapowiedzi tego, co ich kandydaci do europarlamentu mają zamiar robić w Brukseli i w Strasburgu przez pięć lat sprawowania swojego mandatu. Będę uważnie słuchał polityków, kiedy będą mówili o swoich kompetencjach dotyczących działania europarlamentu i sprawowania mandatu eurodeputowanego. I tak na wstępie chciałbym usłyszeć, jakie kompetencje językowe mają owi kandydaci. O ile dobrze pamiętam, Panie Prezesie, pięć lat temu, kiedy to miały miejsce poprzednie eurowybory, niektórzy kandydaci Prawa i Sprawiedliwości mieli ze znajomością jeżyków obcych mały problem. Będę słuchał, Panie Prezesie, jaki jest stosunek Pana partii do Unii Europejskiej. Będę uważnie się przysłuchiwał, jaki jest stosunek Pana ugrupowania do perspektywy przystąpienia Polski w skład eurozony. Będę słuchał, Panie Prezesie, zapowiedzi dotyczących tego, z kim Pana partia zamierza współpracować w europarlamencie w przyszłości. Współpraca z Davidem Cameronem chyba nie do końca okazała się trafioną strategią. Czy się mylę?

Będę również przysłuchiwał się urzędującemu premierowi i kandydatom jego partii. Będę słuchał, jak Donald Tusk zamierza przekonać europejskich partnerów i doprowadzić do europejskiej unii energetycznej. Będę przysłuchiwał się propozycjom Donalda Tuska jak wzmocnić polską pozycję w Unii Europejskiej. Będę uważnie słuchał pomysłów Donalda Tuska dotyczących strategii przekonywania europejskich partnerów do większej europejskiej solidarności w dobie agresywnej postawy Rosji Putina. Będę słuchał propozycji kandydatów Platformy Obywatelskiej na to, jak zamierzają oni bronić w europarlamencie polskich produktów i rodzimych towarów eksportowych, nierzadko zagrożonych - delikatnie mówiąc -  nieprecyzyjnymi i niemądrymi rozporządzeniami Komisji Europejskiej.

Będę uważnie się przysłuchiwał temu, co Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość mają do zaproponowania w ramach swojej europejskiej działalności. Będę słuchał, obiecuję, ale żebym mógł słuchać to wpierw muszę mieć możliwość coś usłyszeć. Na razie jest z tym problem. Albowiem dwie największe partie polityczne w Polsce zajmują się sobą, zajmują się straszeniem Polaków, ale europejską debatą jakoś się nie zajmują.

Dlatego apeluję: POPiSie, przestań straszyć wyborców i przystąp wreszcie do europejskiej debaty!

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka