zbigniewstefanik zbigniewstefanik
2944
BLOG

Piotr Duda „sprawdza polityka”, a ja sprawdzam Piotra Dudę

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 36

 

 

 

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda po raz kolejny udowodnił, że jest absolutnym mistrzem negatywnego przekazu. „Solidarność” rozpoczyna tym samym negatywną kampanię w związku z nadchodzącymi wyborami do europarlamentu.

Piotr Duda obrał sobie za cel posłów i senatorów, którzy ubiegają się o mandat europosła, ale… nie wszystkich. Przewodniczący „Solidarności” zamierza bowiem atakować tych parlamentarzystów, którzy należą (bądź do niedawna należeli) do koalicji rządzącej. Na celowniku negatywnej kampanii NSZZ „Solidarność” znaleźli się - między innymi - Adam Szejnfeld, Kazimierz Kutz, John Godson czy Julia Pitera.

Czym ci wybrańcy narodu zawinili Piotrowi Dudzie? Najpewniej niczym, ale nie zmienia to faktu, że są mu oni potrzebni. Albowiem między innymi to właśnie ich kosztem przewodniczącemu „Solidarności” udaje się robić wokół siebie dużo szumu i hałasu.

Czy właśnie nie o to mu chodzi, żeby było o nim głośno? Czy nie właśnie o to w nowej kampanii „Solidarności” idzie, żeby Piotra Dudę wypromować? Czy przewodniczący „Solidarności” nie robi tego wszystkiego wyłącznie po to, żeby ktoś go zaprosił, raz czy dwa, do jakiegoś programu publicystycznego, gdzie będzie mógł - na antenie TVN 24, Polsatu News czy TVP Info - posługując się brutalną retoryką, atakować polityków, na plecach których przecież się promuje?

Piotr Duda już definitywnie wszedł w buty Andrzeja Leppera, posługując się „lepperopodobnym” językiem. „Idioci”, „tchórze”, „kłamcy”, „hipokryci”, „darmozjady”, „debilne”, „kretyńskie“ - to tylko niektóre ze sformułowań, spośród tych, które urzędujący przewodniczący NSZZ „Solidarność” zwykł używać, kiedy wypowiada się publicznie.

Piotr Duda kilkakrotnie nazwał urzędującego premiera Donalda Tuska „tchórzem” i „kłamcą”. A jak jest z odwagą samego Piotra Dudy?

Wiele jest dowodów na to, że przewodniczącego „Solidarności” nad wyraz mocno ciągnie do polityki. Nasuwa się w związku z tym pytanie: dlaczego nie bierze on udziału w wyścigu wyborczym do europarlamentu ? Przecież NSZZ „Solidarność” mogła stworzyć swój obywatelski komitet wyborczy i wystawić swoich kandydatów do Parlamentu Europejskiego.

Ale Związek tego nie zrobił. Piotr Duda się na to nie zdecydował. Dlaczego? Czy Dudzie zabrakło odwagi?  Nie sądzę, aby mogło chodzić o obawy związane z brakiem środków finansowych na kampanię wyborczą. Skoro NSZZ „Solidarność” stać na sfinansowanie - między innymi - plakatów, bilbordów i spotów radiowych w ramach negatywnej kampanii „Sprawdzam polityka”, to z pewnością byłoby stać ten Związek na sfinansowanie kampanii wyborczej do europarlamentu.

A może chodzi o coś innego? Czyżby przewodniczący Piotr Duda bał się wyniku, jaki on, czy też jego komitet wyborczy, mógłby uzyskać w tych wyborach? Wtedy przecież mogłoby się okazać, że społeczne poparcie dla przewodniczącego „Solidarności” wcale nie jest takie wysokie, jakby mogło mu się wydawać. Czy właśnie tego przestraszył się Piotr Duda?

Urzędujący przewodniczący „Solidarności” zajmuje się wyłącznie propagowaniem przekazu negatywnego. Jednak trudno byłoby wymienić jakieś konstruktywne inicjatywy Piotra Dudy w ramach jego działalności publicznej. Przecież łatwiej jest demolować, niż budować. Łatwiej jest krytykować, niż próbować zrobić coś konstruktywnego. Łatwiej jest, stojąc z boku i stawiając się w roli wiecznej opozycji, wysuwać postulaty i zarzuty, niż brać na siebie odpowiedzialność za podjęte decyzje, które mają wpływ na polskie państwo, jego obywateli i tych obywateli przyszłość. A – nade wszystko - przekaz negatywny zawsze popłaca, albowiem zawsze znajdzie się jakiś podatny grunt, na który ów przekaz może trafić.

Piotr Duda zbudował cały swój wizerunek i kapitał polityczny na przekazie negatywnym. Najwyraźniej przewodniczący „Solidarności” chciał wejść do politycznego świata na skróty, za pomocą przekazu negatywnego. Jednak kiedy miał możliwość wzięcia udziału w wyścigu wyborczym, to takiego wyzwania nie podjął. Zamiast tego postanowił on prowadzić negatywną kampanię przeciwko wybranym przez siebie politykom, z którymi najwyraźniej nie chciał się zmierzyć w bezpośrednim starciu wyborczym.

Zapewne łatwiej jest prowadzić działalność polityczną, zasłaniając się związkowym parawanem. Albowiem za nic nie bierze się odpowiedzialności, no i nikt z niczego nie rozlicza. Obywatele, których – jak twierdzi przewodniczący „Solidarności” – broni on za pomocą podjętych przez siebie działań, z owych działań rozliczyć go nie mogą. Przecież przewodniczący „Solidarności” jest wybierany przez członków swojego Związku, a nie przez obywateli.

Piotr Duda mówi „sprawdzam polityka” i stawia szereg zarzutów, i pretensji pod adresem tych parlamentarzystów, którzy mu się nie podobają. Jednak przewodniczący „Solidarności” zapomniał, że ktoś mógłby powiedzieć „sprawdzam związkowca”.

Ktoś mógłby chcieć sprawdzić, ile zarabiają związkowcy. Ktoś mógłby się zainteresować, czy i jeśli tak, to jakie przywileje mają związkowi działacze. Ktoś mógłby chcieć zapytać, skąd Związek czerpie środki finansowe na swoją działalność. Ktoś mógłby się zapytać, ile pan przewodniczący zarabia. Ktoś mógłby zapytać, czym pan przewodniczący zajmuje się, kiedy nie prowadzi kampanii negatywnej. A biorąc pod uwagę to, iż Piotr Duda prowadzi negatywną kampanię przy każdej okazji, ciągle i bezustannie, to można sobie pomyśleć, że na inną formę działalności pozostaje mu mało czasu. Dlatego ktoś mógłby zapytać, czy oprócz ciągłego atakowania nielubianych przez siebie polityków Piotr Duda robi coś jeszcze?

Piotr Duda ma pretensje do wielu polityków, że nic nie robią i że biorą pieniądze za nic nie robienie. Urzędujący przewodniczący „Solidarności” nazywa wielu polityków „darmozjadami“. A co robi pan Duda? Jakie są pożyteczne efekty działalności pana przewodniczącego „Solidarności”?

Można odnieść wrażenie, iż oprócz niekończącej się kampanii negatywnej, brutalnych wypowiedzi, antysystemowego przekazu i brylowania w mediach, innych efektów działalności Piotra Dudy brak.

Panie przewodniczący, Pan mówi: „sprawdzam polityka”. A ja mówię „sprawdzam związkowca”.

Panie przewodniczący, każdy kij ma dwa końce!

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka