zbigniewstefanik zbigniewstefanik
1886
BLOG

„My tu jeszcze wrócimy!” - wołają pomniki sowieckich zbrodniarzy

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 16

W nocy z trzeciego na czwartego maja bieżącego roku w Pieniężnie został zdewastowany pomnik generała Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego. Na zdewastowanym monumencie został namalowany znak Polski Walczącej, a także umieszczono na nim napis « Precz z komuną ».

Wiele osób zabierających głos w polskiej debacie publicznej, nie kryje swojego oburzenia wobec dewastacji pomnika sowieckiego generała. W Polsce mówi się również o « nierozsądnym czynie », a wręcz o « prowokacji », która miałaby być związana z wizytą delegacji z obwodu kaliningradzkiego. Dewastacja tego pomnika miała miejsce kilkanaście godzin przed tą wizytą, co miałoby być - zdaniem niektórych - dowodem na prowokację.

Czy w Pieniężnie faktycznie doszło do prowokacji przed wizytą rosyjskich oficjeli? Ta kwestia jest absolutnie drugorzędna. O wiele bardziej powinien szokować fakt, iż polska przestrzeń publiczna i geograficzna jest nadal (i to 25 lat po upadku sowieckiego reżimu w Polsce) nafaszerowana sowieckimi symbolami oraz pomnikami, posągami, czy monumentami symbolizującymi sowiecką dominację nad Polską.

« Chwała bohaterom Armii Radzieckiej, towarzyszom broni, którzy oddali swoje życie za wolność i niepodległość narodu polskiego » - taki napis znajduje się na Pomniku Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni, nazywanego potocznie Pomnikiem „Czterech Śpiących”, który w Warszawie stał od 1945 roku (pomnik ten został rozebrany w związku z budową drugiej linii metra). Jednak kiedy pojawił się pomysł, aby Pomnik „Czterech Śpiących” przenieść na cmentarz żołnierzy sowieckich albo zwrócić go Rosji Putina, to zarówno w Warszawie, jak i w całej polskiej przestrzeni publicznej rozpętała się awantura. Nie pomogła nawet kampania informacyjna Instytutu Pamięci Narodowej, którego przedstawiciele tłumaczyli, że Pomnik « Braterstwa Broni » jest symbolem dominacji Stalina nad Polską. Obrońcy Pomnika „Czterech Śpiących” szli w zaparte, argumentując, iż ów monument oddaje hołd żołnierzom Armii Czerwonej, którzy polegli podczas wojennej kampanii wyzwalania Polski.

No właśnie, kiedy rozpoczyna się debata o usuwaniu symboli sowieckiej dominacji to z pojęciem « wyzwalać » jest w Polsce największy problem.

Armia Czerwona nie wyzwoliła Polski, albowiem pojęcie « wyzwalać » zakłada, iż po « wyzwoleniu » ów wyzwolony kraj jest wolny, demokratyczny i suwerenny. Polska « wyzwolona » przez Armię Czerwoną nie była ani wolna, ani demokratyczna, ani suwerenna. Armia Czerwona nie wyzwoliła Polski, tylko przepędziła niemieckiego okupanta po to, aby zająć w Polsce jego miejsce; aby Polskę i Polaków zniewolić. Nie może być mowy o jakimkolwiek wyzwoleniu Polski przez Armię Czerwoną, albowiem niemiecka okupacja została zastąpiona przez okupację sowiecką. A Armia Czerwona okupowała Polskę do początku lat 90. XX wieku, a więc dopóki nie została wycofana po upadku „żelaznej kurtyny”.

Sowiecki generał Czerniachowski czynnie - a nawet bardzo czynnie - brał udział w zniewalaniu Polski i okrajaniu jej terytorium. Wszak przed drugą wojną światową Wileńszczyzna należała przecież do II Rzeczpospolitej. Przypominam, iż Iwan Daniłowicz Czerniachowski zajmował się zarówno likwidacją struktur Polskiego Państwa Podziemnego, jak również Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Iwan Daniłowicz Czerniachowski przyczynił się też między innymi do aresztowania pułkownika Aleksandra Krzyżanowskiego oraz do rozbrojenia ośmiu tysięcy żołnierzy Armii Krajowej.

Jaki los spotkał akowskich żołnierzy zgrupowanych na Wileńszczyźnie, rozbrojonych – przypomnę raz jeszcze - między innymi przez Czerniachowskiego? Jedni zostali siłą wcieleni do Armii Czerwonej, inni do Armii Berlinga, a jeszcze inni zostali zesłani do sowieckich gułagów. Zaś wielu z nich, jak również znacząca część kadry oficerskiej AK pojmanej przez Sowietów, zostało zamordowanych przez NKWD. Wielu żołnierzy i oficerów Armii Krajowej obwodu wileńskiego nie ma nawet imiennych grobów.

Iwan Daniłowicz Czerniachowski jest sowieckim zbrodniarzem. Tylko tyle i aż tyle! Iwan Daniłowicz Czerniachowski budował podwaliny pod sowiecki i stalinowski totalitaryzm na tych terenach, które - zdaniem niektórych - „wyzwolił”.

Czym różniły się ubeckie kaźnie od ich gestapowskich odpowiedników? Czym różnili się ubecy od gestapowców? Czym różnili się agenci Informacji Wojskowej od SS-manów? Niczym, chociaż według relacji niektórych ich ofiar, ci pierwsi byli gorsi od tych drugich. Nierzadko można się było spotkać wówczas ze stwierdzeniem, że ubecy są brutalniejsi od gestapowców. A przecież w przypadku gestapo robił to wróg, a w przypadku UB - polski „wyzwoliciel”. Tak w okresie stalinizmu nierzadko mówiło się o sowieckich „sojusznikach”, o sowieckich „wyzwolicielach”.

W Polsce występuje niepokojący paradoks. Z jednej strony Konstytucja III RP zabrania propagowania skrajnych ideologii, w tym ideologii faszystowskiej i komunistycznej. A z drugiej strony w Polsce nadal znajduje się wiele sowieckich symboli, symboli sowieckiej ideologii. Czy jest to zgodne z polską konstytucją?

Historia tak zwanego „wyzwolenia” Polski przez Armię Czerwoną jest powszechnie znana. Zaś ci, którzy jej nie znają mogą się jej nauczyć. W Polsce przecież nie brakuje fachowych opracowań historycznych, traktujących o tym temacie. Jednak pomimo tego jest w naszym kraju wielu takich, którzy zażarcie i gorliwie bronią obecności w Polsce (tzn. w polskich miastach i miasteczkach) symboli sowieckiej dominacji. Dlaczego?

Nie powinno się popierać ani pochwalać aktów wandalizmu. Przedstawiciele ministerstwa spraw zagranicznych przypominają, że w przypadku chęci podjęcia inicjatywy usunięcia jakiegoś niepożądanego monumentu istnieje droga prawna. Jednak trudno nie zauważyć, iż droga prawna zawiodła, skoro w Polsce nadal jest wiele pomników sowieckich zbrodniarzy. Czy polscy obywatele nie mają prawa wyzwolić się spod okupacji sowieckich pomników, posągów, monumentów i symboli? 

Polska strona zaproponowała rosyjskiej ambasadzie, że zwróci Rosji monument generała Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego. Jednak rosyjscy przedstawiciele odmówili. Dlaczego? Dlatego, iż owe pomniki i symbole sowieckiego okupanta przypominają polskim obywatelom o obecności rosyjskiej i ZSRR w Polsce. To w mojej opinii element wojny psychologicznej, którą prowadzi Rosja Putina z Polską. To moim zdaniem przemyślany element kampanii zastraszania, którą Rosja Putina stosuje wobec Polski. Pomniki sowieckich dygnitarzy i zbrodniarzy sowieckich w Polsce są Rosji Putina potrzebne. Albowiem owe pomniki i sowieckie symbole straszą Polaków, przypominając polskim obywatelom o sowieckiej dominacji nad Polską. Owe pomniki stoją i czekają, czekają na „ich“ powrót, na powrót  „swoich” do Polski. Owe pomniki stoją, a stojąc wołają: „my tu jeszcze wrócimy!“

Polacy mają prawo do historycznej prawdy, a polskie państwo o historyczną prawdę ma obowiązek, podkreślam, ma obowiązek walczyć. Prawda o tak zwanym sowieckim „wyzwolicielu” jest tylko jedna. To byli okupanci, kaci i oprawcy polskiego narodu.

Iwan Daniłowicz Czerniachowski to zbrodniarz, to sprawca wielu zbrodni dokonanych na przedstawicielach Polskiego Państwa Podziemnego. Iwan Daniłowicz Czerniachowski to sprawca zbrodni dokonanych na żołnierzach i oficerach Armii Krajowej. Iwan Daniłowicz Czerniachowski to sprawca wielu zbrodni dokonanych na polskim narodzie. Tylko tyle i aż tyle. Zbrodniarz nie powinien mieć swojego monumentu w wolnej Polsce. Tak samo, jak nazistowscy zbrodniarze nie mają swoich pomników w krajach przez nich zniewalanych. Bo co różni Niemcy Hitlera od Związku Sowieckiego Stalina? Nic! No może jedynie to, że przedstawiciele stalinowskiego totalitaryzmu przegonili przedstawicieli niemieckiego totalitaryzmu, żeby tak zwane kraje „wyzwolone“ zniewolić, żeby robić w tych krajach to samo, co ci, których przepędzili.

Polska musi raz na zawsze zerwać z sowieckim dziedzictwem, z dziedzictwem stalinizmu, z dziedzictwem  PRL-u. Polska musi definitywnie oderwać się od sowieckiego dziedzictwa. Polska musi odbić się od komunistycznego, od PRL-owskiego dna. Jak tego dokonać? Z polskiej przestrzeni publicznej i geograficznej trzeba usunąć wszystkie symbole sowieckie, wszystkie symbole sowieckiej dominacji. Pomniki, posągi, monumenty przedstawiające sowieckich zbrodniarzy należy oddać Rosji Putina. Natomiast jeśli strona rosyjska nie będzie skłonna ich sobie zabrać, wtedy należy wszystkie te pomniki, posągi i monumenty zdemontować, po czym wyrzucić na śmietnik historii!

Symbole sowieckiej dominacji nad Polską powinny zniknąć z naszego kraju po to, aby zwyciężyła historyczna prawda o tak zwanym „sowieckim wyzwolicielu“. Pomniki, posągi i monumenty sowieckich zbrodniarzy powinny zostać usunięte z polskiej przestrzeni publicznej i geograficznej. Po co? Dlaczego? Przede wszystkim po to, przede wszystkim dlatego, aby można było dać „im” do zrozumienia, aby, „oni“ wyraźnie usłyszeli polskie przesłanie do „nich“ skierowane. Nie! Wy tu nigdy nie wrócicie!

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka