70 obserwujących
1252 notki
926k odsłon
1733 odsłony

WestWorld - metafizyczne problemy serialu z kowbojami

Wykop Skomentuj46

image

Dostępny np. na platformie HBO "WestWorld" to barwny serial akcji, toczący się - przez dwa pierwsze sezony - w scenerii z Dzikiego Zachodu. Gwiazdy: Ed Harris (The Way Back), Anthony Hopkins, cały szereg innych dobrych kreacji, wysokobudżetowe filmowanie całości, szybkie tempo akcji  - to wszystko, czego widz potrzebuje do dobrej zabawy.

Ponieważ większość postaci to "androidy", udające ludzi, więc krew się leje litrami, kule przelatują przez korpusy ciał, siekiera, nóż, stosy zwłok płukane wodą z gumowego, no dobra - nie wiadomo czy gumowego - węża.

Seks dawkowany jest raczej umiarkowanie, choć sceny z golizną są częste. Jednak zazwyczaj dotyczą "ciał" robotów, więc nie ma to tła erotycznego.

Oprócz brutalności spotykamy w filmie prawdziwe uczucia. Generalnie chodzi o park rozrywki z androidami, w którym ludzie "mogą wszystko" i robią wszystko. Jak zwykle w takich przypadkach powstaje pytanie, czy uczłowieczone "roboty" się nie zbuntują, czy w androidzie można się zakochać.I na te pytania padają, choćby po części, twierdzące odpowiedzi.

Ale autorzy poszli nieco dalej i postanowili się pobawić z widzami w pytania bardziej fundamentalne. W pytania "w pytaniach". No bo, czy sztuczna inteligencja -  pomińmy tu problem złożoności - może uzyskać samoświadomość? Czy wtedy - staje się człowiekiem?

Samoświadomość

Ale co to jest - samoświadomość? Gdy sam człowiek o to pyta siebie, to odpowiedź wcale nie jest łatwa. Wydaje się, że świadomość lub samoświadomość to wiedza o tym, że się wie. Wiedza też o tym, że się odczuwa, odbiera wrażenia, że się myśli. Jest więc "COŚ" co, zbiera i wie - wszystko o wszystkich funkcjach poznawczych, odczuciach emocjonalnych, procesach intelektualnych i ciągu zapamiętanych doświadczeń.

Ten spójny zbiór stale poszerzającej się wiedzy o myślach, doświadczeniach i odczuciach - jest świadomością. JA to jest COŚ co "WIE" całą tą wiedzę.

Zwierzę może czuć, ale nie wie, że czuje. Może myśleć, ale nie wie, że myśli. Może pamietać, ale nie wie, że pamięta.

Świadomość zatem, byłaby podniesieniem się o poziom wyżej, do miejsca, z którego w całościowy oraz niepodzielny w czasie (gdy świadomość pracuje) sposób widziane są wszystkie "doświadczenia" jednostki jako "rozwijająca się" całość. Jednostka "budząc się", wracając do świadomości, "przypomina sobie"/wie ponownie/zna ponownie całą sumę poprzednich doświadczeń, cały ciąg odczuć, myśli, które widziała i poznawała w czasie ich wystąpienia, do momentu przebudzenia.

Czy zatem robot/android/sztuczna inteligencja kiedykolwiek może być świadoma? Autorzy serialu stawiają tezę, że tak, że kluczem do osiągnięcia tej świadomości jest PAMIĘĆ. I być może coś w tym jest, bo gdybyśmy się zbudzili i nie pamiętali, i mieli już nigdy nie pamiętać, DOKŁADNIE NIC z tego, co było naszym udziałem dotychczas, to... czy to bylibyśmy my? Czy ja, to byłbym "ja"? Czy jakieś nowe "ja", które dopiero, w trakcie gromadzenia "wiedzy" by się utworzyło?

Wolny wybór

Z problemem świadomości autorzy WestWorld wiążą problem wolnego wyboru. Twierdzą, że oprócz pamięci, to zdolność do dokonywania własnego wyboru, który nie wynika z "zaprogramowania", jest konstytutywna dla samoświadomości. Czy mamy wolną wolę, czy iluzję wolnej woli, zaś wszystkie nasze "wybory" wynikają z linii algorytmów zapisanych "gdzieś tam"? - pytają twórcy WestWorld.

Takie pytania można by uznać w odniesieniu do ludzi za śmieszne, ale niekoniecznie takie są. Np. w chrześcijaństwie zdają się istnieć pierwiastki sugerujące, że wolna wola dotyczy tylko wyborów "podstawowych". Można wybrać Boga lub go odrzucić. Niejako wybrać stację, do której się "dostrajamy", ale muzyka, jaka płynie, płynie, konkretne nuty, które myślimy, że "wybieramy", w rzeczywistości nie pochodzą z naszych wolnych decyzji, lecz są "emitowane" przez "stację nadawczą", a my je "materializujemy".

Znane są doświadczenia, w których ludzi prosi się o wolną decyzję i jej realizację - np. porusz lewą lub prawą ręką. Okazuje się, że prowadzący eksperyment, wie WCZEŚNIEJ od badanego, którą ręką "zdecyduje się" badany poruszyć. Naukowcy poszli o  krok dalej. Gdy obraz mózgu wskazywał, że badana osoba zdecydowała się poruszyć prawą ręką, podawano do odpowiednich obszarów mózgu impulsy elektryczne, wywołujące ruch ręką przeciwną i... badana osoba poruszała lewą ręką.

Jaka była reakcja takich osób? Czy były zdziwione lub zaniepokojone tym, że "miały zamiar" ruszyć ręką prawą, a tymczasem poruszyły lewą?  Otóż - nie. Ludzie ci nie wykazywali żadnego zdziwienia ani zaniepokojenia. Pytani odpowiadali, że owszem, chcieli poruszyć prawą dłonią ale... - ZMIENILI ZDANIE. Uważali, że to była ich świadoma decyzja!

Jeśli sztuczna inteligencja może zacząć "wiedzieć", że "wie", wiedzieć, że "czuje", wiedzieć" że myśli, i wszystko to pamiętać, to zaczyna identyfikować siebie samą, jako... "JA". A jeśli tak, to jest czymś zewnętrznym w stosunku do algorytmów decyzji w niej funkcjonujących, bo ogląda wszystkie swoje procesy "z zewnątrz". A jeśli tak, to ma wolną wolę, wolny wybór. To... staje się "człowiekiem".

Z tymi zagadnieniami związane jest pragnienie człowieka by nie umrzeć. By żyć. Jeśli "robot" może stać sie człowiekiem, to znaczy, że człowiek, może stać się robotem, a to ma taką zaletę, że "ciało" może żyć wiecznie, przy odpowiednim procesie konserwacji itd. I w serialu to jeden z wątków akcji.

Ale Sam Harris, który robi ze swojego rewolweru dziury w dziesiątkach przeciwników, wypruwa z nich flaki swoim nożem, dąży do rozwiązania ostatecznego pytania: o realność i tożsamość. - Czy ja, jestem mną? - zadaje sobie pytanie. Pytanie po części z "Matrixa", ale tu głębsze, bo nie chodzi o realność rzeczywistości wokół, tyko o realność samej osoby zadającej pytanie. Czy jestem człowiekiem? Czymś wyjątkowym? Czy też skomplikowanym automatem, funkcjonującym zgodnie z wewnętrznymi algorytmami, z których nie zdaję sobie sprawy, a moja samoświadomość jest pozorem?


Warto obejrzeć, bo...

Na szczęście, te zagadki, problemy, czy pytania nie kolidują z tempem filmu, z emocjami, z zaskakującymi zwrotami akcji. Serial, a właściwie wieloodcinkowy film, ogląda się przyjemnie, i metafizyczne treści, nie są tu przeszkodą, a raczej kanwą, na której budowane są kolejne intrygi, rozgrywane "krwiste" starcia, pokazywane "ludzkie" wzruszające postawy.

Muzyka Ramina Djawadi, szczególnie w części trzeciej jest doskonale nastrojowa, jakby nieco w tonacji znanej z Blade Runner, choć to wzór nie do doścignięcia. Gdybym miał wskazać jakieś słabości, to z pewnością dało by się znaleźć pewne niekonsekwencje w "narracji" filmu, zaś gra aktorki odtwarzającej postać głównej bohaterki "Dolores", może budzić zastrzeżenia. Dziewczyna jest ładnie zbudowana, blondynka itd., ale sama aktorska gra twarzą sprawia wrażenie nieco "drewniane". Są tacy aktorzy, u których mimika wypada nieszczególnie i chyba z takim przypadkiem mamy do czynienia. Całość jednak ma oceny na imdb na poziomie 8,7, a więc bardzo wysokie. Warto obejrzeć. Warto pomyśleć. Warto odpowiedzieć.

Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura