zbigniewstefanik zbigniewstefanik
1224
BLOG

Rachunek z przeszłości, czyli pogrzeb Jaruzelskiego na Powązkach

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 14

 

 

 

To już pewne - Wojciech Jaruzelski będzie miał pogrzeb państwowy. Jaruzelski zostanie pochowany na Powązkach w kwaterze, w której znajdują się groby żołnierzy i oficerów 1 Armii Ludowego Wojska Polskiego.

Informacja o pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego na Powązkach, a więc w pewnym sensie w polskim Panteonie narodowym, wywołała w Polsce wiele sprzeciwów. Instytut Pamięci Narodowej -  głosem swojego szefa - stoi na stanowisku, że komunistyczny dyktator nie powinien zostać z honorami pochowany na Powązkach. Przeciwko tej decyzji protestuje również Stowarzyszenie Osób Represjonowanych Podczas Stanu Wojennego. Przed warszawskim ratuszem odbył się także protest studencki, podczas którego protestujący nie kryli swojego oburzenia wobec decyzji, na mocy której Wojciech Jaruzelski będzie miał pogrzeb państwowy z honorami na Powązkach.

Rozumiem i w pełni podzielam oburzenie tych, którym pogrzeb państwowy z honorami Jaruzelskiego jest nie w smak. Podzielam opinię reżysera Grzegorza Brauna, że Wojciech Jaruzelski był sowieckim namiestnikiem Polski i w związku z tym powinien on zostać pochowany na Placu Czerwonym pod murem Kremla – tam, gdzie leżą jego przełożeni.

Wojciech Jaruzelski całym sobą służył sowieckiej sprawie, za co zresztą sowieckie państwo niejednokrotnie go odznaczało. Skoro był on sowieckim sługą, to o jego pogrzeb powinna zatroszczyć się Moskwa…

Tak powinno być, ale tak się nie stanie. I to nie dlatego, że polskim władzom zabrakło odwagi czy wyobraźni, żeby zablokować pochówek Wojciecha Jaruzelskiego na Powązkach z państwowymi honorami. Państwowy pogrzeb Jaruzelskiego na Powązkach to po prostu rachunek z przeszłości, który płaci wolna Polska. Albowiem dwadzieścia pięć lat temu Wojciech Jaruzelski został politycznie „rozgrzeszony” za swoją służbę sprawie sowieckiej w Polsce i od tego czasu nikt mu statusu „rozgrzeszonego” nie odebrał. 

Nie będę przypominał o „zasługach“ i „dokonaniach“ Wojciecha Jaruzelskiego. Pisałem o tym obszernie w tekście zatytułowanym „Zmarł Wojciech Jaruzelski. Goodbye PRL and goodbye komunizm!”. Zainteresowanych tym artykułem zachęcam do skorzystania z poniższego linku.

 

http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/586399,zmarl-wojciech-jaruzelski-goodbye-prl-and-goodbye-komunizm

 

Wojciech Jaruzelski jest dla Polski postacią - najdelikatniej to ujmując - niezasłużoną. Jednak dzisiejszy stosunek polskiego państwa do „Czerwonego Generała” wynika z modelu polskiego wyjścia z komunizmu, a można wręcz powiedzieć, że ów stosunek jest esencją polskiej transformacji ustrojowej. Należy pamiętać w jaki sposób upadł komunistyczny reżim w Polsce. Nie stało się to tak, jak przykładowo miało to miejsce w Rumunii. Upadek komunizmu w Polsce nie był wynikiem powstania czy też szeroko rozumianej rewolucji. Upadek komunizmu w Polsce był konsekwencją Okrągłego Stołu.

Kiedy 4 czerwca 1989 roku okazało się, że komuniści przegrali wybory do Senatu, gdzie wprowadzili tylko jednego senatora i nie zdołali zapełnić wszystkich swoich miejsc poselskich w Sejmie (które były przewidziane dla przedstawicieli obozu władzy zgodnie z umową Okrągłego Stołu), to pojawił się problem. Właściwie zarówno obóz komunistycznej władzy, jak i szeroko rozumiana opozycja mieli dwa wyjścia. Mogli się porozumieć, co zrobili i mogli się nie porozumieć, co doprowadziłoby do zerwania dialogu, być może do konfrontacji, która w konsekwencji mogła mieć negatywne, wręcz krwawe skutki dla Polski i Polaków. Tak więc, żeby dotrzymać porozumień Okrągłego Stołu i kontynuować realizację strategii uzgodnionej dla Polski w Magdalence, opozycja zgodziła się w trakcie gry na zmianę reguł gry. Została więc zmieniona ordynacja wyborcza tak, aby zapewnić przedstawicielom obozu władzy uzyskanie w wyniku drugiej tury wyborów (18 czerwca 1989 roku), przewidziane dla ich przedstawicieli miejsca w Sejmie kontraktowym. Tak się też stało. Później Sejm kontraktowy wyłonił pierwszy niekomunistyczny rząd z Tadeuszem Mazowieckim na czele. No i Zgromadzenie Narodowe wybrało Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta Polski.

To właśnie w tym momencie rozpoczęło się dla Jaruzelskiego swojego rodzaju nowe życie. Można powiedzieć, że w 1989 roku Wojciech Jaruzelski w pewnym sensie narodził się na nowo.

Komunistyczny dyktator przestał być komunistycznym dyktatorem. „Czerwony Generał” przestał być „Czerwonym Generałem”. Jaruzelski już nie był agentem Wojskowych Służb Informacyjnych (a zarazem Smierszu) o pseudonimie „Wolski”. Wojciech Jaruzelski już nie był pierwszym sekretarzem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej czy przewodniczącym Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Jaruzelski już nie był tym, który „czynnie działał”, kiedy przeprowadzano czystki w Ludowym Wojsku Polskim czy masakrowano robotników na Wybrzeżu. Wojciech Jaruzelski już nie był tym, który odpowiadał za wprowadzenie stanu wojennego w Polsce ani nawet tym, który odpowiadał za „nieznanych sprawców” i za to wszystko, co się stało w Polsce po 13 grudnia 1981 roku. Nie! Wojciech Jaruzelski stał się jedynie prezydentem Polski. Dlaczego? Albowiem tak wynikało z uzgodnień poczynionych w Magdalence. Dodatkowo, kiedy to okazało się 4 czerwca 1989 roku, że w wyniku półwolnych wyborów obóz komunistycznej władzy przegrał niemal wszystko, co mógł przegrać, to Jaruzelski nie użył siły, a realizacja strategii z Magdalenki była kontynuowana, również przez Jaruzelskiego.

Wojciech Jaruzelski najpierw władzą się podzielił, a później władzę stracił albo - jak niektórzy twierdzą - oddał władzę „dobrowolnie“. Jednak stało się to w wyniku kompromisu, a nie obalenia go czy rewolucji, co sprawia, że Wojciech Jaruzelski nadal jest postrzegany w Polsce, jako postać dwuznaczna.

W 1989 roku po wyborze Sejmu kontraktowego, który z kolei wybrał premiera i prezydenta, rozpoczęto w Polsce reformę ustrojową. Wówczas przedstawiciele komunistycznej władzy stali się równoprawnymi uczestnikami życia publicznego, wraz z tymi, którzy reformy ustrojowe wdrażali w życie, czyli przedstawicielami Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Rząd Tadeusza Mazowieckiego rozpoczął więc polską transformację społeczno-gospodarczą, a Wojciech Jaruzelski - jako prezydent - w niej uczestniczył. W jaki sposób? Ano w taki, że nie przeszkadzał w reformach i akceptował decyzje rządu, czy przynajmniej ich nie wetował.

Przypomnijmy słowa wypowiedziane przez Tomasza Nałęcza, doradcę prezydenta Bronisława Komorowskiego, który tłumaczył decyzję urzędującego prezydenta dotyczącą zaproszenia Wojciecha Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydent zaprosił generała Jaruzelskiego, jako pierwszego prezydenta Polski - powiedział wówczas Nałęcz. Ten tok rozumowania - w stosunku do Wojciecha Jaruzelskiego i jego towarzyszy - trwa w Polsce do dzisiaj.

Wojciech Jaruzelski to pierwszy prezydent Polski. Dodatkowo, formalnie nie jest on żadnym zbrodniarzem, jak również - formalnie - nie popełnił on żadnego czynu prawnie usankcjonowanego. Przecież Wojciech Jaruzelski nigdy nie został skazany prawomocnym wyrokiem za swoje czyny z ery sowieckiej przez wymiar sprawiedliwości Polski, przez wymiar sprawiedliwości III RP. W wolnej Polsce jest on pierwszym jej prezydentem. W wolnej Polsce Jaruzelski jest uznawany za jednego z jej ojców założycieli, współautora wyjścia Polski z komunizmu i współautora polskiej transformacji, skoro w niej nie przeszkadzał. Agent „Wolski”, członek grupy partyzantów Mieczysława Moczara, ten, który wprowadził polskie wojska do Czechosłowacji i wyprowadził polskie wojsko na ulice polskich miast, wprowadzając tym samym stan wojenny w Polsce. Tego wolna Polska Jaruzelskiemu nie wypomina, a można nawet odnieść wrażenie, że o tych czynach nie chce słyszeć, czy też ich nie uznaje, skoro Wojciech Jaruzelski nigdy nie został skazany prawomocnym wyrokiem za swoje czyny.

W 1989 roku Wojciech Jaruzelski otrzymał status „rozgrzeszonego” za wszystkie swoje przeszłe... działania. A więc - z punktu widzenia państwa polskiego, z punktu widzenia III RP i jej władz państwowych - pogrzeb Jaruzelskiego na Powązkach nie będzie pogrzebem sowieckiego namiestnika Polski, pierwszego sekretarza KC PZPR czy przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Państwowy pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego na Powązkach, z punktu widzenia polskiego państwa, z punktu widzenia III RP, będzie pogrzebem prezydenta Polski. Oto cena, którą przyjdzie zapłacić wolnej Polsce i jej obywatelom za odgrodzenie się dwadzieścia pięć lat temu „grubą linią“ od przeszłości. Być może państwowy pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego na Powązkach to cena, jaką Polska i jej obywatele zapłacą za to, że udało się przeprowadzić w Polsce reformę ustrojową i doprowadzić do upadku komunistycznego reżimu w Rzeczypospolitej.

Nie mam pretensji do polskich władz (ministra obrony czy urzędującego prezydenta) o to, że Wojciech Jaruzelski będzie miał państwowy pogrzeb na Powązkach. Chociaż jest mi to bardzo nie w smak, chociaż wywołuje to moje oburzenie, to innej możliwości nie widzę. Był czas, aby cofnąć Jaruzelskiemu „rozgrzeszenie” za popełnione przez niego czyny, kiedy był on sowieckim namiestnikiem w Polsce. Jednak nie zrobiono tego. Dzisiaj już jest za późno. Wojciech Jaruzelski był prezydentem i w związku z tym pogrzeb państwowy na Powązkach mu się należy, bez względu na to, jak bardzo jest mi to nie w smak.

Apeluję: nie czyńmy z pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego widowiska. Nie zakłócajmy państwowych obchodów. Nie czyńmy z Wojciecha Jaruzelskiego męczennika. Ponieważ jeśli ktoś zakłóci państwowe obchody czy pogrzeb Jaruzelskiego na Powązkach, to zdecydowana większość przedstawicieli mediów i środowisk opiniotwórczych powie: „Banda oszołomów i  chorych z nienawiści osobników zakłóciła pogrzebowe obchody prezydenta Polski i współtwórcy demokratycznego państwa polskiego”.

Wojciech Jaruzelski nie żyje. A więc goodbye PRL and goodbye komunizm. Odbędzie się jego państwowy pogrzeb na Powązkach. To smutne. To niesprawiedliwe. To nieetyczne. Ale niestety, pochowek Wojciecha Jaruzelskiego z państwowymi honorami, to rachunek zaciągnięty przez „grubą linię” i tych, którzy odgradzali nas przez dwadzieścia pięć lat (i nadal nas odgradzają) od przeszłości.

Pochówek Wojciecha Jaruzelskiego na Powązkach to rachunek z przeszłości zaciągnięty dwadzieścia pięć lat temu, który płaci wolna Polska i jej obywatele. Skoro ma tak być to niech tak będzie. Niech Jaruzelski ma ten państwowy pogrzeb na Powązkach, jeśli może to sprawić, że unikniemy w Polsce – być może jeszcze większej i gorszej - awantury, niż ta, która toczy się wokół przyczyn tragedii w Smoleńsku. Ale po pogrzebie Jaruzelskiego będzie należało powiedzieć raz na zawsze: „Goodbye komunizm and goodbye PRL. Forever!”.

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka