Komentarz do notki "Problem mózgów Boltzmanna: Czy Wszechświat istnieje naprawdę?"
Troszkę w drugiej części tekst traci jasność i czytelność wywodu.
Czy wszechświat istnieje naprawdę? A co to ZNACZY - naprawdę? To znaczy NIEZALEŻNIE od obserwatora, dowolnego obserwatora. Czy zatem, gdyby ŻADNA ŚWIADOMOŚĆ nie obserwowała wszechświata, to by istniał?
A może jest tak, że warunkiem istnienia jest proces OBSERWACJI tego, co istnieje? Bo znów, gdyby żaden podmiot/proces nigdy by nie obserwował "wszechświata" to czy "wszechświat" by istniał? Proszę spróbować odpowiedziec na to pytanie.
Dalej. Istnieje inne wytłumaczenie istnienia wszechświata, jako skorelowanego strumienia danych, dostępnych zindywidualizowanym świadomościom. Wtedy istnienie jest tożsame ze spójnym - także w odniesieniu do różnych punktów i podmiotów obserwacji - zbiorem informacji/doświadczeń/wrażeń.
Wówczas pytanie o istnienie świata w sensie materialnym znika. To nie ma znaczenia. Świat może być 'modelem komputerowym' dostępnym kazdej świadomości z osobna, uwspólnianym i korygowanym w zależności od interakcji z tym modelem podmiotów, które go "obserwują" i wchodzą w relacje oraz "oddziaływania" z modelem.
Przykład - próba przejścia przez drzwi kończy się uszkodzeniem twarzy i ciała. Czy to znaczy, że drzwi są materialne? Że "istnieją naprawdę"? Niekoniecznie. To znaczy, że interakcja ze strumieniem danych, powoduje odbiór skorelowanego doświadczenia, które możemy nazwać "oddziaływaniem" itd.
Teraz - "Przyszedł mimo drzwi zamkniętych". Albo - "Przyszedł po wodzie". Jeśli model informacyjny rzeczywistości byłby realny, to takie zdarzenia dla podmiotu zdolnego oddziaływać z rzeczywistością będącą strumieniem informacji, byłyby jak najbardziej "naturalne/normalne".
Liczenie prawdopodobieństwa w kategoriach fizycznych zdarzeń prowadzących do powstania czy to mózgu czy to świata, nieodmiennie prowadzi w jednym z dwóch kierunków - fantastycznych wymysłów operujących rozmytymi pojęciami nieskończoności (banialuki) lub - niemożliwości. Wystarczy wziąć pod uwagę znaną ilość cząstek elementarnych, na poziomie elektronów, protonów i neutronów we wszechświecie, czas jego istnienia i prawdopodobieństwo złożenia się pierwszych DNA w sposób przypadkowy (sinice itp). Nieodmiennie wychodzi, że... - nie.
Więc może model informacyjny jest jedyną realną rzeczywistością? Taki wielki spójny system, który odpowiada na nasze pytania. Czy drzwi są, czy ich nie ma? Czy w jądrze atomu są mniejsze części? Czy elektron JEST w konkretnym miejscu, czy też - gdy nie patrzymy - JEST W PEWNYM OBSZARZE potencjalnie, to znaczy, że odpowiedź o miejsce nie została udzielona, bo nie padło pytanie - nie zaszła obserwacja.
Warunkiem spójności modelu informacyjnego, jest istnienie obserwatora obserwującego wszystko, zawsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)