zbigniewstefanik zbigniewstefanik
277
BLOG

Nic nie zdziałać, ale „coś” zrobić. O sankcjach UE wobec Rosji

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 0

Unia Europejska wprowadza sankcje finansowe i wizowe wobec kolejnych piętnastu osób, które uznano za mające związek z eskalacją kryzysu na Ukrainie - poinformował o tym „Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej”. Sankcjami zostaną objęci zarówno obywatele rosyjscy, jak i niektórzy politycy Federacji Rosyjskiej. Sankcje te dotkną również kilku ukraińskich obywateli, którzy czynnie uczestniczą w destabilizacji wschodnich i południowych obwodów Ukrainy.

Również Stany Zjednoczone wprowadzają kolejne sankcje wizowe i finansowe wobec siedmiu obywateli rosyjskich, w tym wobec postaci kojarzonych - bądź wręcz bezpośrednio związanych - z Gazpromem i z Kremlem. Jednak amerykański zestaw sankcji ma dla Kremla charakter twardszy i bardziej dotkliwy, niż sankcje europejskie. Albowiem Amerykanie poinformowali o zaprzestaniu eksportu do Rosji technologii high-tech, mogących mieć zastosowanie w rosyjskim potencjale militarnym.

W tym samym czasie sytuacja we wschodniej i południowej Ukrainie ani się nie polepsza, ani nie zmienia. Choć może się jednak trochę zmienia, tyle, że na gorsze. Oto parę faktów.

W Ługańsku separatyści ogłosili powstanie nowej republiki, a mer Charkowa został postrzelony. Z kolei „zielony ludzik” na Ukrainie przetrzymuje obserwatorów OBWE, którzy zostali wysłani do tego państwa, aby monitorować wdrażanie w życie postanowień czterostronnej umowy genewskiej, zawartej pomiędzy szefami dyplomacji Unii Europejskiej, USA, Rosji i Ukrainy.

Warto również dodać, iż wysłanie na Ukrainę obserwatorów OBWE jest rezultatem czterostronnego porozumienia genewskiego, które - przypominam - Rosja podpisała. Jednak ukraiński „zielony ludzik” nie przyjął tego do wiadomości i po prostu porwał obserwatorów OBWE (w tym obywateli niemieckich, obywatela polskiego, obywatela francuskiego i obywatela czeskiego).

Tak więc Unia Europejska postanowiła wprowadzić następne sankcje finansowe i wizowe wobec kolejnych obywateli rosyjskich i ukraińskich. To bardzo interesujące, szczególnie w kontekście wydarzenia, które stosunkowo niedawno miało miejsce.

Szefowie Deutschebahn, Deutsche Banku i Siemensa spotkali się w Paryżu z szefem rosyjskich kolei, aby porozmawiać o przyszłym zaangażowaniu wyżej wymienionych niemieckich podmiotów w rozbudowanie rosyjskiej infrastruktury kolejowej, co ma związek z Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej w 2018 roku, które mają się odbyć w Rosji.

Podsumujmy: z jednej strony Unia Europejska wprowadza kolejne sankcje wobec Rosji Putina i jej sojuszników na Ukrainie, a z drugiej strony - podmioty gospodarcze (przede wszystkim niemieckie) prowadzą rozmowy z przedstawicielami Rosji Putina, aby wynegocjować kolejne kontrakty i tym samym rozwijać współpracę biznesową z Kremlem  i ze związanymi z nim podmiotami gospodarczymi.

Ta sprzeczność postaw powoduje, iż komunikat, który wysyła Unia Europejska do Rosji Putina jest co najmniej dwuznaczny, ale nade wszystko - niewiarygodny. Dlaczego Kreml miałby obawiać się europejskich sankcji, skoro Unia Europejska - głosem swoich koncernów - daje do zrozumienia Władimirowi Putinowi, że sankcje wizowe i finansowe „tak”, ale sankcje gospodarcze – na pewno „nie”?

