54 obserwujących
1180 notek
829k odsłon
2598 odsłon

Rozłam w Kościele Katolickim - co wybrać?

Wykop Skomentuj92

image


"Obecny kierunek rozwoju Kościoła katolickiego to decentralizacja doktrynalna i dynamiczna interpretacja prawd wiary i moralności. Właściwie nie słychać już głosów, które kwestionowałyby taką wizję przyszłości katolicyzmu na świecie. Ukrytą schizmę mamy od kilkudziesięciu lat. Niestety, od dawna nie ma już jednego ogólnoświatowego modelu wiary katolickiej" - ks. prof. Andrzej Kobyliński



Szybkimi krokami zbliża się rozłam w Kościele Katolickim. W Austrii katolicki ksiądz pobłogosławił "małżeństwo" dwóch pań. W Polsce profesor teologii publicznie oświadczył, że modli się o szybką śmierć papieża Franciszka, jeśli ten się nie nawróci i nie spotkał się ten profesor, z żadnymi karami ze strony episkopatu. W Niemczech właśnie teraz dokonywana jest reforma samej struktury kościoła, w ten sposób, że nie tamtejszy episkopat będzie podejmował decyzje w sprawach kościoła Niemiec, ale ciało złożone w połowie z biskupów a w połowie ze świeckich i można łatwo przewidzieć kierunek zmian, jaki owo ciało wprowadzi do praktyki i nauczania kościoła katolickiego w Niemczech.

Po czyjej stronie się opowiedzieć? Jakie stanowisko zająć? Czy stanąć po stronie konserwatywnej części kościoła, czyli "żeby było, tak jak było"? Czy przyłączyć się do postępu, obejmując miłością uchodźców, elgiebetystów i matkę Ziemię?

I prawdę mówiąc wybór wcale prosty nie jest, bo obie strony mają swoje wady ale mają i zalety. I marzyłaby się jakaś trzecia, na którą jakby nie ma miejsca w starciu sił, jakie obserwujemy.

Trudno się identyfikować ze stroną konserwatywną. Trudno, albowiem konserwatyści w kościele ów kościół "zjudaizowali". Odtworzyli w nim zasady, mechanizmy i charakter kościoła starotestamentalnego ( obecny judaizm znacznie się różni od tamtego). I tak oto kościół z narodem i naród z kościołem, co było fundamentem religii mojżeszowej, a co było absurdem w chrześcijaństwie, nie tylko pierwszych wieków. I tak oto warstwa kapłańska, jak w religiach pogańskich i jak w judaizmie starotestamentalnym, gdzie plemię Lewiego nie posiadało i nie uprawiało ziemi, bo było wybraną częścią narodu, wybraną do kapłaństwa i z byli oni kapłanami lub sługami świątyni.

Pierwsi chrześcijanie znali więc instytucję i postać kapłana, tego wybranego, który składa Bogu ofiary, który pośredniczy pomiędzy Bogiem a ludem. Znali tę instytucję i ją odrzucali. Wśród pierwszych chrześcijan nie było kapłanów. Byli, wybierani przez lokalne społeczności starsi i nadzorcy (presbytoros i episcopus) do wykonywania niezbędnych czynności, nie byli jednak w żadnym przypadku kapłanami, tj. odrębnym stanem wybranym do czynności w zakresie kultu religijnego. Pierwsi chrześcijanie mieli jednego kapłana - był nim Jezus Chrystus, nie składali ofiar, bo jedyną i ostateczną ofiarę złożył Jezus i nie potrzebowali pośredników pomiędzy sobą a Bogiem, bo zasłona przybytku rozdarła się na dwoje w momencie śmierci Pana Jezusa.

Ta zasłona oddzielała ludzi od Boga, od Bożej Obecności, jaka przebywała tylko w "Świętym Świętych" tj. w centralnym pomieszczeniu Świątyni jerozolimskiej.  Cała idea i perspektywa widzenia rzeczywistości starożytnego judaizmu opierała się o postrzeganie ludzi jako winnych, grzesznych, niegodnych kontaktu z Bogiem. Bóg był tylko w Świątyni zbudowanej w miejscu, od którego zaczęło się tworzenie świata, w miejscu, gdzie Abraham miał składać Izaaka w ofierze. Ludzie mogli tylko w wyniku procesów oczyszczenia prowadzonych i nadzorowanych przez kapłanów, zbliżać się jakoś do Boga, ale nigdy nie mogli się do tego Boga, który mieszkał w Świątyni zbliżyć w pełni - nie byli tego godni.

Pan Jezus tę rzeczywistość, to podejście i to postrzeganie odwrócił i unieważnił. "Zaprawdę powiadam wam przyjdzie czas, już jest, gdy ani na tej górze, ani w Świątyni ludzie nie będą oddawać czci Bogu, ale w duchu i w prawdzie". Zganił uczniów, którzy oddzielali od niego dzieci. Sam we własnej osobie udawał się do domów grzeszników. Grzeszność człowieka nie była barierą dla spotkania Bóg człowiek.

Tę barierę jednak tradycyjny kościół katolicki zaczął odbudowywać. Zaczął uczyć ludzi, że są niegodni, winni, grzeszni i brudni. Zaczął warunkować kontakt z Bogiem szeregiem czynności oczyszczających, których "nadzorcami" byli kapłani. Kapłanami mianowali się starsi i nadzorcy, po tym, gdy władca Imperium Rzymskiego uczynił chrześcijaństwo religią państwową i starsi kościoła ze zwykłych ludzi obciążonych obowiązkami względem wybierającej ich wspólnoty, prześladowanych i ściganych przez władze państwowe, stali się dostojnikami państwa, z czym wiązała się pozycja społeczna, a w przypadku starszych nadzorców także bogactwo.

I tak oto powstał stan duchowny, jaki znamy dzisiaj, pojawili się kapłani w kościele, których wcześniej w nim nie było, bo obowiązywało "powszechne kapłaństwo chrześcijan" i był jeden kapłan Pan Jezus. Nastąpił rozdział społeczeństwa chrześcijańskiego na stan kapłański/duchowny oraz świecki. Zmianie uległo sama treść słowa "kościół", które to słowo do tego czasu oznaczało po prostu zgromadzenie chrześcijan (kościół - geck.  ecclessia = zgromadzenie). Od tej pory "kościół" używano na określenie instytucji tworzonej przez stan duchowny.

Wykop Skomentuj92
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo