Platforma Obywatelska znowu znalazła się w defensywie. Pod adresem Donalda Tuska zostały wysunięte zarzuty, jakoby w przeszłości brał on pieniądze od niemieckiej partii politycznej dla swojego ówczesnego ugrupowania, czyli Kongresu Liberalno-Demokratycznego (KLD). Donald Tusk stanowczo zaprzeczył tym oskarżeniom. Podkreślił, iż nigdy nie brał pożyczki od niemieckiego ugrupowania politycznego ani dla siebie, ani dla KLD.
Cała sprawa, z prawnego punktu widzenia, nie dotyczy Platformy Obywatelskiej. Zarzuty o „berlińską pożyczkę” dotyczą innego bytu politycznego, jakim był przecież Kongres Liberalno-Demokratyczny. Jednak Platforma powinna poważnie zainteresować się sytuacją, w jakiej się znalazła, albowiem Donald Tusk, który dotychczas był największym atutem swojej partii, może (jeśli nie ucichnie dyskusja o rzekomej „berlińskiej pożyczce”) stać się największym obciążeniem dla partii rządzącej.
To zresztą nie jedyny problem Platformy Obywatelskiej; partii, która zdaje się popełniać coraz więcej faux pas, świadczących o braku instynktu politycznego. Przykładowo, spot poświęcony dziesięcioleciu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej miał wzmocnić w Polsce euroentuzjastów, no i po części zmobilizować elektorat Platformy, którego znacząca część do euroentuzjastów właśnie należy. Jednak zamiast stać się atutem ów spot zamienił się w polityczną kulę u nogi partii rządzącej. Pojawiły się bowiem oskarżenia dotyczące kwoty, jaka została przeznaczona na realizację tego spotu. Natychmiast zostały wysunięte oskarżenia o marnotrawienie środków europejskich, bowiem to właśnie dzięki tym funduszom (a przynajmniej w znacznej ich części) ów spot został nakręcony. W końcu Platforma musiała stawić czoła oskarżeniom, jakoby pod pretekstem realizowania wymogów unijnych (czyli promowania Unii Europejskiej w Polsce) robiła sobie kampanię wyborczą. Czy ten spot stał się jej elementem? Na to pytanie Państwowa Komisja Wyborcza odmówiła odpowiedzi. Pytających odesłała z tym zapytaniem do prokuratury.
Zegarek Sławomira Nowaka, frakcyjne konflikty, e-afera - to tylko kilka przykładów wydarzeń, oskarżeń i faktów, które osłabiają partię rządzącą. To wszystko odbiera poparcie społeczne Platformie i prowadzi tę partię w kierunku utracenia politycznego leadershipu w Polsce.
Od ponad roku coraz mniej łaskawe są sondaże dla Platformy Obywatelskiej. Od partii rządzącej powoli odwracają się niektóre duże ośrodki medialne. Fakt, że partia Donalda Tuska nadal jest ich ulubieńcem, ale można zastanowić się, czy nadal pozostaje ich faworytem...
Niegdyś Platforma Obywatelska była swojego rodzaju Dreamlinerem. Pomimo wszystkich swoich defektów i niedoskonałości, PO udało się wznieść wyżej i dolecieć dalej niż wszystkim innym partiom politycznym w Polsce po 1989 roku. Ugrupowaniu Donalda Tuska udało się wygrać sześć kolejnych wyścigów wyborczych z rzędu. W wyniku wyborów Platforma uzyskała pełnię władzy w Rzeczpospolitej. Jako jedyna partia w Polsce po 1989 roku Platforma Obywatelska dwa razy z rzędu wygrała wybory parlamentarne.
Teraz Platforma znajduje się w defensywie, a w badaniach opinii publicznej coraz częściej sytuuje się na drugim miejscu.
Dlaczego udało się Platformie Obywatelskiej wznieść się wyżej i dolecieć dalej, niż jakiejkolwiek innej partii politycznej w III RP? Dlatego, że przez długi okres czasu była Dreamlinerem. Platformerski Dreamliner zabierał każdego, kto chciał wsiąść na jego pokład (czyli uwierzyć Platformie) i udać się z nią w podróż do krainy marzeń.
Była to podróż do krainy nowoczesnej, postępowej, europejskiej i bezpiecznej, do krainy mlekiem i miodem płynącej. Kraina ta miała nie mieć zewnętrznych wrogów i miała nie mieć powodów do obaw przed swoimi sąsiadami. Przecież kapitan platformerskiego Dreamlinera miał zbudować solidne, przyjacielskie, wręcz braterskie stosunki z Niemcami i miał na zawsze pogodzić Polskę z Rosją. Pasażerowie platformerskiego Dreamlinera lecieli do krainy, w której każdy miał mieć szansę na sukces, w tej krainie miało nie być ani bezrobocia, ani biedy. Dodatkowo platformerski Dreamliner miał dokonać międzylądowania w Wielkiej Brytanii i w Irlandii, skąd miał zabrać na swój pokład przebywających na emigracji Polaków, po czym polecieć z nimi do krainy ogólnej szczęśliwości, jaką miała być Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej i z Donaldem Tuskiem na czele.
Dlaczego ten przekaz zapewnił Platformie Obywatelskiej polityczny leadership na polskiej scenie politycznej? Ponieważ trafił na podatny grunt. Jednak teraz to właśnie z tym „gruntem” ów przekaz ma coraz większy problem, albowiem zdaje się, że nie pokrywa się on z rzeczywistością. Po prostu, platformerski Dreamliner nie doleciał do krainy ogólnej szczęśliwości, a wielu jego pasażerów poczuło się oszukanych przez jego kapitana i politycznego przewoźnika.
Zdaje się, że propaganda sukcesu od lat uprawiana przez Platformę Obywatelską przekonuje dzisiaj coraz mniej, i to nawet tych, którzy w przeszłości byli przekonani. Z kolei ci, którzy wobec przekazu Platformy byli i nadal pozostają septyczni, propaganda sukcesu partii Donalda Tuska przekonać nie jest w stanie.
Platforma Obywatelska nie potrafiła wymyśleć się na nowo po zeszłorocznych konfliktach wewnętrznych i politycznych ruchach tektonicznych, które występowały w Platformie. Nie udało się partii Donalda Tuska skutecznie zawalczyć o elektorat centrolewicowy, co uniemożliwiło tej partii powiększenie jej kapitału politycznego. W sytuacji, w której wielu byłych zwolenników Platformy deklaruje, iż na tę partię już nie zagłosuje, brak możliwości powiększenia jej wyborczego potencjału stanowi dla PO poważny problem.
Z punktu widzenia personalnego niewiele pozostało z tej Platformy Obywatelskiej, która wygrała wybory parlamentarne w październiku 2007 roku. Zamiast korzystać ze swoich własnych kadr, Platforma woli czerpać z zasobów kadrowych innych partii, co może dziwić. Coraz więcej pierwszoplanowych polityków Platformy to byli pierwszoplanowi politycy partii Prawo i Sprawiedliwość. Radosław Sikorski, Paweł Zalewski, Joanna Kluzik-Rostkowska, Antoni Mężydło, Michał Kamiński - to przecież politycy z pierwszego politycznego szeregu PiS-u. Tak było w przeszłości, a teraz reprezentują oni Platformę Obywatelską. Joanna Kluzik-Rostkowska zastąpiła Krystynę Szumilas, a być może Michał Kamiński zastąpi Jacka Protasiewicza.
Platforma Obywatelska oduczyła się politycznego konkurowania. Przez dłuższy czas partia Donalda Tuska mogła cieszyć się w Polsce przychylnością dużej części środowisk medialnych i opiniotwórczych. Jednak zdaje sie, że ten okres minął albo przynajmniej mija. Dziennikarze i publicyści zadają Platformie coraz trudniejsze i bardziej dociekliwe pytania, a przedstawiciele partii rządzącej - wyraźnie zaskoczeni nową postawą pytających - nie potrafią znaleźć „dobrych odpowiedzi”, to znaczy odpowiedniej narracji politycznej. Platforma Obywatelska ma potężny problem ze skutecznym uczestnictwem w konkurencji politycznej, czego przejawem są coraz częstsze porażki notowane przez przedstawicieli Platformy podczas starć w programach publicystycznych (choć nie tylko) z przedstawicielami innych ugrupowań politycznych.
Rekonstrukcja rządu Donalda Tuska nie okazała się dla Platformy korzystna wizerunkowo. Niezręczne, a czasem wręcz brutalne wypowiedzi pani wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej nie pomagają Platformie, a być może wręcz jej szkodzą. Czy urzędująca wicepremier doprowadzi do wizerunkowej katastrofy Platformy Obywatelskiej? Wcale by mnie to nie zdziwiło...
Można spotkać się z opinią, jakoby Platforma Obywatelska utraciła kontakt z polską rzeczywistością. Trudno oprzeć się wrażeniu, że coś w tym jest, o czym może świadczyć treść spotu dotyczącego dziesięciolecia członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Polska rzeczywistość nie pokrywa się (albo pokrywa się w stopniu minimalnym) z nadrzeczywistością przedstawioną w tym spocie.
Platforma Obywatelska nie potrafi zaprezentować obywatelom Rzeczpospolitej jakiejś konkretnej (czy przynajmniej przekonującej) wizji Polski, strategii jej rozwoju, jej przyszłości, jej miejsca w Europie i w świecie. „Mamy środki unijne, jakoś to będzie” - oto komunikat, z jakim przedstawiciele Platformy wychodzą do wyborców. A co, kiedy skończą się środki unijne? Platforma nie ma odpowiedzi na to pytanie. No, może poza tym już tradycyjnym komunikatem: „jakoś to będzie”.
Można odnieść wrażenie, iż Platforma Obywatelska, jej politycy i jej działacze nie wiedzą dlaczego chcą trzymać stery Rzeczypospolitej. „Jesteśmy po to, żeby PiS nie objął sterów władzy Polski. Jesteśmy po to, żeby być” - tak zdaje się brzmieć dzisiejszy przekaz partii rządzącej.
Europejska strategia Platformy Obywatelskiej i rządu Donalda Tuska poniosła klęskę. Polityczny sojusz z Niemcami nie okazał się dla polski zbyt korzystny. Ale równie dobrze można zadać sobie pytanie: czy ów sojusz w ogóle okazał się dla Polski opłacalny? To pytanie ma szczególny sens w kontekście jednoznacznego i twardego niemieckiego sprzeciwu wobec umieszczenia na stałe w Polsce dwóch ciężkich brygad NATO, co postulował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. To pytanie ma również sens w kontekście (ewidentnej!) niemieckiej niechęci wobec europejskiej unii energetycznej, która umożliwiłaby Polsce uniezależnienie się od humorów Władimira Putina, od jego łaski i niełaski. Wobec nieuzasadnionego rosyjskiego embarga na polską wieprzowinę, które jest ewidentną rosyjską sankcją gospodarczą za polskie wsparcie dla Kijowa, Niemcy nie robią zbyt wiele, żeby polską stronę wesprzeć.
Platformerski Dreamliner ma poważną awarię, która powoduje, że samolot zaczął nurkować. A co dla niego najgorsze, coraz szybciej zbliża się i coraz bardziej nieuchronnie zmierza do zderzenia z rzeczywistością. Dla Platformy takie zderzenie może okazać się bardzo bolesne, albowiem platformerski Dreamliner, łącznie z kapitanem i jego załogą, może doświadczyć politycznej katastrofy.
Platformerski Dreamliner, niegdyś szybujący wyżej, niż jakakolwiek inna partia polityczna w Polsce po roku 1989, zaczyna gwałtownie nurkować. Czy nadszedł moment, aby przestać mówić o platformerskim Dreamlinerze, a zacząć mówić o platformerskim Titanicu? Czy polityczne zatonięcie Platformy Obywatelskiej jest już przesądzone?
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html



Komentarze
Pokaż komentarze (5)