Ta sprzeczność postaw występująca w europejskim przekazie uprawnia do stwierdzenia, iż wprowadzenie kolejnych sankcji wobec kilku obywateli rosyjskich i ukraińskich w związku z eskalacją kryzysu na Ukrainie jest wyłącznie motywowana poprawnością polityczną, a nie realną wolą wsparcia dla Kijowa

Co zrobić, żeby nikt nie zarzucił, że niczego się nie robi? Ano nic nie zdziałać, ale zrobić „coś”. Tak można - a być może tak też należy - rozumieć rozszerzenie o piętnaście nazwisk europejską listę osób, wobec których Unia Europejska wymierzyła sankcje wizowe i finansowe.

To symboliczny gest. To chęć zadbania o polityczną poprawność. To - z punktu widzenia dbałości o dobry wizerunek - konieczny ruch. Jednak pozostaje on kompletnie bez znaczenia i nie ma żadnego wpływu na bieżącą sytuację, panującą we wschodniej i południowej Ukrainie.

Oto rezultat, jaki zostanie osiągnięty przez Unię Europejską za pomocą jej nowego zestawu sankcji wobec Rosji i separatystów ukraińskich.

Aby Władimir Putin zechciał zauważyć sankcje Unii Europejskiej, to musi on odczuć ich skutek. Rosja Putina nie odczuwa skutków europejskich sankcji wizowych i finansowych, albo odczuwa ich skutki w minimalnym stopniu. I dlatego dotychczasowa strategia Unii Europejskiej, mająca na celu doprowadzenie do deeskalacji kryzysu na Ukrainie jest nie tylko nieskuteczna, ale dla Kijowa okazuje się być całkowicie bezużyteczna w jego walce o przetrwanie niezależnego od Rosji państwa ukraińskiego. 

Jedynie sankcje gospodarcze mogą wpłynąć na poczynania Rosji Putina na Ukrainie. Albowiem tylko sankcje gospodarcze będą dla samego Kremla, jak również dla Federacji Rosyjskiej i jej obywateli dotkliwe i odczuwalne.

Zdaje się, że zaczyna to rozumieć administracja prezydenta USA Baracka Obamy, a być może także sam Obama, który wobec Rosji Putina staje się coraz bardziej stanowczy. Ale czy Unia Europejska to rozumie? Czy rozumieją to jej państwa członkowskie? Czy zarówno Unia Europejska, jak też jej państwa członkowskie chcą to zrozumieć?     

Unia Europejska musi się na coś zdecydować: albo chce jedynie dbać o polityczną poprawność i swój dobry wizerunek, albo chce mieć realny wpływ na wydarzenia na Ukrainie i być w stanie realizować strategię powstrzymywania Rosji Putina. Unia Europejska musi przestać stosować podwójną retorykę: tę oficjalną, którą posługują się jej politycy i tę mniej oficjalną, która stała się zwyczajem europejskich (w tym głownie niemieckich) koncernów i podmiotów gospodarczych.

Nie da się jednocześnie wspierać Kijowa i utrzymywać dobrych stosunków gospodarczych z Rosją Putina. Nie da się jednocześnie realizować strategii powstrzymywania imperialnych poczynań Rosji Putina i robić z Kremlem oraz rosyjskim biznesem interesy.

Jeśli Brukseli i europejskim ośrodkom decyzyjnym zależy na wiarygodności, to Unia Europejska będzie musiała na coś się zdecydować i wybrać pomiędzy polityczną konfrontacją, a gospodarczą i biznesową współpracą z Rosją Putina.

Jeśli państwa członkowskie UE (w tym głównie Niemcy) chcą zachować wiarygodność i być traktowane w świecie serio, to muszą się na coś zdecydować. Albo strategia powstrzymywania Władimira Putina i być może zimna wojna z Rosją, albo robienie pieniędzy i interesów z Kremlem, i rosyjskimi podmiotami gospodarczymi oraz przymykanie jednocześnie oczu na oblicze Rosji Putina, na imperialną, agresywną i niebezpieczną dla świata zachodniego twarz Kremla.

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka