Odprężenia nie będzie, a amerykańsko-rosyjski reset jest już passé - taki ostentacyjny sygnał wysyła amerykańska dyplomacja i Biały Dom pod rządami Baracka Obamy.
Urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych przechodzi do ofensywy w relacjach z Rosją. Po paśmie porażek w stosunkach z Władimirem Putinem (sprawa Edwarda Snowdena, wojna domowa w Syrii, nieskuteczne działania wobec rosyjskiej aneksji Krymu), Barack Obama wyraźnie usiłuje przejąć inicjatywę i pokazać, że Stany Zjednoczone nadal pozostają liderem państw zachodnich, liderem wolnego demokratycznego świata.
Wszystko wskazuje na to, że to właśnie w tym celu amerykański prezydent postanowił zorganizować sobie roboczy tydzień europejski. Wizyta Baracka Obamy w Europie składa się – przypomnę - z trzech etapów. 3 czerwca bieżącego roku amerykański prezydent przyleciał do Polski i spotkał się z polskimi władzami, ale również z prezydentem elektem Ukrainy Petrem Poroszenko, który swoją pierwszą oficjalną wizytę zagraniczna (już jako, de facto, głowa państwa ukraińskiego) postanowił odbyć w Polsce. Prezydent USA uczestniczył również w obchodach dwudziestej piątej rocznicy półwolnych wyborów w Polsce. To był pierwszy etap jego wizyty w Europie.
W dniach 4 i 5 czerwca bieżącego roku Barack Obama weźmie udział w spotkaniu grupy G7 zorganizowanej nie w Soczi (gdzie pierwotnie była planowana), tylko w Brukseli. Na spotkanie nie zaproszono Rosji, co podkreśla amerykańska dyplomacja przy każdej możliwej okazji... Oto drugi etap europejskiego tygodnia przywódcy Stanów Zjednoczonych.
6 czerwca bieżącego roku amerykański prezydent weźmie udział w obchodach siedemdziesiątej rocznicy operacji D-Day, czyli lądowania aliantów we Francji, na plażach Normandii - oto trzeci etap jego eurowizyty.
Chociaż Barack Obama spotyka się z głowami państw europejskich, chociaż spotkania amerykańskiego prezydenta odbywają się w europejskich krajach i miastach, to tak naprawdę głównym adresatem eurotygodnia Baracka Obamy jest Władimir Putin. Amerykański prezydent, przebywając w Europie (najpierw w Polsce, a później w Belgii i we Francji) prowadzi tak naprawdę niewerbalną rozmowę z Władimirem Putinem i chce coś udowodnić rosyjskiemu pretendentowi do tytułu cara. America is back; America is back na kontynencie europejskim - oto przekaz Baracka Obamy, który amerykański prezydent adresuje do Władimira Putina.
Można odnieść wrażenie, że każdy wyżej wymieniony etap wizyty Obamy w Europie ma na celu przesłanie rosyjskiemu prezydentowi jasnego komunikatu. Trzy etapy, trzy komunikaty.
Pierwszy komunikat - komunikat polityczny - Obama wysłał Putinowi z Polski. Drugi komunikat - komunikat ekonomiczny - amerykański prezydent wyśle rosyjskiemu prezydentowi z Brukseli. Zaś trzeci komunikat - komunikat militarny - Putin otrzyma (najprawdopodobniej bezpośrednio od Obamy) we Francji. Wszak mają oni wspólnie brać udział w rocznicowych obchodach siedemdziesiątej rocznicy D-Day (chociaż Biały Dom zapowiedział już kilkakrotnie, że 6 czerwca nie dojdzie do rozmowy czy nawet do spotkania w cztery oczy Putin - Obama).
Jak brzmi treść komunikatów, które z Europy wysyła Barack Obama Władimirowi Putinowi?
Pierwszy polityczny komunikat płynie do Putina z wizyty Obamy w Polsce i z jego uczestnictwa w uroczystościach poświęconych dwudziestej piątej rocznicy półwolnych wyborów w Polsce. Komunikat brzmi: ćwierć wieku temu Stany Zjednoczone wspierały Polskę w walce o wolność. Polska stała się wolna i wyrwała się spod dominacji Moskwy, również za sprawą amerykańskiego wsparcia. Teraz Stany Zjednoczone wspierają Ukrainę. A więc Ukraina, tak jak Polska, będzie wolna od rosyjskiej dominacji. Dlaczego? Skoro udało się Polsce, to może się udać Ukrainie, a z naszym wsparciem wszystko jest możliwe. Wspieraliśmy Polskę i się udało. Teraz wspieramy Ukrainę i też się uda Władimirze Władimirowiczu.
Drugi komunikat Obamy, tym razem gospodarczy, popłynie do Władimira Putina z Brukseli. Treść komunikatu: skoro ty zawierasz koalicję z Chinami przeciwko Stanom Zjednoczonym, to ja odpłacę ci się tym samym i stworzę koalicję z Unią Europejską przeciwko tobie. Nie miej złudzeń Władimirze. Nie jesteś do niczego potrzebny Stanom Zjednoczonym. Nie potrzebujemy ani Rosji, ani rosyjskich surowców, ponieważ mamy swoje i możemy się nimi podzielić z Europą, dodatkowo na tym gospodarczo korzystając i na tym solidnie zarabiając.
Barack Obama zamierza odpowiedzieć na zawartą umowę pomiędzy Gazpromem i Chinami, umowę dotyczącą importu rosyjskiego gazu do Chin. Odpowiedzią Stanów Zjednoczonych ma być doprowadzenie do powstania gospodarczego i handlowego partnerstwa (The Transatlantic Trade and Investment Partnership, inaczej TTIP) pomiędzy Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. To partnerstwo mogłoby doprowadzić do zniesienia barier celnych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i państwami UE, jak również zbudować euroatlantycki sojusz energetyczny. Kraje Unii Europejskiej importowałyby surowce energetyczne z USA, uniezależniając się w ten sposób od Rosji. O TTIP, jak również o gospodarczych perspektywach, jakie niesie za sobą ten projekt, Barack Obama z pewnością będzie rozmawiał na szczycie G7 z głównymi europejskimi graczami, czyli z Niemcami i z Francją. Przy czym można przypuszczać, że Obamie będzie łatwiej przekonać do swoich koncepcji Francuzów, niż Niemców. Można bowiem odnieść wrażenie, że Niemcy robią wiele w ostatnich miesiącach, aby nie skłócić się trwale z Władimirem Putinem i nie narażać na szwank dobrze prosperującej i obopólnie korzystnej niemiecko-rosyjskiej współpracy gospodarczej.
Trzeci komunikat, o naturze militarnej, Barack Obama skieruje do Władimira Putina we Francji, podczas uroczystości siedemdziesiątej rocznicy D-Day. Można domniemywać, iż treść tego komunikatu będzie następująca: świat zachodni potrafi sobie poradzić z każdym agresorem. My wojny nie szukamy, ale kiedy ktoś nas atakuje, potrafimy się obronić. Aby się bronić przed agresją, świat zachodni potrafi się zjednoczyć i robi to pod egidą amerykańską. My, Amerykanie, przegoniliśmy Hitlera z Francji, kiedy ja okupował. Przegonimy i ciebie Władimirze, jeśli będzie taka konieczność. Dlaczego? Ponieważ my, państwa zachodnie, jesteśmy silni, ponieważ jesteśmy zjednoczeni, ponieważ potrafimy być zdeterminowani, kiedy jest to konieczne. Ponieważ potrafimy ponieść ofiarę, kiedy nie ma innego wyboru, czego dowodem jest lądowanie aliantów w Normandii 6 czerwca 1944 roku. Wówczas, w zmaganiach przeciwko Niemcom Hitlera, Stany Zjednoczone odgrywały główną polityczną i militarną rolę na Zachodzie. Jeśli nas do tego zmusisz, Stany Zjednoczone znowu będą odgrywały główną polityczną i militarną rolę w zmaganiach przeciwko Tobie i Rosji. Przyjmij do wiadomości i nigdy nie zapominaj Władimirze Władimirowiczu, że America is back, Ameryka is back w Europie.
Decyzja francuskiego prezydenta François Hollande’a, dotycząca zaproszenia Władimira Putina do Francji z okazji siedemdziesiątej rocznicy D-Day, budziła duże kontrowersje, zarówno we Francji, jak i w całej Unii Europejskiej (zresztą w Stanach Zjednoczonych – także). Jednak wiele wskazuje na to, iż był to przemyślany krok ze strony francuskiego prezydenta. Można domniemywać, iż François Hollande chciał, aby Władimir Putin zobaczył na własne oczy silny i zjednoczony Zachód, tak jak rosyjski prezydent każdego roku 9 maja chce pokazać całemu światu silną, nikogo się nie bojącą Rosję.
Być może, zapraszając Władimira Putina do Francji, François Hollande chciał mu przekazać komunikat: my, państwa członkowskie w Unii Europejskiej, też jesteśmy silni i się ciebie nie boimy, ponieważ jesteśmy zjednoczeni i Amerykanie są z nami. Jeśli przyjąć wyżej wymieniona hipotezę, to można przypuszczać, że wysyłając taki przekaz do rosyjskiego prezydenta, francuski przywódca dołącza się do komunikatu Obamy, który otrzyma Władimir Putin we Francji.
Być może decyzja Hollanda, dotycząca zaproszenia Władimira Putina do Francji na siedemdziesiątą rocznicę D-Day, była konsultowana i uzgodniona z Barackiem Obamą i stanowi jeden z elementów zachodniej strategii powstrzymywania Rosji Putina.
Barack Obama ewidentnie zaczął interesować się Europą i tym, co dzieje się na naszym kontynencie. Zmusił go do tego Władimir Putin, przeprowadzając agresję na Ukrainę, anektując Krym, gwałcąc tym samym wszelkie normy prawa międzynarodowego, jak i ustalenia traktatu budapesztańskiego, podpisanego wówczas również przez Rosję; traktatu gwarantującego Ukrainie nienaruszalność jej granic.
Można odnieść wrażenie, że urzędujący amerykański prezydent zdaje sobie sprawę bardziej, niż miało to jeszcze miejsce choćby dwa lata temu, z konieczności współpracy Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej z Unią Europejską i jej państwami członkowskimi. Projekt TTIP, który – takie można odnieść wrażenie - Barack Obama traktuje całkiem serio, zdaje się być dowodem na to, że amerykański prezydent zamierza doprowadzić do zacieśnienia więzi transatlantyckich. To mogłoby spowodować w przyszłości gospodarcze zjednoczenie UE - USA i sprawić, że mogłoby dojść (w perspektywie średnio czy długoterminowej) do bardzo daleko idącej politycznej współpracy transatlantyckiej.
Projekt TTIP, jeśli zostanie on przyjęty przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską, może zredefiniować na lata (a może nawet na dziesiątki lat) układ sił panujący na świecie. Być może na naszych oczach dochodzi do odtworzenia Bloku Zachodniego (sprzed 1991 roku), którego podstawę stanowiłaby umowa o handlu UE – USA, czyli TTIP.
Czy na naszych oczach rysuje się nowy gospodarczy i geopolityczny kształt świata zachodniego, który zapowiada, jak będzie on wyglądał w przyszłości? Czy naprawdę może dojść do stworzenia europejsko-amerykańskiej unii celnej? Czy może dojść do powstania amerykańsko-europejskiej unii gospodarczej? Czy jesteśmy świadkami realnego zbliżenia pomiędzy Chinami i Rosją? Czy trwała polityczna i gospodarcza współpraca pomiędzy Rosją i Chinami jest możliwa? Czy jesteśmy świadkami odtworzenia świata bipolarnego, w którym jeden biegun będzie składał się ze ściśle (politycznie i gospodarczo) powiązanych Stanów Zjednoczonych z Unią Europejska, a drugi biegun nowego bipolarnego świata stworzy Rosja trwale sprzymierzona z Chinami?
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)