4 obserwujących
261 notek
390k odsłon
3239 odsłon

Wyautowana Polska. Polak zrobił swoje, Polak może odejść?

Wykop Skomentuj86

           17 sierpnia bieżącego roku w Berlinie odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy. Cel spotkania: znaleźć rozwiązanie, które doprowadzi do zatrzymania spirali przemocy na wschodzie Ukrainy.

           Jakie efekty dla zatrzymania rozlewu krwi na Ukrainie miało wyżej wymienione spotkanie? Otóż efektów brak. Kilka godzin po spotkaniu czterech ministrów spraw zagranicznych w Berlinie, na Ukrainie doszło do kolejnego okrucieństwa. Prorosyjscy separatyści ostrzelali cywilny konwój z uchodźcami.

           Jakie ustalenia zostały przyjęte na spotkaniu wspomnianych szefów dyplomacji? Rozmówcy doszli do wspólnego stanowiska, że nadal należy rozmawiać. Pomimo że spotkanie w Berlinie z dnia 17 sierpnia bieżącego roku pomiędzy ministrami spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy nie przyniosło żadnych konkretnych rezultatów, szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier i tak odtrąbił sukces. Jego zdaniem mamy do czynienia z postępem, albowiem stwierdził on, iż w niektórych punktach rozmów został osiągnięty sukces. Jednak Steinmeier nie wyjawił jakich kwestii dotyczą punkty, o których wspomniał, ani nie podał szczegółów w sprawie rzekomego sukcesu, który – jego zdaniem - osiągnięto podczas spotkania w Berlinie.

           W kontekście berlińskich rozmów czterech ministrów spraw zagranicznych, tak naprawdę tylko Władimir Putin może mówić o prawdziwym sukcesie. Wszak to nadal on, pretendujący do tytułu cara, utrzymuje inicjatywę w kontaktach z krajami Unii Europejskiej. Albowiem rosyjski prezydent udowodnił, że rozmawia tylko z tymi, z którymi chce rozmawiać. Zaś ci, którzy z nim rozmawiają muszą przyjąć wszystkie jego warunki, zanim rozmowa w ogóle się odbędzie. Rosyjski prezydent nie tylko udowodnił, że podczas rozmów z krajami Unii Europejskiej osiąga to, co chce. Władimir Putin udowodnił dodatkowo, że aby do rozmów doszło, rozmówcy muszą wpierw zapłacić odpowiednią cenę, jeśli chcą rozmawiać z rosyjskim przywódcą.

           Władimir Putin zyskuje na czasie i trzyma kraje Unii Europejskiej w szachu. Kiedy trwają rozmowy w Berlinie, podczas których zostaje ustalone jedynie tyle, że należy nadal rozmawiać, to Władimir Putin wciąż przesyła separatystom na Ukrainie broń i wszelakiego rodzaju wsparcie logistyczne. A w tym samym czasie ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Francji mówią o sukcesie i postępie, albowiem ich zdaniem sam fakt rozmowy o sytuacji na Ukrainie ze stroną rosyjską to już sukces. Jednak szefowie dyplomacji Niemiec, Francji i innych państw zachodnich zdają się nie zauważać, iż strona rosyjska rozmawia wyłącznie po to, aby zyskać na czasie; że strona rosyjska rozmawia tylko po to, aby w tym samym czasie robić swoje. To zresztą stara, niegdyś sowiecka, a teraz rosyjska taktyka. Tak właśnie postępowała sowiecka dyplomacja podczas wojny koreańskiej. Tak samo postępowała sowiecka dyplomacja w okresie agresji ZSRR na Afganistan. Tak również postępowała rosyjska dyplomacja podczas pierwszej i drugiej wojny w Czeczenii. I tak rosyjska dyplomacja postępuje nadal. Dlaczego Niemcy i Francja nie chcą przyjąć tego faktu do wiadomości?

           Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie uczestniczył w spotkaniu w Berlinie 17 sierpnia bieżącego roku. Warto pamiętać, że Radosław Sikorski nie brał również udziału w spotkaniu odbywającym się w stolicy Niemiec na początku lipca bieżącego roku; spotkaniu, które także miało na celu zażegnanie rozlewu krwi na Ukrainie. Dlaczego polska strona nie została zaproszona na te spotkania? Ponieważ Władimir Putin sobie tego nie życzył.

           Ale warto zastanowić się czy był to jedyny powód, dla którego zabrakło przedstawiciela Rzeczpospolitej na tych spotkaniach. Wiele wskazuje na to, iż Niemcom i Francji, nie mniej niż Rosji, zależało na tym, aby Polska dłużej nie uczestniczyła w rozmowach dotyczących ustabilizowania sytuacji na Ukrainie i – de facto - w rozmowach o przyszłości tego kraju.

           Szeroko pojęta sprawa ukraińska nie stanowi i nigdy nie stanowiła priorytetu ani dla Niemiec, ani dla Francji. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że dzisiejsza Ukraina (i jej problemy) stanowi dla Berlina i Paryża bardzo poważną przeszkodę w realizacji ich strategii polityki zagranicznej. Zarówno Niemcy, jak i Francja prowadzą z Rosją bardzo rozwinięte kontakty biznesowe. Paryż sprzedaje Moskwie broń i niemało na tym zarabia. Niemcy uczestniczą z kolei w rozwoju infrastrukturalnym Rosji (choćby w rozwoju kolejowym) i zarabiają na tym jeszcze więcej, niż Francja na sprzedaży broni do Rosji. Sytuacja panująca na Ukrainie przeszkadza Niemcom i Francji, albowiem zakłóca biznesową współpracę z Rosją.

Wykop Skomentuj86
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale