100 obserwujących
1434 notki
1089k odsłon
  423   3

Postscriptum - Czym był i jest salon24 i na czym polega różnica

Dziękuję serdecznie za komentarze do mojego tekstu. Te pokazujące, czym był salon24.pl dawniej, skłoniły mnie do zamieszczenia tego postscriptum. Chodzi o ten {LINK} przytoczony przez @BePiotr. Gdy patrzy się na niego, na salon sprzed lat, to wiele rzeczy staje się jasne, wiele rzeczy widać, bo uzyskuje się "perspektywę". Czasem trzeba się oddalić nieco od tego na co się patrzy, spojrzeć z dystansu, z innej pozycji, żeby z o b a c z y ć.

Otóż salon dawniej, to był właśnie SALON. Było to miejsce, gdzie spotykali się ludzie ze świecznika. Bo kim jest Rybiński, Rosiak, Ziemkiewicz, to każdy wiedział. Oni też nie pisali - chyba - w ramach płatnej usługi, tylko byli z jakiegoś innego powodu. Mniej znani blogerzy pisali w tym środowisku i znalezienie się w nim, to była NOBILITACJA. Właśnie ze względu na tę czołówkę. Która BYŁA UMIESZCZANA W CZOŁÓWCE.

W ten sposób, salon miał charakter wybitnie ludzki, personalistyczny, obywatelski. W ten sposób, istniał w nim silny mechanizm RÓWNANIA W GÓRĘ. Było to wyzwanie, dla "zwykłych blogerów", by podnosić poziom. By "pisać do rzeczy" i robić to na poziomie, co najmniej takim, jak panowie z salonu. Te osobowości, pomińmy tu szczegóły, stanowiły salon, wraz systemem promującym jakość i rozwój, bo utrzymującym w czołówce naprawdę najlepsze teksty,

Z czasem "zwykli blogerzy" "awansowali". Wyrabiali sobie markę dzięki swojej pracy, ale i dzięki decyzjom pozycjonującym Igora i Radka i ich najlepsze teksty znajdowały się wśród tych tuzów salonu. To znów była nobilitacja i równanie w górę. Całość stanowiła spójny mechanizm rozwojowy, generujący istotne treściowo i błyskotliwe intelektualnie treści. Było to miejsce LUDZI, którzy rozwijali siebie nawzajem.

Teraz na czołowych miejscach jest to, co widać na zrzucie ekranu włączonym w tekst. Anonimowe, czasem chyba sponsorowane, krótkie i proste teksty "firmowe". Czy rozumiemy różnicę? Zapytam jeszcze raz - CZY ROZUMIEMY RÓŻNICĘ?

Tych tuzów, "wielkich nazwisk", prawdopodobnie nie dało się zatrzymać. Poszliby w swoje strony tak, czy inaczej. Ale może przyszliby inni? Może nie odeszliby tak szybko. Może wracaliby na trochę, gdyby... BYŁO GDZIE. Gdyby był... S A L O N.

Teraz pozostała nazwa, zaś miejsce ewoluuje, i sprzedaż oraz jej charakter to podkreśla, w stronę portalu z wiadomościami. Gazety dla masowego odbiorcy. Szybkiej. Dosadnej. W sumie anonimowej, jak niektóre nicki, po których widać, że celem jest "jątrzenie". Tworzenie fermentu. Może generowanie następnych komentarzy i emocyjek.

Uszczypliwie nieco mówiąc, można by stwierdzić że salon został przekształcony w "saloon" (to z filmów o dzikim zachodzie), gdzie goście plują do spluwaczek, gdzie whiskey jest podrabiana, a mocno umalowane "atrakcje" zapraszają do zapoznania się.

I to jest ta RÓŻNICA. I gdy patrzymy na to, co było dawniej, to widać ją wyraźnie, niezależnie od starego szyldu, czy warstwy deklaracji, które tylko częściowo i czasami pokrywają się ze stanem faktycznym.

Może tak musi być. Może to procesy globalne. "Midyzacji - od króla Midasa - wszystkiego. Muzykę prawie udało się zamordować. Kinematografia się zinfantylizowała i wali w łeb odbiorców powtarzanymi w nieskończoność komiksami dla dzieci. Słyszałem niedawno takie pytanie: - Czy na tym Netflixie nie ma jakiegoś serialu, w którym nie byłoby *****?

Więc to może jest proces "tektoniczny", fizyczny, który wchodzi w każdą niszę i ją przesuwa. Ale życie ma to do siebie, to życie prawdziwe, że przeczy zasadom fizyki. To daje nadzieję. Także dla salonu24.pl, a jeśli nie. To gdzieś indziej. Bo trawa i kwiaty, potrafią się wydobyć, nawet spod wybetonowanej drogi.

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura